Wpisy 655 205 – 655 304
17 grudnia 2011 18:31 → 17 grudnia 2011 20:10, 100 wpisów
znikam i życzę powo............. wszystkim tym co mnie lubią i nie l....
---------------------------------
Nikogo nie ma.. .Idę sobie stąd.. .
Witam wszystkich typerów
dobry wieczór
MM na 22:00
8,15,21
3,7,33
17,26,17
21,55,80
2,7,21
3,26,77
49,55,57
49,57,59
8,15,21
3,7,33
17,26,17
21,55,80
2,7,21
3,26,77
49,55,57
49,57,59
jackwar...
jackwwar...MM
jeszcze pare piątek podam i szóstki
jeszcze pare piątek podam i szóstki
3,5,8,31,33
14,21,26,33,55
21,26,27,49,77
14,21,26,33,55
21,26,27,49,77
14,21,26,27,69,77
2,3,5,41,42,49
2,3,5,41,42,49
jackwar....taaaaaaaaaaaa!!! z TS napewno wygrasz
jackwar...ja prawie w MM to nie gram może raz w tygodniu i to nie zawszeszkoda kasy
W dl prawie wogóle za drogo
W mini częsiiej ale tez nie zawsze
W mini częsiiej ale tez nie zawsze
Wole bukmachera tam można naprawde wygrać
Jest o 100000% większa sznsa niz w tym burdelu TS
lila....
lila..
No to co dziś typujemy
- Czemu policjanci nie jedzą ogórków?
- Bo im się głowa do słoika nie mieści.
- Franek! Sprawdź, czy w naszym radiowozie działa lewy kierunkowskaz - mówi policjant do kolegi.
- Działa... nie działa... działa... nie działa......
Pewnego razu w pociągu porucznik Rżewski zdjął skarpety i powiesił na wieszaku.
- Czy pan, panie poruczniku - spytał go współpasażer - wymienia czasami skarpetki?
- Z góry uprzedzam - tylko na wódkę!
Policjant do policjanta:
-Ty, czy lotnia to ptak drapieżny?
-Nie wiem. A co?
-No bo wczoraj cały magazynek wystrzelałem, zanim puścił człowieka.
Stoi policjant przy automacie z colą, wrzuca monetę, wypada puszka, wypija ją i znów wrzuca monetę.
Za nim stoi zniecierpliwiony tłum.
-Panie, pośpiesz się pan!
-Nie ma mowy, przecież na razie cały czas wygrywam!
-Otwierać! Policja!
- Nie zamawialiśmy policji, tylko ***tki!
- Ale to sąsiedzi nas wzywali!
- Sąsiedzi wzywali, to niech sąsiedzi wam zapłacą!
Policjanci zostali wezwani na miejsce zdarzenia. Oglądają ciało kobiety w wieku mocno zaawansowanym.
Ciało znajduje się w ubikacji - z głową w sedesie przytrzaśniętą deską klozetową.
Policjanci postanawiają przesłuchać gospodarza domu na okoliczność zdarzenia.
- Czy znał pan tą kobietę?
- Tak, to moja teściowa.
- Zdzichu, sprawa jasna, pisz! Przyczyna zgonu: śmiertelne zatrucie domestosem w trakcie czyszczenia toalety.
- Bo im się głowa do słoika nie mieści.
- Franek! Sprawdź, czy w naszym radiowozie działa lewy kierunkowskaz - mówi policjant do kolegi.
- Działa... nie działa... działa... nie działa......
Pewnego razu w pociągu porucznik Rżewski zdjął skarpety i powiesił na wieszaku.
- Czy pan, panie poruczniku - spytał go współpasażer - wymienia czasami skarpetki?
- Z góry uprzedzam - tylko na wódkę!
Policjant do policjanta:
-Ty, czy lotnia to ptak drapieżny?
-Nie wiem. A co?
-No bo wczoraj cały magazynek wystrzelałem, zanim puścił człowieka.
Stoi policjant przy automacie z colą, wrzuca monetę, wypada puszka, wypija ją i znów wrzuca monetę.
