Wpisy 303 727 – 303 826
16 maja 2011 12:07 → 16 maja 2011 13:31, 100 wpisów
Mężczyzna w aptece:
- Pani magister poproszę to co zwykle.
Aptekarka podaje mu małe niebieskie proszki.
Stojąca za nim babcia pyta:
- Panie a na co te małe niebieskie proszki?
- Na jebanie
Starsza babcia do aptekarki:
- Pani magister i dla mnie takie proszki bo mnie strasznie jebie pod pachą.
- Pani magister poproszę to co zwykle.
Aptekarka podaje mu małe niebieskie proszki.
Stojąca za nim babcia pyta:
- Panie a na co te małe niebieskie proszki?
- Na jebanie
Starsza babcia do aptekarki:
- Pani magister i dla mnie takie proszki bo mnie strasznie jebie pod pachą.
Płynie stado plemników jajowodem. Nagle jeden słabiutki, który płynie ostatni, krzyczy:
- Panowie, zdrada, jesteśmy w odbycie - wracajmy!
Całe stado - w tył zwrot! A ten jeden płynąc spokojnie dalej mruczy pod nosem:
- I tak rodzą się geniusze
- Panowie, zdrada, jesteśmy w odbycie - wracajmy!
Całe stado - w tył zwrot! A ten jeden płynąc spokojnie dalej mruczy pod nosem:
- I tak rodzą się geniusze
Witam wszystkich. Na dzisiaj mam coś takiego 2.5.7.25.27.52// 4.7.10.14.17.22 i z tej 15 parę dyszek 2.6.13.47.33.63.57.61.79.77.12.17.46.72.4. Wysokich wygranych.
Baca siedzi przed chałupą i całuje się po rękach. Przechodzący turysta pyta:
- Baco, co wy robicie?
- A właśnie to jest gra wstępna. Zaraz się będę o....ał.
- Baco, co wy robicie?
- A właśnie to jest gra wstępna. Zaraz się będę o....ał.
Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- panie doktorze chyba jestem bardzo chory bo zjadłem kurczaka a odbiło mi si jajami.
Na to lekarz:
- rzeczywiście coś z panem nie bardzo bo powinno się panu odbić gardłem.
- panie doktorze chyba jestem bardzo chory bo zjadłem kurczaka a odbiło mi si jajami.
Na to lekarz:
- rzeczywiście coś z panem nie bardzo bo powinno się panu odbić gardłem.
Żona do męża podczas stosunku:
- Rżniesz mnie jak byle jaką ***ę! Powiedziałbyś przynajmniej ze dwa miłe słowa!
- Wyżej dupę!
- Rżniesz mnie jak byle jaką ***ę! Powiedziałbyś przynajmniej ze dwa miłe słowa!
- Wyżej dupę!
Siedzi Jasio koło Małgosi i wkłada rękę Małgosi pod spódnice. -O miesiączkę mamy ? - Nie biegunkę.
Spotyka się dwóch kumpli. Jeden ma limo pod okiem. Kolega więc pyta go:
-Co Ci się stało?
-No wiesz stary, żona nachyliła się do lodówki i wiesz, tak kusząco to wyglądało, te pośladki i w ogóle, że nie mogłem się opanować i wziąłem ją od tylca.
-To jak, nie lubi od tyłu, czy co?
-Lubi, ale nie w Tesco...
-Co Ci się stało?
-No wiesz stary, żona nachyliła się do lodówki i wiesz, tak kusząco to wyglądało, te pośladki i w ogóle, że nie mogłem się opanować i wziąłem ją od tylca.
-To jak, nie lubi od tyłu, czy co?
-Lubi, ale nie w Tesco...
- Halo, czy to firma "Święta na telefon"?
- Tak.
- Co można u was zamówić?
- Mikołaja, Śnieżynkę, elfy, renifery, prezenty...
- To poproszę trzy Śnieżynki i dwa litry wódki.
- Tak.
- Co można u was zamówić?
- Mikołaja, Śnieżynkę, elfy, renifery, prezenty...
- To poproszę trzy Śnieżynki i dwa litry wódki.
Dwie panienki lekkich obyczajów starają się o pracę w domu publicznym. Właścicielka urządziła egzamin wstępny. Po chwili jedna z nich wychodzi z sali egzaminacyjnej.
- No i jak ci poszło?
- Eee, oblałam z ustnego.
- No i jak ci poszło?
- Eee, oblałam z ustnego.
Facet narąbany w knajpie postanowił kupić sobie jeszcze ćwiarteczkę do chatki.
Było późno, więc chciał cichaczem wejść do domu, żeby nie zbudzić żony.
Przed domem wsadził sobie ćwiarteczkę do tylnej kieszeni w spodniach, a że był tak nawalony, to przed samym mieszkaniem potknął się i wypieprzył.
Rozbił flaszkę i pokaleczył sobie tyłek, więc szybko cichutko do domu i prosto na palcach do łazienki zrobić opatrunek, żeby nie zakrwawić pościeli.
Ściągnął spodnie wypiął zakrwawiony tyłek w stronę lustra i robi opatrunek.
Zakłada plastry - jeden drugi itd.... i położył się cichutko do łóżka.
Rano żona z mordą budzi go:
- Ty chu** , pijaku pieprzony, nie dosyć, że przychodzisz nad ranem do domu pijany, to jeszcze cala kołdra we krwi! A już nie wiem do cholery, na co te plastry na tym lustrze poprzyklejałeś!
Było późno, więc chciał cichaczem wejść do domu, żeby nie zbudzić żony.
Przed domem wsadził sobie ćwiarteczkę do tylnej kieszeni w spodniach, a że był tak nawalony, to przed samym mieszkaniem potknął się i wypieprzył.
Rozbił flaszkę i pokaleczył sobie tyłek, więc szybko cichutko do domu i prosto na palcach do łazienki zrobić opatrunek, żeby nie zakrwawić pościeli.
Ściągnął spodnie wypiął zakrwawiony tyłek w stronę lustra i robi opatrunek.
Zakłada plastry - jeden drugi itd.... i położył się cichutko do łóżka.
Rano żona z mordą budzi go:
- Ty chu** , pijaku pieprzony, nie dosyć, że przychodzisz nad ranem do domu pijany, to jeszcze cala kołdra we krwi! A już nie wiem do cholery, na co te plastry na tym lustrze poprzyklejałeś!


