Wpisy 934 973 – 935 072
14 maja 2012 12:01 → 14 maja 2012 13:31, 100 wpisów
co do tych losowan powiem wam z własnego podwórka, gram od wielu lat i moja druga połowa tez. Wiele razy zdarzyło sie ze moja i ja puszczalismy ten sam kupon na to samo losowanie z braku komunikacji miedzy soba,a róznosc wartosci kuponu brała sie z tad ze jesli jakis zakład sie wypalił to sie go uniewazniało a niekresliło nowego,oczywiscie do pewnego czasu
kosmaty
W mojej niewysłanej acz pożyczonej przez krisa 2221 dziesiątce jest 57 więc trzymam kciuki za Twoją trójkę
ulala
Do 55 nie mam szczęścia jeśli chodzi o typowanie jej do powtórek. Zawsze robię to kiedy jej gościnne występy się kończą.
W mojej niewysłanej acz pożyczonej przez krisa 2221 dziesiątce jest 57 więc trzymam kciuki za Twoją trójkę
ulala
Do 55 nie mam szczęścia jeśli chodzi o typowanie jej do powtórek. Zawsze robię to kiedy jej gościnne występy się kończą.
kosmaty
A co myślisz o takich cyferkach do mini, bo chodzą za mną od sobotniego losowania : 10,34,41 + któreś z tych 12,18,32,39,26,23. Coś chyba wymodzę, choć decyzja będzie trudna szczególnie, że z braku środków finansowych mogę niestety puścić tylko dwa zakłady. Czyli będzie ostra jazda bez trzymanki w stylu moje autorskie chybił-trafił
A co myślisz o takich cyferkach do mini, bo chodzą za mną od sobotniego losowania : 10,34,41 + któreś z tych 12,18,32,39,26,23. Coś chyba wymodzę, choć decyzja będzie trudna szczególnie, że z braku środków finansowych mogę niestety puścić tylko dwa zakłady. Czyli będzie ostra jazda bez trzymanki w stylu moje autorskie chybił-trafił
A w ramach zmiany tematu, co myślicie o najnowszym newsie na temat przeboju wśród prezentów komunijnych czyli jeżach pigmejskich ?
Cytując klasyka ludziom to się w .... poprzewracało z dobrobytu a robić nie ma komu
A na poważnie jak sobie przypomnę jakim frajerem byłam ciesząc się jak Murzyn szkiełkiem "żelaznym" zestawem komunijnym lat 80-tych czyli kolorowy elektroniczny zegarek w komplecie z kalkulatorem i długopisem a do tego ruska biżuteria z czerwonego złota dobierana na zasadzie by jak najwięcej złomu było, bo kto by się tam takimi drobiazgami jak estetyczny wygląd martwieł
Cytując klasyka ludziom to się w .... poprzewracało z dobrobytu a robić nie ma komu
A na poważnie jak sobie przypomnę jakim frajerem byłam ciesząc się jak Murzyn szkiełkiem "żelaznym" zestawem komunijnym lat 80-tych czyli kolorowy elektroniczny zegarek w komplecie z kalkulatorem i długopisem a do tego ruska biżuteria z czerwonego złota dobierana na zasadzie by jak najwięcej złomu było, bo kto by się tam takimi drobiazgami jak estetyczny wygląd martwieł
ja juz posłałem
medea...już widziałam ale to takie maleńkie.Gdzie dzieciakowi 8 letniemu takiego jeża kupować
kosmaty
Dzięki za podpowiedź. Muszę trochę nad tym i pewnie coś wymyślę
Lila
Mnie też to zaskoczyło. W necie na zdjęciach wygląda zupełnie zwyczajnie jak normalny jeż europejski. Zgadzam się, że trzeba być chyba po lobotomii by takiemu małemu dziecku kupować takie zwierzątko.