Za nim stoi zniecierpliwiony tłum.
-Panie, pośpiesz się pan!
-Nie ma mowy, przecież na razie cały czas wygrywam!
-Otwierać! Policja!
- Nie zamawialiśmy policji, tylko ***tki!
- Ale to sąsiedzi nas wzywali!
- Sąsiedzi wzywali, to niech sąsiedzi wam zapłacą!
Policjanci zostali wezwani na miejsce zdarzenia. Oglądają ciało kobiety w wieku mocno zaawansowanym.
Ciało znajduje się w ubikacji - z głową w sedesie przytrzaśniętą deską klozetową.
Policjanci postanawiają przesłuchać gospodarza domu na okoliczność zdarzenia.
- Czy znał pan tą kobietę?
- Tak, to moja teściowa.
- Zdzichu, sprawa jasna, pisz! Przyczyna zgonu: śmiertelne zatrucie domestosem w trakcie czyszczenia toalety.
Dwóch policjantów patroluje ulice nocą. Naprzeciwko nich pojawia się dwóch facetów, których wygląd nie wróży nic dobrego.
- Słuchaj Kaziu - mówi pierwszy policjant - przejdźmy lepiej na druga stronę, bo ich jest dwóch, a my sami...
Policjant zatrzymuje samochód i mówi do prowadzącej kobiety.
- Jechała pani150 km/h!!!
- To jakaś pomyłka panie władzo, dopiero 10 minut temu wyjechałam z domu...
- Słuchaj Kaziu - mówi pierwszy policjant - przejdźmy lepiej na druga stronę, bo ich jest dwóch, a my sami...
Policjant zatrzymuje samochód i mówi do prowadzącej kobiety.
- Jechała pani150 km/h!!!
- To jakaś pomyłka panie władzo, dopiero 10 minut temu wyjechałam z domu...
Policjant zatrzymuje kobietę za przekroczenie prędkości.
- Dzień dobry. Widzi pni, co to jest? (pokazuje na radar)
-Dzień dobry. Nie. Co to? Suszareczka?
- Nie, proszę pani. To jest radar. I co my tu mamy? Widzi pani te cyferki?
-140. Widzę.
- No właśnie. Prawo jazdy proszę i dowód rejestracyjny samochodu.
- Nie mam.
- Jak to pani nie ma?
- No, bo widzi pan, tak to wszystko się dzisiaj szybko działo...i ten samochód nie jest mój.
- Jak to nie pani?
- No tak, ukradłam go. Bo jak zabiliśmy tamtą kobietę, To trzeba było jakoś pozbyć się zwłok, a ja nie chciałam brudzić swojego auta, więc ukradłam to i zapakowałam zwłoki do bagażnika. I teraz tak szybko jadę, żeby jak najszybciej pozbyć się ciała.
- To ma pani na dodatek trupa w bagażniku?! Proszę wysiąść, ręce na maskę i nie ruszać się!
Policjant dzwoni po wsparcie:
- Mam tu trupa w bagażniku, kradzież samochodu i przekroczenie prędkości.
Za chwilę cała ekipa z ostrą bronią. Dowodzący podchodzi do kobiety.
- Ma pani jakieś dokumenty?
- Mam, ale w samochodzie w skrytce. Mogę wyciągnąć?
Po czym sięga do skrytki, podaje dokumenty, prawo jazdy i dowód rejestracyjny samochodu. Wszystko w największym porządku.
- Jak to, to nie jest kradziony samochód?!
- Nie, skądże, to mój samochód.
- To proszę otworzyć bagażnik.
Blondynka otwiera bagażnik, a tam porządek, trójkąt ostrzegawczy na miejscu, koło zapasowe itp... Dowódca zdezorientowany:
- No jak to, mamy zgłoszenie, że samochód kradziony, w bagażniku trup...
-...i co, jeszcze naopowiadał może, że niby prędkość przekroczyłam?
Stary wczoraj ukradli mi auto!
-I co? Dzwoniłeś na policję.