Syn rozwiązuję krzyżówkę I przy jednym z hasel prosi ojca o pomoc:
- Tato, szpara u kobiety na "P"?
- Poziomo czy pionowo?
- Poziomo...
- To będzie "pysk".
a co tu się dziś porobiło ja po cyferki i co widzę??? czyżby zmiany



Facet mija brzydką kobietę na ulicy i mówi do niej:
- w jakim zamczysku straszysz?
- masz za małego konia, żeby tam dojechać.
- w jakim zamczysku straszysz?
- masz za małego konia, żeby tam dojechać.
Facet mija brzydką kobietę na ulicy i mówi do niej:
- w jakim zamczysku straszysz?
- masz za małego konia, żeby tam dojechać.
- w jakim zamczysku straszysz?
- masz za małego konia, żeby tam dojechać.
Miś, zajączek, wilk i lis grają w karty. Lis oszukuje. Po pewnym czasie niedźwiedź wstaje i mówi:
- Ktoś tu oszukuje! Nie będę pokazywał palcem, ale jak strzelę w ten rudy pysk...
- Ktoś tu oszukuje! Nie będę pokazywał palcem, ale jak strzelę w ten rudy pysk...
kurcze ten kawał mi się spodobał i postanowiłam się odezwac
Pozdrawiam Wszystkich

