Forum strony www.multipasko.pl [Regulamin]


Dodaj wpis w tym temacie
Spis tematów
Login:

Hasło:
Strona: 1 2 ... 157 158 159 160 161
Wyślij prywatną wiadomość do admina
Przewiń wpisy ↓

Pozostanie tylko poezja i dobroć.. C.K. Norwid


2019-02-22 (15:55)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 217 216

Ewa Dzubanii-Pniewska

x x x

Z
wiatru
utkałam
portret
twój
rozwieszony
między
drzewami
krople
rosy
ożywiły
twoje
oczy
jestem
roztańczoną
łąką
u
twych
stóp
2019-02-22 (15:57)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 217 217

Ewa Dziubanii- Pniewska

Dla M...

Przytulam
Twój
smutek
rozpuszczam
ból
dotykiem
dłoni
moje
serce
pozdrawia
twoje
z
każdym
oddechem
uwalniasz
siebie
na
krawędzi
nocy
budzi
się
cień
2019-02-22 (16:08)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 217 218

Ewa Dziubanii-Pniewska
x x x

W
ciszy
poranka
wschodzi
dzień
w
oddali
szczeka
pies
ktoś
puka
do
drzwi
poranna
kawa
pachnie
cynamonem
gorąca
krew
płynie
w
moich
żyłach
na
skraju
myśli
rozkwita
wdzięczność
w rozmiarze
XXL
witam
cię
życie
2019-02-22 (16:13)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 217 219

Ewa Dziubanii-Pniewska
X X X
Była
niewidzialna
chowała się
za
plecami
innych
z każdym
dniem
stawała się
coraz
bardziej
przezroczysta
oddawała
innym
swoją
moc
myślała
o sobie
nic
nie znaczę
jestem
zbyt
miękka
i puchata
pewnego
dnia
poczuła
wezwanie
odzyskaj
siebie
i stała się
zauważalna
2019-02-23 (10:38)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 217 312

Ewa Dziubanii-Pniewska
X X X
Biel
wypełniła
poranek
po
brzegi
ulic
dzień
budził
się
niespiesznie
zapach
kawy
unosił
się
w
powietrzu
otulał
zmysły
myśli
stały
karnie
w
szeregu
na
skraju
dnia
czekając
na
Godota
2019-02-23 (10:39)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 217 313

Ewa Dziubanii-Pniewska

X X X

Tyle
w
nas
zranień
miejsc
opuszczonych
porośniętych
lękiem
i
smutkiem
rozlanym
jak
mleko
przeszłość
wołająca
o
uwolnienie
otwórz
drzwi
wpuść
światło
i
odzyskaj
siebie
2019-02-23 (10:41)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 217 314

Ewa Dziubanii-Pniewska

X X X

Wieczorem
słucham
Mozarta
muzyka
otula
mnie
całą
akord
jeden
po
drugim
rozpuszcza
myśli
na
powierzchnię
wypływa
głębia
tego
co
jest
tu
i
teraz
2019-03-07 (23:07)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 219 425

Czy myślę o Tobie?


Pytasz, czy myślę
o Tobie czasem?
Nie mnie to ocenić,
więc faktami odpowiem...
Myślę nad morzem,
wśród pól
i gdy idę lasem...
Ciągle mi w myślach
chodzisz po głowie.

Myślę, gdy sroga zima
i gdy słońce na niebie.
Gdy późny wieczór
i gdy na poranek
za wcześnie.
Już nie pamiętam,
co nas tak zbliżyło
do siebie?
Myślę, gdy zakwitną krokusy
i dojrzewają czereśnie.

Pytasz, czy myślę
o Tobie czasem?
Nie mnie to ocenić,
więc sama odpowiedz...
Bo przecież
lat ileś
już się znamy.
A czy ty o mnie myślisz,
czasem chociaż?


Oskar Wizard
2019-03-07 (23:09)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 219 427

W odległej przyszłości

Jeśli mnie spotkasz pewnego dnia
W odległej przyszłości,
Powiem ci wtedy: “Zapomniałem”.

Jeśli będziesz krzyczeć, powiem ci:
“Tęskniłem rozpaczliwie i w końcu
Zapomniałem”.

Jeśli nadal będziesz krzyczeć –
“Zapomniałem, bo nie mogłem uwierzyć”.
Ani wczoraj, ani dzisiaj “Nie zapomniałem”,

Tylko w odległej przyszłości
“Zapomniałem”.

Kim Soweol
2019-03-07 (23:16)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 219 429

Śnij mnie proszę
ustami
wgniecionymi w poduszkę
śnij mnie
prześcieradłem przyległym
odległościami
nad porannym i wieczornym mlekiem
ułóż mnie jak najbardziej miękko
śnij mnie

Uśmiechnij mnie
w kącikach ust
ułóż w jeden szczery
do łez
opleć mnie
jak skórę babie lato
i nie budź się
śnij mnie proszę
chociaż tyle
dla mnie

Małgorzata Prusińska
2019-03-07 (23:17)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 219 431

KSIĘŻYC

Księżyc można zażywać łyżkami
lub w tabletkach, co dwie godziny.
Jest lekiem hipnotycznym i uspokajającym,
ale jako środek odtruwający łagodzi objawy
cierpiącym na nadmiar filozofii.
Drobny fragment księżyca w kieszeni
to najskuteczniejszy amulet:
pozwala odnaleźć ukochaną osobę
unikając lekarzy i szpitali.
Dzieciom księżyc podajemy w formie deseru,
na słodki sen,
ale jako krople do oczu, zaaplikowane
starszym ułatwiają śmierć.

