Wpisy 663 542 – 663 641
23 grudnia 2011 18:18 → 23 grudnia 2011 19:50, 100 wpisów
nie namawiam przecież, Codee
Ulexxa, powiedzmy - zwroty nakładu ale to też dobrze
Ulexxa, powiedzmy - zwroty nakładu ale to też dobrze
nie nie przecież nie piszę w tym sensie że czuję się naciskany przez Ciebie z tą 33 - opisałem swoje nastawienie dla tej liczby na dziś...choć los przewrotny jest
Pachnącej lasem choinki,
Na stole wódki i szynki,
Wesołych kolędników,
Podarków bez liku,
Seksu na śniegu,
Mniej życia w biegu!
Dużego Bałwana
I zabawy do rana.
Na stole wódki i szynki,
Wesołych kolędników,
Podarków bez liku,
Seksu na śniegu,
Mniej życia w biegu!
Dużego Bałwana
I zabawy do rana.
ulexxa ja też ją uwielbiam - dzień moich urodzin....
na dziś w każdym typie ją mam, ewentualnie może ze swoim odbiciem lustrzanym polecieć - 31
na dziś w każdym typie ją mam, ewentualnie może ze swoim odbiciem lustrzanym polecieć - 31
Codee..ojejus..ja tez mam ja w rodzince..ktos bardzo wazny
dla mnie jest ur. 13..
dla mnie jest ur. 13..
tak myśli zamykam już i wyszło mi tak:
01-08-13-16-17-20-22-65-67-80
03-13-18-21-31-56-65-67-69-75
no cóż nie ma co myśleć też zbyt długo - pierwsze myśli najlepsze a w dodatku czym dłużej myślisz tym gorzej kreślisz.
Przychodzisz patrzysz typujesz i masz dobre albo brak przeczucia - wtedy wiesz czy iść jak ja to mówię do "kaplicy MB pieniężnej" czy też nie
01-08-13-16-17-20-22-65-67-80
03-13-18-21-31-56-65-67-69-75
no cóż nie ma co myśleć też zbyt długo - pierwsze myśli najlepsze a w dodatku czym dłużej myślisz tym gorzej kreślisz.
Przychodzisz patrzysz typujesz i masz dobre albo brak przeczucia - wtedy wiesz czy iść jak ja to mówię do "kaplicy MB pieniężnej" czy też nie
ja jestem z września trzynastego
był to czwartek wtedy i godzina 9:30 kiedy rozdarłem małego ryjka
był to czwartek wtedy i godzina 9:30 kiedy rozdarłem małego ryjka
Andro.. dzis juz sie czuje lepiej..wzielam leki..wygrzalam sie..
i jest duzo lepiej..robilam nawet..uszenka-malenkie
i jest duzo lepiej..robilam nawet..uszenka-malenkie
ulexxa
ja dziś lepiłam pół dnia z mamą pierogi..cała jestem gdzie gdzie nie gdzie w mące
ja dziś lepiłam pół dnia z mamą pierogi..cała jestem gdzie gdzie nie gdzie w mące
Codee..13 u nie dotyczy mnie..ale gdybym powiedziala Lili..
ze 13 w piatek..przyszedl sobie na Swiat ..Cesarz..to Ona
wiedzialaby o kogo chodzi..
ze 13 w piatek..przyszedl sobie na Swiat ..Cesarz..to Ona
wiedzialaby o kogo chodzi..
Zdrowych pogodnych wesołych Świąt spełnienia najskrytszych marzeń i oczywiście wygranej głównej wygranej życzę graczom multipasko
torsan nie ruskie..u mnie cały rok sie je ruskie ale w wigilie jakoś nie tylko z sliwką i grzybami i te z kapusta i serem
HARTGE-nie dziś nie grałem w Jokera,zobacze po świetach jaka bedzie sytułacja z tym
Andro..ja juz praktycznie nie mam co robic..hmm..tylko czekac do jutera..