Pozdrawiam WszystkichPociąg nagle zahamował i młoda dziewczyna wpadła na stojącego obok księdza.
- Przepraszam, tak szybko stanął - powiedziała.
- Ależ skąd, moje dziecko, to tylko klucz od plebanii.
- Przepraszam, tak szybko stanął - powiedziała.
- Ależ skąd, moje dziecko, to tylko klucz od plebanii.
i greet all


- W moim małżeńskim łóżku jest tak jak w Playboyâu!
- ???
- Wychodzi raz na miesiąc...
- ???
- Wychodzi raz na miesiąc...
Do dziś pamiętam mój âpierwszy razâ z kondomem, miałem 16 lat albo coś około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw. Za ladą stała przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że nie mam doświadczenia w âtychâ kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem, jak tego używać. Szczerze odparłem: nie. Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma. Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca zrozumiała to, co powiedziała, więc rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i zamknęła je. Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie bluzkę. Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie I zapytała: Czy to cię podnieca? No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową. Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole. No dawaj, powiedziała, nie mamy zbyt wiele czasu. Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie wytrzymałem zbyt długo⌠PUF, i było po sprawie⌠Spojrzała się na mnie przerażona: âjesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę?â Odpowiedziałem tylko âno pewnieâ, i podniosłem kciuk, by jej pokazać.
Kowalski zmarł i oczywiście trafił do piekła. Tam przywitał go Diabeł i oświadczył, że piekło jest teraz miejscem bardziej miłym i gościnnym i że może wybrać z trzech rodzajów tortur. Kowalski poszedł z Diabłem do sali, gdzie pokutnik powieszony za stopy był biczowany łańcuchami. Grzesznik kazał Diabłu minąć to miejsce. Następnie poszli do sali gdzie facet powieszony za ramiona biczowany był batogiem uplecionym z ogonów kotów. Znowu Kowalski przecząco pokręcił głową.
W końcu doszli do sali, w której zobaczyli nagiego mężczyznę przywiązanego do ściany.
Piękna kobieta klęczała przed nim i uprawiała z nim seks oralny. Kowalski rzekł:
- Tak to jest miejsce, gdzie chcę odbyć swą karę.
Diabeł na to:
- Jesteś pewny? To trwa, aż przez 1000 lat, zdajesz sobie z tego sprawę?
- Tak, jestem pewien. To jest to miejsce!
- OK. - powiedział Diabeł.
Podszedł do pięknej blondynki, puknął ją w ramię i rzekł:
- Jesteś wolna, przyszedł twój zmiennik.
W końcu doszli do sali, w której zobaczyli nagiego mężczyznę przywiązanego do ściany.
Piękna kobieta klęczała przed nim i uprawiała z nim seks oralny. Kowalski rzekł:
- Tak to jest miejsce, gdzie chcę odbyć swą karę.
Diabeł na to:
- Jesteś pewny? To trwa, aż przez 1000 lat, zdajesz sobie z tego sprawę?
- Tak, jestem pewien. To jest to miejsce!
- OK. - powiedział Diabeł.
Podszedł do pięknej blondynki, puknął ją w ramię i rzekł:
- Jesteś wolna, przyszedł twój zmiennik.
Kowalska dokładnie sprawdza garnitur męża po powrocie z pracy i nie znajdując na nim ani jednego kobiecego włoska, mówi: - No tak, ty to już nawet łysej babie nie przepuścisz!