Wystarczy trzymać kawałek księżyca
głęboko pod poduszką,
by śnić, nawet za dnia.
Dobrze też mieć butelkę księżycowego powietrza,
co skutecznie chroni przed utonięciem
pozwalając na głęboki haust
więźniom i rozczarowanym,
tym skazanym na śmierć
i tym skazanym na życie,
bo nie ma lepszego środka pobudzającego niż księżyc
w dawkach precyzyjnie kontrolowanych.

Jaime Sabines
2019-03-07 (23:25)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 219 432

Dziki człowiek

Ja dziki człowiek
boję się słów
zimnych ciężkich obojętnych

Boję się
cierpkich uśmiechów
przymrużeń oczu
wzruszeń ramion

Kiedy byłam dzieckiem
pisałam wiersze na strychu
żeby się nie śmiali

Godzinami rozmyślałam
jak wyleczyć chorą nogę
żaby siedzącej w rowie

Dziś jak wtedy
pragnę rąk które głaszczą
Słów ciepłych i miękkich
jak owcza wełna

Hillar Małgorzata
2019-03-15 (22:47)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 220 780

wyśmiać słońce

w miarę jak gra się toczy, powinieneś
starać się wypowiadać coraz wyraźniej
to, w co szczerze
wierzysz
nawet jeśli to, w co szczerze
wierzysz
okaże się
pomyłką.

może to być ryzykowne
i trudne
zadanie.

ale jeśli nie umiesz się śmiać
z tych nieprawdopodobnych przeciwności
którym wszyscy stawiamy czoło, dążąc
do zrozumienia
i wiedzy

na pewno
będziesz spał
niespokojnie
w trumnie.
***

Charles Bukowski
2019-03-23 (13:46)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 222 008

„ Chciałabym ” /Zofia Kobyłecka/

Wiesz
chciałabym uciec z Tobą
tam gdzie pada z niezapominajek deszcz
gdzie śpiewają motyle tańczą kwiaty.
Gdzie ptaki szybując w przestworzach
z różanych chmur rzucają do naszych stóp
aksamitne płatki róż.
Wiatr niekończącą się muzykę miłości gra.
Wiesz chciałabym...
Chciałabym nie wracać już.
2019-04-03 (08:34)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 224 031

Gdy znów przyjdę do ciebie


gdy znów przyjdę do ciebie
rozbiorę cię całą z poezji
zobaczysz jak bardzo się cieszę
tylko mnie przyjmij

słów wielkich nie nadużyję
popatrzę głęboko w twoje oczy
ucałuję dłoń i szyjkę
świat znów będzie uroczy

bo czasem dopada zmęczenie
i chęć by się tylko przytulić
słowa zaś tracą znaczenie
spojrzenia za nas będą mówić


Oskar Wizard
2020-01-03 (19:06)

status edi8
Data rejestracji: 2007-04-03
Ilość postów: 31139

2623
wpis nr 1 265 475

"Gdzie jest ten chłopiec?"

Gdzie jest ten chłopiec i co się z nim stało

Gdzie sprzedał gdzie zgubił dziecięce marzenia

Co się rozsypało co się rozwiało,

Co wypaliło się w smugi cienia

Gdzie godność stracił

Gdzie nauczył fałszu

Kto mu odebrał dziedzictwo ufności

Kto go wprowadził w zasadzki pijanego rauszu

Kto sparzył pożądanie aż do szpiku gości

Gdzie jest ten chłopiec co był tak lubiany

Czy to jego już nie ma czy to nie ma płomienia

Coś się rozsypało i coś się rozwiało

Coś wypaliło się w smugi cienia

Tomasz Baranowski ur. 05.05.1958 absolwent filozofii na KUL
obecnie mieszkaniec domu pomocy społecznej
.................
Tomasz Baranowski 2017
https://www.youtube.com/watch?v=AG0tB8Z2-zc

--- wpis edytowano 2020-01-03 19:16 ---

2020-01-04 (16:49)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 265 658

Piękny tekst...
2020-01-06 (13:19)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 266 114