-Jasne!
-I co powiedzieli?
-Że to nie oni.
- Dzień dobry. Widzi pni, co to jest? (pokazuje na radar)
-Dzień dobry. Nie. Co to? Suszareczka?
- Nie, proszę pani. To jest radar. I co my tu mamy? Widzi pani te cyferki?
-140. Widzę.
- No właśnie. Prawo jazdy proszę i dowód rejestracyjny samochodu.
- Nie mam.
- Jak to pani nie ma?
- No, bo widzi pan, tak to wszystko się dzisiaj szybko działo...i ten samochód nie jest mój.
- Jak to nie pani?
- No tak, ukradłam go. Bo jak zabiliśmy tamtą kobietę, To trzeba było jakoś pozbyć się zwłok, a ja nie chciałam brudzić swojego auta, więc ukradłam to i zapakowałam zwłoki do bagażnika. I teraz tak szybko jadę, żeby jak najszybciej pozbyć się ciała.
- To ma pani na dodatek trupa w bagażniku?! Proszę wysiąść, ręce na maskę i nie ruszać się!
Policjant dzwoni po wsparcie:
- Mam tu trupa w bagażniku, kradzież samochodu i przekroczenie prędkości.
Za chwilę cała ekipa z ostrą bronią. Dowodzący podchodzi do kobiety.
- Ma pani jakieś dokumenty?
- Mam, ale w samochodzie w skrytce. Mogę wyciągnąć?
Po czym sięga do skrytki, podaje dokumenty, prawo jazdy i dowód rejestracyjny samochodu. Wszystko w największym porządku.
- Jak to, to nie jest kradziony samochód?!
- Nie, skądże, to mój samochód.
- To proszę otworzyć bagażnik.
Blondynka otwiera bagażnik, a tam porządek, trójkąt ostrzegawczy na miejscu, koło zapasowe itp... Dowódca zdezorientowany:
- No jak to, mamy zgłoszenie, że samochód kradziony, w bagażniku trup...
-...i co, jeszcze naopowiadał może, że niby prędkość przekroczyłam?
Stary wczoraj ukradli mi auto!
-I co? Dzwoniłeś na policję.
-Jasne!
-I co powiedzieli?
-Że to nie oni.
Jasiu przychodzi ze szkoły i pyta ojca policjanta.
- Tato a gdzie leży Afryka?
- Afryka, Afryka - drapie się ojciec po głowie - wiesz to chyba gdzieś niedaleko, bo u nas na komendzie pracuje Murzyn i do pracy przyjeżdża na rowerze.
Żona policjanta wygląda przez okno i krzyczy do męża leżącego na kanapie:- Józek tam ktoś kradnie auto!
- No to co?!
Po 10 minutach.- Józek , ale to nasze auto!
Policjant wybiegł na podwórko. Po chwili wraca do żony.- Złapałeś złodzieja?!
- Nie, ale zapisałem numer samochodu.
Facet spotyka kolegę policjanta na ulicy.
- Cześć, co robisz?
- Niosę piwo dla komendanta.
- A po co ci te drzwi?
- Kazał przynieść coś do otwierania
- Tato a gdzie leży Afryka?
- Afryka, Afryka - drapie się ojciec po głowie - wiesz to chyba gdzieś niedaleko, bo u nas na komendzie pracuje Murzyn i do pracy przyjeżdża na rowerze.
Żona policjanta wygląda przez okno i krzyczy do męża leżącego na kanapie:- Józek tam ktoś kradnie auto!
- No to co?!
Po 10 minutach.- Józek , ale to nasze auto!
Policjant wybiegł na podwórko. Po chwili wraca do żony.- Złapałeś złodzieja?!
- Nie, ale zapisałem numer samochodu.
Facet spotyka kolegę policjanta na ulicy.
- Cześć, co robisz?
- Niosę piwo dla komendanta.
- A po co ci te drzwi?
- Kazał przynieść coś do otwierania
lila...
Pewnego razu policja przyłapała całą grupę ***tek podczas dzikiej orgii w hotelowym pokoju.