Trzech facetów rozmawia o tym, jakie pochwy mają ich żony. Porównują je do miast. Pierwszy mówi, że jego żona ma jak Paryż. Dlatego, że taka jest wspaniała, tętniąca życiem. Drugi mówi, że jak Londyn. Zawsze taka mokra, troszkę tajemnicza. A trzeci, że jego żony jest jak... Bydgoszcz!
-Dlaczego?! - Pytają tamci.
A on na to:
-Dziura... po prostu dziura!
-Dlaczego?! - Pytają tamci.
A on na to:
-Dziura... po prostu dziura!
Idzie Czerwony Kapturek przez las i widzi Pinokia. Łapie go za szmaty, rzuca o ziemie, siada na twarzy i krzyczy:
- Kłam Pinokio, kłam...
- Kłam Pinokio, kłam...
W dniu urodzin Rżewskiego Natasza Rostowa zaprosiła go do siebie zdradzając, że ma dla niego prezent. Gdy znaleźli się sami, zrzuciła suknię i stanęła przed Rżewskim naga, ozdobiona tylko kokardką w intymnym miejscu. Rżewski zawijając rękaw zapytał:
- Głęboko on?
- Głęboko on?
Dorwał wilk Czerwonego Kapturka, złapał za rękę i mówi:
- A teraz Cię pocałuję, gdzie jeszcze nikt Cię nie pocałował.
- Chyba kurna w koszyczek.
- A teraz Cię pocałuję, gdzie jeszcze nikt Cię nie pocałował.
- Chyba kurna w koszyczek.
Mąż do żony:
- Skocz po piwo!
Żona z uśmiechem:
- Jak powiesz jakieś magiczne słowo to pójdę.
Odpowiedź męża:
- Fiku miku, Czary mary, Wypier*laj po browary!
- Skocz po piwo!
Żona z uśmiechem:
- Jak powiesz jakieś magiczne słowo to pójdę.
Odpowiedź męża:
- Fiku miku, Czary mary, Wypier*laj po browary!
W ruskim cyrku wyszedł na arenę treser krokodyli, a za nim powoli wszedł wielki krokodyl. Przy glosie werbli treser włożył krokodylowi w paszcze członka. Widownia oniemiała. Treser uciszył widownie gestem ręki i chce wyjąc członka, ale krokodyl mocno trzyma. Wyrywa się i nic. Naraz złapał pale podana mu przez pomocnika i zaczął krokodyla nawalać po łbie, aż ten puścił. Na widowni oklaski, owacje na stojąco.
- Czy ktoś chce spróbować - zapytał się treser widowni.
Nikt nie odpowiada. Po kilkukrotnym zapytaniu podniosła się na widowni mała starowinka.
- Ja to bym spróbowała, tylko niech mnie pan tym kijem tak nie bije.
- Czy ktoś chce spróbować - zapytał się treser widowni.
Nikt nie odpowiada. Po kilkukrotnym zapytaniu podniosła się na widowni mała starowinka.
- Ja to bym spróbowała, tylko niech mnie pan tym kijem tak nie bije.
Proszę Pana, proszę Pani.
Są zawody - rzut bronami
I jak zawsze do zawodów
wzięto ludzi z trzech narodów
Przypominać ich nie muszę...
Koleś z USA, Polak, Rusek.
Pierwszy koleś z Ameryki
(ponoć sam kastruje byki)
Rzuca broną. Chować głowy!
Dziesięć metrów - rekord nowy!
Drugi Polak (Łukasz właśnie)
No i metrów jest piętnaście.
Teraz Rusek, jako trzeci.
Rzucił mocno - nieźle leci...
Siedemdziesiąt metrów prawie.
No to jasne - już po sprawie.
Cóż to? Dyskfalifikacja
Durny Rusek - co za nacja...
Werdykt brzmi dla zawodnika:
"Nie odczepił Pan ciągnika."
Są zawody - rzut bronami
I jak zawsze do zawodów
wzięto ludzi z trzech narodów
Przypominać ich nie muszę...
Koleś z USA, Polak, Rusek.
Pierwszy koleś z Ameryki
(ponoć sam kastruje byki)
Rzuca broną. Chować głowy!
Dziesięć metrów - rekord nowy!
Drugi Polak (Łukasz właśnie)
No i metrów jest piętnaście.
Teraz Rusek, jako trzeci.
Rzucił mocno - nieźle leci...
Siedemdziesiąt metrów prawie.
No to jasne - już po sprawie.
Cóż to? Dyskfalifikacja
Durny Rusek - co za nacja...
Werdykt brzmi dla zawodnika:
"Nie odczepił Pan ciągnika."
torsan ja już wczoraj typowałam 69