Andro..tu u nas jest wszytko inaczej..tak naturalnie i normalnie..ahhh..czlowiek odzywa..ale jak..
na wiosne bede tu juz 1.000.000 pro. nie moge juz tam zyc..
http://www.youtube.com/watch?v=yjJTaOMTbhA&feature=related
na wiosne bede tu juz 1.000.000 pro. nie moge juz tam zyc..
http://www.youtube.com/watch?v=yjJTaOMTbhA&feature=related
Do bacy przychodzi chłopak z dziewczyną i chcą wynająć jakiś pokój na noc. Baca na początku nie chce, mówi że miejsce już nie ma i w ogóle ale w końcu zgadza się ulokowac ich na strychu. Wieczorem przychodzi spytać czy aby nie są głodni, a oni mu ze strychu:
- Nie baco, my żywimy się owocami miłości.
Baca:
- No dobra, dobra, tylko nie rzucajcie skórek z tej miłości przez okno bo mi się gęsi podławią...
Baca z gaździną jadą w pole:
- Słuchojcie no baco - zagaduje gaździna - coś mi się wydaje, ze nasa Maryś jest w ciązy.... tylko jak to mozliwe? Chłopaka ni mo, na potancówki nie chodzi, w nocy śpi z nomi...
- A bo z womi tak zowse - zdenerwował się baca - w nocy się porozkrywata, dupy
powypinata i po ciemku poznaj która cyja...
Baca jest sądzony za zabójstwo turysty, ale się nie przyznaje. Sędzia pyta:
- No to jak to było, Baco?
- Ano nijak. Siedziołek se na przyzbie i strugałek osikowy kołecek. A ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeść cereśnie. I co zjod, to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic, ino se strugom ten kołecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on łostatniom cereśnie zezarł pestkom pesteckom pstrykł, rzucił mi torebke pode nogi, wstał i tak niesceśliwie potknoł, ze upadł na ten kołecek, com go strugoł. I tak, panie, coś ze 27 razy...
- Ahoj baco co robicie??
- A hoj was to obchodzi!!
- Baco, macie tu jakieś atrakcje?
- Mieli my, ale za mąż wyszła!
- Baco, czy pokazecie nam Giewont? - pytaja turysci.
- Jo. Widzita ta pierwsza gorka?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita ta druga gorka?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita ta trzecia gorka?
- Nie.
- To je Giewont.
Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Cóż, będą się musiały przyzwyczaić.
Przychodzi turysta do górala i mówi:
- Góralu, powiedzcie: chrząszcz brzmi w trzcinie.
Góral na to:
- Chrobok burcy w trowie.
Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy:
- Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwieść z tą Gaździną, przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada.
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła:
- Głupoty, Gazdo, gadacie! Całej wsi odpowiada, a wam nie!
Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite?
Góral na to:
- Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni!
Turysta w Zakopanym wchodzi do knajpy, siada przy barze i pyta:
- Barman, co polecisz dziś do picia w ten deszczowy dzień?
- Ano, panocku, drink "Góracy"! Odpowiada barman.
- Jak to "Góracy", co to jest?!
Barman na to:
- Widzicie, biezemy sklanecke wina...no moze być dwie...góra cy i wlewamy do garnka. Potem biezemy sklanecke piwa...no może być dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnka.
Następnie sklanecke wódecki...moze dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnecka.
Na koniec biezemy sklanecke koniacku...no moze dwie...góra cy i wlewamy do garnecka.
Garnek stawiamy na ogniu i miesając, gzejemy cas jakiś. Później nalewamy i pijemy sklanecke... moze dwie...no góra cy. Po wypiciu wstajemy...robimy krocek...moze dwa...no, góra cy!
Siedzi baca na przyzbie i robi klatki. Zrobił już dużo, a każda ma inny rozmiar. Idzie drugi baca i pyta:
- Co wy tak kumie klatki robita?
A baca odpowiada:
- A bo syn z wojska pisał, że syfa złapał. Ino nie napisoł jak duży!
- Nie baco, my żywimy się owocami miłości.
Baca:
- No dobra, dobra, tylko nie rzucajcie skórek z tej miłości przez okno bo mi się gęsi podławią...
Baca z gaździną jadą w pole:
- Słuchojcie no baco - zagaduje gaździna - coś mi się wydaje, ze nasa Maryś jest w ciązy.... tylko jak to mozliwe? Chłopaka ni mo, na potancówki nie chodzi, w nocy śpi z nomi...