Dzięki za podpowiedź. Muszę trochę nad tym i pewnie coś wymyślę
Lila
Mnie też to zaskoczyło. W necie na zdjęciach wygląda zupełnie zwyczajnie jak normalny jeż europejski. Zgadzam się, że trzeba być chyba po lobotomii by takiemu małemu dziecku kupować takie zwierzątko.
medea.....on jest dużo mniejszy od tych naszych jeży ale kuźwa to przecież nie zabawkaRodzice na łeb dostają jak słowo daję
kosmaty
Mi się podobała taka piąteczka, która padła jakiś czas temu 10,32,36,39,40 i tak sobie myślę by ją przerobić : 10,32,34,39,40
Mi się podobała taka piąteczka, która padła jakiś czas temu 10,32,36,39,40 i tak sobie myślę by ją przerobić : 10,32,34,39,40
Lila... mały jest ale może to rodzaj inwestycji,podkarmi się wyrośnie na wielkiego JEŻOZAURA
Lila
Bo z komuniami to w ogóle robi się ostatnio niezły cyrk. Wśród znajomych miałam kilka przypadków gdy koszt takiego przyjęcia był większy niż wesela i to bardzo wypasionego
Bo z komuniami to w ogóle robi się ostatnio niezły cyrk. Wśród znajomych miałam kilka przypadków gdy koszt takiego przyjęcia był większy niż wesela i to bardzo wypasionego
medea..dlatego ja unikam jak ognia takich hopsztosów.Zawsze się tłumaczę że,mam dużo pracy ale właśnie gdzieś tam wyjeżdżam
kosmaty
Czyli nie jestem osamotniona w klubie miłośników parki 39,40
Czyli nie jestem osamotniona w klubie miłośników parki 39,40
medea...to tak jak jaJesteśmy w tym samym wieku.Ja dostałam rower,kasę i jakis kalkulator z długopisem i zegarkiema teraz smarkom się jeży zachciewa
Lila
A ten zestaw to w jakim kolorze, bo ja białym a marzyłam o niebieskim i poryczałam się jak głupia. Roweru nie dostałam bo nie umiałam, nie umiem dzisiaj i pewnie się już nie nauczę na nim jeździć. Jednak rodzina znajac moją pasję czytelniczą podarowała mi ilustrowaną Biblię oraz Biblię Tysiąclecia ( na takim śmieszym przypominającym bibiłę papierze). Moja religijność się nie podniosła, ale obycie kulturalne to i owszem bo prezent przeczytałam... kilka lat później
A ten zestaw to w jakim kolorze, bo ja białym a marzyłam o niebieskim i poryczałam się jak głupia. Roweru nie dostałam bo nie umiałam, nie umiem dzisiaj i pewnie się już nie nauczę na nim jeździć. Jednak rodzina znajac moją pasję czytelniczą podarowała mi ilustrowaną Biblię oraz Biblię Tysiąclecia ( na takim śmieszym przypominającym bibiłę papierze). Moja religijność się nie podniosła, ale obycie kulturalne to i owszem bo prezent przeczytałam... kilka lat później
medea..ja miałam właśnie biały a kuzyn bordowy.Przyciski były tak małe że masakra a długopis tak cienki że ledwo się nim pisało.Najlepszy był zegarek z tego całego zestawu
Lila
Bo to były tak naprawdę takie gadżety reklamowe do rozdawania klientom. Ktoś je wyczaił i zaczął ściągać do Polski jako w pełni wartościowe a u nas... wiadomo jak było
Bo to były tak naprawdę takie gadżety reklamowe do rozdawania klientom. Ktoś je wyczaił i zaczął ściągać do Polski jako w pełni wartościowe a u nas... wiadomo jak było
Lila
A to by się zgadzało, bo w mojej pipidówie jedyny obracający tym dobrem prywaciarz przywoził je z Wiednia
Tak czasy były takie, że pamiętam do dziś zachwyt przywiezionymi z rajchu pisakami w niesamowitym zestawie 24 kolorów
A to by się zgadzało, bo w mojej pipidówie jedyny obracający tym dobrem prywaciarz przywoził je z Wiednia
Tak czasy były takie, że pamiętam do dziś zachwyt przywiezionymi z rajchu pisakami w niesamowitym zestawie 24 kolorów
medea....a gumy kulki kolorowe to co? Też się żuło aż szczena puszczała w zawiasach
Lila
O żelkach Haribo kupowanych na sztuki u prywaciarza nawet nie wspomnę
O żelkach Haribo kupowanych na sztuki u prywaciarza nawet nie wspomnę
Lila
Gumy kulki to przywozili u mnie z Węgier, ale produkowali je zdaje się Turcy. Trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, bo dżinsowy szlak z Turcji miał różne odgalęzienia.