Wiesz, że jakoś wtedy nic nie chciała ze mną rozmawiać. A teraz się uśmiechnęła

ooooo wesoły autobusz heheh wisiadam
dośiadam sie do Was i jedziemy

dośiadam sie do Was i jedziemy
Mąż do żony:
- Słuchaj! Jak nie będziesz jęczała podczas seksu, to słowo daję -
rozwiodę się z Tobą!
Żona wzięła to sobie do serca, ale na wszelki wypadek przy następnym stosunku pyta męża:
- Już mam jęczeć?
- Nie teraz. Powiem Ci kiedy i wtedy zacznij - tylko głośno.
Za jakiś czas mąż prawie w ekstazie:
- Teraz jęcz, teraz!
Żona:
- Olaboga! Dzieci butów nie mają na zimę, ja w starej sukience chodzę, cukier podrożał...
- Słuchaj! Jak nie będziesz jęczała podczas seksu, to słowo daję -
rozwiodę się z Tobą!
Żona wzięła to sobie do serca, ale na wszelki wypadek przy następnym stosunku pyta męża:
- Już mam jęczeć?
- Nie teraz. Powiem Ci kiedy i wtedy zacznij - tylko głośno.
Za jakiś czas mąż prawie w ekstazie:
- Teraz jęcz, teraz!
Żona:
- Olaboga! Dzieci butów nie mają na zimę, ja w starej sukience chodzę, cukier podrożał...
Słuchaj dzieweczko! - ona nie słucha.
Przesunął więc rękę z piersi do brzucha
Buch - jak gorąco! Uff - jak gorąco!
Ty żeś tu w nocy? To ty Jasieńku?
Jam ci najdroższa! - Wchodź pomaleńku!
W szedł w nią powoli jak żółw ociężale.
Ruszył - dwa razy - tak wolno, ospale.
Szarpnęła się trochę - przyciągnął z mozołem,
Nogami się zaparł o krzesło za stołem...
I teraz przyspieszył, i pcha coraz prędzej,
I dudni,i stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
(Klęczała wygięta w pozycji "na most"
.
A on ją w tę szparę, w ten tunel, w ten las.
I śpieszy się, śpieszy, by zdążyć na czas.
Aż łóżko turkoce i krzesło też puka, A Jasiu ją stuka,
i stuka, i stuka.
Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal wyjmował i
wkładał ten narząd jak stal.
A ona spocona, zziajana, zdyszana poległa na plecach,
uniosła kolana.
Zdziwiona tym wszystkim, co tu się z nią dzieje.
I pyta się Jaśka, i pyta i śmieje:
A skądże to, jakże to, czemu tak gnasz!?
A co to to, co to to, co mi tu pchasz!?
Że wali, że pędzi, że bucha, buch, buch!?
Ach jakże, ach jakże, ja lubię ten ruch!
I gna ją, i pcha ją, i akcję swą toczy,
I tłoczy ją, tłoczy ją Jasiu uroczy,
Nagle.. świst. Nagle... gwizd.
... raptem; buch! Ustał ruch.
Oj, gdzie mi zniknąłeś! Chcę jeszcze Jasieńku!
Próbuje go znaleźć swa ręką po ciemku.
A on już bez ducha, juz śpi nieboraczek,
malutki, skulony, choć akt nie skończony!
Więc strzela o pomoc wokoło oczyma.
I dziwi się temu, co w ręce swej trzyma.
I płacze, narzeka na los swój niewieści,
wiec sama ze sobą zaczyna sie pieścić.
Przesunął więc rękę z piersi do brzucha
Buch - jak gorąco! Uff - jak gorąco!
Ty żeś tu w nocy? To ty Jasieńku?
Jam ci najdroższa! - Wchodź pomaleńku!
W szedł w nią powoli jak żółw ociężale.
Ruszył - dwa razy - tak wolno, ospale.
Szarpnęła się trochę - przyciągnął z mozołem,
Nogami się zaparł o krzesło za stołem...
I teraz przyspieszył, i pcha coraz prędzej,
I dudni,i stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
(Klęczała wygięta w pozycji "na most"
.A on ją w tę szparę, w ten tunel, w ten las.
I śpieszy się, śpieszy, by zdążyć na czas.
Aż łóżko turkoce i krzesło też puka, A Jasiu ją stuka,
i stuka, i stuka.
Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal wyjmował i
wkładał ten narząd jak stal.
A ona spocona, zziajana, zdyszana poległa na plecach,
uniosła kolana.
Zdziwiona tym wszystkim, co tu się z nią dzieje.
I pyta się Jaśka, i pyta i śmieje:
A skądże to, jakże to, czemu tak gnasz!?
A co to to, co to to, co mi tu pchasz!?
Że wali, że pędzi, że bucha, buch, buch!?
Ach jakże, ach jakże, ja lubię ten ruch!
I gna ją, i pcha ją, i akcję swą toczy,
I tłoczy ją, tłoczy ją Jasiu uroczy,
Nagle.. świst. Nagle... gwizd.
... raptem; buch! Ustał ruch.
Oj, gdzie mi zniknąłeś! Chcę jeszcze Jasieńku!
Próbuje go znaleźć swa ręką po ciemku.
A on już bez ducha, juz śpi nieboraczek,
malutki, skulony, choć akt nie skończony!
Więc strzela o pomoc wokoło oczyma.
I dziwi się temu, co w ręce swej trzyma.
I płacze, narzeka na los swój niewieści,
wiec sama ze sobą zaczyna sie pieścić.
Niestety żegna Państwa
koniec balu panno lalu
idę do pracy,żółtą budkę już obleciałam
ale przez te kawały na pałę dziś skreślałam
do wieczorka
życzę wszystkim kasy
worka