Policjanci wyprowadzili ***tki z hotelu i ustawili w szeregu na ulicy.
Pech chciał, że obok przechodziła babcia jednej z dziewczyn.
Gdy zobaczyła swoją wnuczkę, od razu podeszła i zapytała:
- Dlaczego stoisz kochanie, w tym szeregu?
Dziewczyna, aby ukryć prawdę, wymyśliła na poczekaniu kłamstwo:
- Policja rozdaje pomarańcze za darmo, a ja tu stoję by parę dostać.
Babcia pomyślała: "To bardzo miło z ich strony - tez postoję, to może jakieś dostanę". Jak pomyślała, tak zrobiła - ustawiła się szybko na końcu szeregu.
Tymczasem policjanci zaczęli spisywać dane ***tek.
Gdy jeden z nich doszedł do babci, strasznie się zirytował i zapytał:
- A, pani ciągle to robi w tym podeszłym wieku? Jak pani daje radę?
- Oh, słodziutki, to jest bardzo proste: wyjmuje moje zęby, ściągam skórkę i wylizuje do sucha...
Policjanci wyprowadzili ***tki z hotelu i ustawili w szeregu na ulicy.
Pech chciał, że obok przechodziła babcia jednej z dziewczyn.
Gdy zobaczyła swoją wnuczkę, od razu podeszła i zapytała:
- Dlaczego stoisz kochanie, w tym szeregu?
Dziewczyna, aby ukryć prawdę, wymyśliła na poczekaniu kłamstwo:
- Policja rozdaje pomarańcze za darmo, a ja tu stoję by parę dostać.
Babcia pomyślała: "To bardzo miło z ich strony - tez postoję, to może jakieś dostanę". Jak pomyślała, tak zrobiła - ustawiła się szybko na końcu szeregu.
Tymczasem policjanci zaczęli spisywać dane ***tek.
Gdy jeden z nich doszedł do babci, strasznie się zirytował i zapytał:
- A, pani ciągle to robi w tym podeszłym wieku? Jak pani daje radę?
- Oh, słodziutki, to jest bardzo proste: wyjmuje moje zęby, ściągam skórkę i wylizuje do sucha...
lila...
lila może i gorący szkoda że na plecach
fakt że w tym miesiącu jakoś lepiej typuję ale w realu gorzej
fakt że w tym miesiącu jakoś lepiej typuję ale w realu gorzej
e,eryt...wiem,jarzę.Kiedyś też tak otwierałam ale ze 16 lat temuaż szyjkę urwało
- Panie władzo, mój sąsiad pędzi bimber!
- Tak? A dokąd?
Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo, to pół darmo.
- Skąd pan wie, ze jestem policjantem, przecież jestem ubrany po cywilnemu?
- Bo dzisiaj było już dwóch mundurowych i też chcieli kupić ten kaloryfer.
Policjant zdaje egzamin na prawo jazdy.
- Jakie zna pan środki lokomocji?
- Samochód, rower, motocykl, pociąg i machalas.
- Jak pan powiedział to ostatnie?
- Machalas.
- A co to takiego?
- Czytałem kiedyś w książce: "Jedzie kowboj, macha lassem".
- Tak? A dokąd?
Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo, to pół darmo.
- Skąd pan wie, ze jestem policjantem, przecież jestem ubrany po cywilnemu?
- Bo dzisiaj było już dwóch mundurowych i też chcieli kupić ten kaloryfer.
Policjant zdaje egzamin na prawo jazdy.
- Jakie zna pan środki lokomocji?
- Samochód, rower, motocykl, pociąg i machalas.
- Jak pan powiedział to ostatnie?
- Machalas.
- A co to takiego?
- Czytałem kiedyś w książce: "Jedzie kowboj, macha lassem".
Rozprawa w sądzie o przyznanie alimentów:
- Baco, a znacie tę oto Marynę?
- Ano znam.
- A to dziecko, to wyście jej zmajstrowali?
- Ano ja.
- A co będzie z płaceniem za dziecko?