Gumy kulki to przywozili u mnie z Węgier, ale produkowali je zdaje się Turcy. Trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, bo dżinsowy szlak z Turcji miał różne odgalęzienia.
medea..te żelki to była podróba Były dziwnych rozmiarów i smakowały jak nie napiszę co
medea....a oranżady w proszku pamiętasz? Albo te w foliowych woreczkach z rurką?
ech chcialem isc puscic 7 skreslen ale jak widze ze ostatnio byly tylko 2 wygrane 7/7 to wole isc sie napic piwa
Lila
Masz na myśli te czarne z lukrecją ? U mnie na szczęście najczęściej sprzedawali oryginalne Haribo z paczek. Ale masz rację, że podróby też sprzedawano. U mnie z racji bliskości granicy czeskiej królowały słodycze zza południowej granicy : lentilki, czekolada studencka no i orzechy arachidowe w takiej czerwonej lub kakaowej skorupce. Ktoś te w czerwonej skorupce podrabiał tylko, że zamiast deficytowych orzechów była suszona jarzębina. O dziwo mi smakowała podobnie jak prażona z solą soja. I nawet dzisiaj brakuje mi tego smaku.
Masz na myśli te czarne z lukrecją ? U mnie na szczęście najczęściej sprzedawali oryginalne Haribo z paczek. Ale masz rację, że podróby też sprzedawano. U mnie z racji bliskości granicy czeskiej królowały słodycze zza południowej granicy : lentilki, czekolada studencka no i orzechy arachidowe w takiej czerwonej lub kakaowej skorupce. Ktoś te w czerwonej skorupce podrabiał tylko, że zamiast deficytowych orzechów była suszona jarzębina. O dziwo mi smakowała podobnie jak prażona z solą soja. I nawet dzisiaj brakuje mi tego smaku.
Lila
Ilość szlabanów od mamy za jedzenie oranżadek i maniakalne wyżeranie Vibovitu brata miałam astronomiczną. Dobrze, że mama z nowej szkoły bobym nie raz na pupie nie mogła usiąść.
Ilość szlabanów od mamy za jedzenie oranżadek i maniakalne wyżeranie Vibovitu brata miałam astronomiczną. Dobrze, że mama z nowej szkoły bobym nie raz na pupie nie mogła usiąść.
medea...paluchy żółte od Vibovitu a pomarańczowe od Visolvitukurna to były czasy
Lila
Szkoda, że sprzedali produkt Nestle, bo to co teraz produkują pod tą marką to już nie to samo
Szkoda, że sprzedali produkt Nestle, bo to co teraz produkują pod tą marką to już nie to samo
medea..ja teraz słodycze rzadko jadam,jakoś nie odczuwam takiej potrzeby.Chyba w dzieciństwie było ich za dużo
Lila
A zapomniałam wspomnieć, że oranżadę w woreczku kochałam trudną do zrozumienia z perpektywy czasu miłością. No i te oczekiwanie na imprezy rodzinne na które mama kupowała aż całą skrzynkę pepsi w butelkach 0,25 l .
Ja też bardziej tęsknię nie za smakiem tylko tym poczuciem dziecięcego zachwytu nad takimi drobnymi przyjemnościami i dreszczykiem emocji zanim się do nich człowiek dorwał. A teraz idę do marketu ... to już nie to
A zapomniałam wspomnieć, że oranżadę w woreczku kochałam trudną do zrozumienia z perpektywy czasu miłością. No i te oczekiwanie na imprezy rodzinne na które mama kupowała aż całą skrzynkę pepsi w butelkach 0,25 l .