koniec balu panno lalu

idę do pracy,żółtą budkę już obleciałam

ale przez te kawały na pałę dziś skreślałam

do wieczorka

życzę wszystkim kasy
worka
Mąż wychodzi od kochanki. Ubierając
się, zauważył w lustrze ugryzienie
na szyi. Co robić? Niczego
nie wymyśliwszy, pojechał do domu.
Wchodzi do mieszkania
i na powitanie wyskakuje do niego
pies. Nagle â olśnienie! Facet zaczyna
się tarzać z psem, wydaje
okrzyk bólu i idzie do żony:
â Nasz pies całkiem zidiociał, zobacz,
w szyję mnie ugryzł.
â A co ja mam powiedzieć â mówi
żona â cały dekolt mam pokąsany.
się, zauważył w lustrze ugryzienie
na szyi. Co robić? Niczego
nie wymyśliwszy, pojechał do domu.
Wchodzi do mieszkania
i na powitanie wyskakuje do niego
pies. Nagle â olśnienie! Facet zaczyna
się tarzać z psem, wydaje
okrzyk bólu i idzie do żony:
â Nasz pies całkiem zidiociał, zobacz,
w szyję mnie ugryzł.
â A co ja mam powiedzieć â mówi
żona â cały dekolt mam pokąsany.
W sklepie z dywanami:
â Chciałabym na podłogę coś praktycznego, łatwego do czyszczenia, trwałego ze względu na dzieci.
â A ile pani ich ma?
â Ośmioro.
â To najlepszy byłby asfalt.
â Chciałabym na podłogę coś praktycznego, łatwego do czyszczenia, trwałego ze względu na dzieci.
â A ile pani ich ma?
â Ośmioro.
â To najlepszy byłby asfalt.
Gała nie nie złapała bo ja tego sama ze sobą nie robie od tego mam ludzi






