- Ja tam panocku za te robote nic nie chce.
- Baco, a znacie tę oto Marynę?
- Ano znam.
- A to dziecko, to wyście jej zmajstrowali?
- Ano ja.
- A co będzie z płaceniem za dziecko?
- Ja tam panocku za te robote nic nie chce.
Jakie piekne były czasy za edwarda,padal biały śnieg,mozna było ulepić bałwana,w sklepach były cytryny i pomarańcze,szynka była bez konserwów smaczna pozbawiona chemii:
Siedzą se gazda i gaździna na przyzbie, za nimi spalona chałupa. siedzą , milczą smętnie. Gazda zwraca się do gaździny:
- wis, ze te zbójcy spalili nasą chałupę, to jech zbójnickie prawo,
ze nam syćkie dutki zabrali, to jech zbójnickie prawo,
ze ciebie zgwałcili, to jech zbójnickie prawo,
ale ze psytym tak dupą rusałaś, to jus cyste kures*wo.
- wis, ze te zbójcy spalili nasą chałupę, to jech zbójnickie prawo,
ze nam syćkie dutki zabrali, to jech zbójnickie prawo,
ze ciebie zgwałcili, to jech zbójnickie prawo,
ale ze psytym tak dupą rusałaś, to jus cyste kures*wo.
Koniec roku szkolnego, dzieci przyniosły pani wychowawczyni prezenty. Marysia, której mama ma kwiaciarnię przyniosła pudło. Wychowawczyni potrząsnęła i zapytała:- Kwiaty?
- Ojej, skąd pani wie...
Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię. Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:- Czekoladki?
- Tak, jak pani zgadła?
Następny w kolejce był Jasio, którego tata miał sklep monopolowy. Wychowawczyni obejrzała pudełko, lekko przeciekało. Polizała i spytała: - Wino?
- Nie...
Polizała jeszcze raz:- Koniaczek?
- Nie... Świnka morska...
Facet całuje wszystkie nadjeżdżające tramwaje. Policjant pyta:
- Czemu pan całuje tramwaje?
A on odpowiada:
- Bo wczoraj jeden przejechał mi teściową i zapomniałem który.
Nauczycielka spotyka swojego byłego ucznia, Jasia, i pyta:
Co porabiasz, Jasiu?
Wykładam chemię.
Niemożliwe. Gdzie ?
W Biedronce.
- Ojej, skąd pani wie...
Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię. Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:- Czekoladki?
- Tak, jak pani zgadła?
Następny w kolejce był Jasio, którego tata miał sklep monopolowy. Wychowawczyni obejrzała pudełko, lekko przeciekało. Polizała i spytała: - Wino?
- Nie...
Polizała jeszcze raz:- Koniaczek?
- Nie... Świnka morska...
Facet całuje wszystkie nadjeżdżające tramwaje. Policjant pyta:
- Czemu pan całuje tramwaje?
A on odpowiada:
- Bo wczoraj jeden przejechał mi teściową i zapomniałem który.
Nauczycielka spotyka swojego byłego ucznia, Jasia, i pyta:
Co porabiasz, Jasiu?
Wykładam chemię.
Niemożliwe. Gdzie ?
W Biedronce.
jackwar....nie wiem,bo ja zawsze tak nakombinuję jak koń pod górkęna forum inne,w profilu inne na kuponach inneszok
Teraz nastal okrutny kapitalizma,przyroda wariuje,wichury ,powodzie,wojny:szok:
http://www.youtube.com/watch?v=Lr0xJBsVbZY
W sklepach były ładnie pachnące chinskie kredki świecowe,papiery do obkładania zeszytów:ptaki i króle polski:
lila...
Robal ale teraz jest kapitalizm,koscioły słabo ogrzewane,można sie przeziębić podczas modlitwy:
deki....za momencik wyślę gołębia.MAm nadzieję ze nie nawali znowu sąsiadowi na parapet
hipcio....to po kiego diabła tam chodzisz? Oglądnij mszą w TV albo wysłuchaj w radio.