Ja też bardziej tęsknię nie za smakiem tylko tym poczuciem dziecięcego zachwytu nad takimi drobnymi przyjemnościami i dreszczykiem emocji zanim się do nich człowiek dorwał. A teraz idę do marketu ... to już nie to
medea.....Człowiek się cieszył bo niektóre rzeczy były rzadkością a teraz wszystko masz co dusza zapragnie ,wystarczy pójść nawet do malutkiego sklepiku na końcu ulicy
lila...widzisz medea ..za duzo pisze niz ktooi uciekam...
Lila
I pewnie dlatego dzieciaki teraz nie umieją się już z niczego cieszyć jak my no i potrzebują coraz to bardziej wymyślnych pomysłów na coraz bardziej odlotowe prezenty Ciekawe czy mamy schroniska dla jeży ? Bo te maluchy raczej w naszym klimacie są bez szans jeśli jakiś idiota go wyrzuci z domu
I pewnie dlatego dzieciaki teraz nie umieją się już z niczego cieszyć jak my no i potrzebują coraz to bardziej wymyślnych pomysłów na coraz bardziej odlotowe prezenty Ciekawe czy mamy schroniska dla jeży ? Bo te maluchy raczej w naszym klimacie są bez szans jeśli jakiś idiota go wyrzuci z domu
lila...jeszcze jedno ...jak na imprezka w domu medea ..bedzie duzo gadania 24 godz na dobę
hello....widział ktoś Robala?...nie chce mi sie go szukać w odmętach netu...a mam pewien problem z 1-6-9
medea.....moja sąsiadka na 18 urodziny córeczki kupiła jej mieszkanie w Poznaniu i samochódMnie już nic nie zdziwi
a jeszcze wczesniej to cytrusy były tylko na swieta niewspominajac o szynce,baleronie
krzysio
Mówię, więc jestem. Takie moje motto. Jak zamilknę to będzie znaczyć, że czas szykować się na stypę jak mawiają moi znajomi
Mówię, więc jestem. Takie moje motto. Jak zamilknę to będzie znaczyć, że czas szykować się na stypę jak mawiają moi znajomi
medea....przestań,nawet tak nie pisz żadnych styp.Też nie lubię takich imprez
kosmaty
Jak sobie przypomnę ten dreszcz podniecenia jak w TV ogłaszali, że z Kuby cały kontenerowiec pomarańczy (tych zielonych) dla ponad 30 mln narodu to aż się łezka w oku kręci.
Jak sobie przypomnę ten dreszcz podniecenia jak w TV ogłaszali, że z Kuby cały kontenerowiec pomarańczy (tych zielonych) dla ponad 30 mln narodu to aż się łezka w oku kręci.
kosmaty...teraz szynki jakie chcesz,balerony jakie chcesz do wyboru do koloru
Lila
No to mamy wspólny pogląd na tę sprawę. Na szczęście na tą o której pisałam mnie nie zaproszą z przyczyn technicznych
No to mamy wspólny pogląd na tę sprawę. Na szczęście na tą o której pisałam mnie nie zaproszą z przyczyn technicznych
kathy
Lila
Ja miałam gorzej, bo rodzina w Australii więc i dolary nie takie jak trzeba w związku z czym w naszym lokalnym peweksie miałam stałe problemy z zakupem towaru
Lila
Ja miałam gorzej, bo rodzina w Australii więc i dolary nie takie jak trzeba w związku z czym w naszym lokalnym peweksie miałam stałe problemy z zakupem towaru
medea...teraz nam już dolary i maruchy nie potrzebne wystarczą złociszki i mamy co chcemy
medea..kiedyś my zwoziliśmy ze szkopów co lepsze a teraz szkopy przyjeżdżają do nas po prawie wszystko