Katarzyna Boruń
„Życie codzienne w Państwie Środka.”
Mandaryn odpowiada monosylabami.
Kot własza się na pokręcone drzewo
(angielska choroba – splendid isolation).
Przybity w środku ciężkości do krzyża
chrześcijańskiej misji
gonisz jeszcze jaskółki
w restauracji ciała.
Za papierowym parawanem
popychasz pałeczką
smętne grzybki mun i pędy bambusa.
Nie szukasz myśli w tłustych kaligramach.
Bambus rośnie,
do rana rozedrze nam skórę,
w południe przebije serce.
Wieczorem
w palarni błękitnego opium,
na małych wykręconych stopach
ślepe żeńskie szczenię
wyratowane łaskawie z topieli
łasi się do jedwabnych pantofli.
Cudowny Mandaryn odpowiada monosylabami.
2020-02-16 (23:52)

status edi8
Data rejestracji: 2007-04-03
Ilość postów: 31139

2623
wpis nr 1 274 377

https://www.youtube.com/watch?v=KFTWfJ1m9jU



Kredka Kramsztyka

I

Brwi drwina wspina się ku skroni
Oko uważne monokl ciśnie
Widziało Londyn, Rzym, Powiśle
Jakże uniknąć ma ironii

Fryzura raczej salonowa
Krawat po drodze z garniturem
Znać sukces, dobry smak, kulturę
Nic tylko patrzeć i malować.

Ręka z cygarem i sygnetem
Swobodna władza nad warsztatem
Obycie z pędzlem i ze światem
Wszak prawda - jest autoportretem.

Patrzył na jego różne twarze
Madryt i Nowy Jork i Wiedeń
A on był Żyd warszawski jeden
Lecz przede wszystkim był malarzem

A kiedy poznał szczyty sławy
Odwiedził matkę - jak co roku
I był, gdy zmarła, u jej boku
I nie wyjechał już z Warszawy.

II

Trudno się dziwić naszej irytacji
Zapędzonych do usuwania śladów
Ostatecznego rozwiązania Judenfrage

Przesypywaliśmy bezwładne ciała
Odarte z resztek tożsamości - pod przymusem.
Nie było w nich doprawdy nic ludzkiego.
Ot - duża ilość przejechanych kotów
Nawet piękne zwierzęta - martwe budzą wstręt.

Bohatersko powstrzymywaliśmy mdłości
(Grożące wyrokiem odruchy człowieczeństwa,
Podobnie jak lęk przed zarazą rozkładu).
Byliśmy przecież następni w kolejce.

A więc żadne tam uprzedzenia rasowe,
Po prostu bliższa ciału - własna śmierć.

Na czarno-białych kliszach dokumentów
Widać nasze odczłowieczone twarze.
Tylko bawiący się odciętą głową
Esesman odsłania swoje ludzkie oblicze.

Jego uśmiech wyraża wolną wolę
Istoty na najwyższym stopniu rozwoju.
Nie sposób się go nie bać - jest żywy i piękny
I bezapelacyjnie tryumfujący.
Któż by ośmielał się wyznaczać granice
Jego wyobraźni i jawnej przemocy?

Bo przecież nie my.

Prawdziwe ofiary
Żyjące nadal z przetrąconym grzbietem
W walce o ochłap usprawiedliwienia.

Trudno się dziwić naszej irytacji.

III

Ja, co zdołałam wynieść z getta
Szkice na kartkach z kalendarza
Wiem, jak potrafi życie stwarzać
W słabnącej dłoni zwykła kredka.

Sangwina barwy zeschłej krwi
Ożywia na papierze twarze
Wiecznie stężałe od przerażeń
Dobiegających końca dni.

A jeszcze chłopak z kamienicy
Jak przerażony zygzak głodu
Rozczapierzonym szponem zdobył
Dorodną brukiew - szczyt słodyczy.

Niezmordowana jest sangwina:
Nosi bezdomny Żyd, nim skona
Dzieci na rękach i ramionach.
Doprawdy Święta to Rodzina.

A Kramsztyk umrzeć ma na schodach.
W pośpiechu niedobity malarz.
Jeszcze ostatni skarb ocala
Gdy mi ogryzek kredki podał.

On wiarą w świat już się nie łudził
Znał Nowe Jorki i Paryże.
Wiedząc, że śmierć jest coraz bliżej
Rzekł
Rysuj ludzi.

Słowa: Jacek Kaczmarski

https://www.tekstowo.pl/piosenka,przemyslaw_gintrowski,kredka_kramsztyka.html

--- wpis edytowano 2020-02-16 23:53 ---

2020-02-22 (17:42)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 5869

449
wpis nr 1 275 387

Tadeusz Różewicz - Moje usta
Kończy się ten dzień
Kończy się kolacją
czyszczeniem zębów
pocałunkiem
ułożeniem rzeczy

więc to był jeden dzień
z tych najcenniejszych dni
które nigdy nie wracają

Co mnie spotkało

Przeszedł minął
od rana do nocy
podobny do zeszłego

Dniu mój
jedyny
co ja zrobiłem
co ja zrobiłem

A może tak trzeba
wychodzić rano
po południu wracać
powtarzać kilka ruchów
układać wiele rzeczy

Dniu mój
brylancie najpiękniejszy na świecie
domie złoty
błękitny wielorybie
łzo w moich oczach

O niezbyt jasne myśli
kiedy stoję z rękami w kieszeniach
| Dodaj wpis w tym temacie | Spis tematów | Wyniki lottoStrona: 1 2 ... 157 158 159 160 161
Wyślij prywatną wiadomość do admina