- A bo z womi tak zowse - zdenerwował się baca - w nocy się porozkrywata, dupy
powypinata i po ciemku poznaj która cyja...
Baca jest sądzony za zabójstwo turysty, ale się nie przyznaje. Sędzia pyta:
- No to jak to było, Baco?
- Ano nijak. Siedziołek se na przyzbie i strugałek osikowy kołecek. A ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeść cereśnie. I co zjod, to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic, ino se strugom ten kołecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on łostatniom cereśnie zezarł pestkom pesteckom pstrykł, rzucił mi torebke pode nogi, wstał i tak niesceśliwie potknoł, ze upadł na ten kołecek, com go strugoł. I tak, panie, coś ze 27 razy...
- Ahoj baco co robicie??
- A hoj was to obchodzi!!
- Baco, macie tu jakieś atrakcje?
- Mieli my, ale za mąż wyszła!
- Baco, czy pokazecie nam Giewont? - pytaja turysci.
- Jo. Widzita ta pierwsza gorka?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita ta druga gorka?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita ta trzecia gorka?
- Nie.
- To je Giewont.
Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Cóż, będą się musiały przyzwyczaić.
Przychodzi turysta do górala i mówi:
- Góralu, powiedzcie: chrząszcz brzmi w trzcinie.
Góral na to:
- Chrobok burcy w trowie.
Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy:
- Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwieść z tą Gaździną, przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada.
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła:
- Głupoty, Gazdo, gadacie! Całej wsi odpowiada, a wam nie!
Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite?
Góral na to:
- Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni!
Turysta w Zakopanym wchodzi do knajpy, siada przy barze i pyta:
- Barman, co polecisz dziś do picia w ten deszczowy dzień?
- Ano, panocku, drink "Góracy"! Odpowiada barman.
- Jak to "Góracy", co to jest?!
Barman na to:
- Widzicie, biezemy sklanecke wina...no moze być dwie...góra cy i wlewamy do garnka. Potem biezemy sklanecke piwa...no może być dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnka.
Następnie sklanecke wódecki...moze dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnecka.
Na koniec biezemy sklanecke koniacku...no moze dwie...góra cy i wlewamy do garnecka.
Garnek stawiamy na ogniu i miesając, gzejemy cas jakiś. Później nalewamy i pijemy sklanecke... moze dwie...no góra cy. Po wypiciu wstajemy...robimy krocek...moze dwa...no, góra cy!
Siedzi baca na przyzbie i robi klatki. Zrobił już dużo, a każda ma inny rozmiar. Idzie drugi baca i pyta:
- Co wy tak kumie klatki robita?
A baca odpowiada:
- A bo syn z wojska pisał, że syfa złapał. Ino nie napisoł jak duży!
Do Zakopanego przyjeżdża telewizja, zrobić wywiad z prawdziwym Góralem. Idą do starego bacy i zadają mu pytanie:
- Powiedzcie może baco jakąś anegdotkę ze swego życia.
- Łanegdotke? Ła co to takiego panicku?
- No, coś wesołego, śmiesznego co wam się w życiu przytrafiło.
- Aaaa no to jest tako jedno historia. Pewnego dnia Jasiek z Kondrotowej zgubił łowieckę. Szukoli my wszystko chopy ze trzy dni po halach w końcu jak my jom znaleźli, to sie tak łuciesyli, że my jom wydupcyli, że hej!
- Hmmm.. Baco... no tak, piękna historia, ale w telewizji nie możemy puścić czegos takiego. Może znacie jakąś inną wesołą historię z życia?
- Jakomś innom , godocie? Hmmm A jest taka, jest. Nie dalej jak ze trzy miesionce temu Kazik, mój sonsiad, zgubił psa. I my go szukali po halach, szukoli i w końcu jak my go znaleźli, my sie tak łuciesyli, że go wydupcyli, że hej!
- Heh, no tak.. No to może opowiecie coś smutnego, co wam się przydarzyło?
- Smutnego? Hmmm.. Niech no jo pomyślę... A jest tako jedno historio smutno wilce...
- Tak? No to opowiedzcie, baco!
- Zgubilech sie kiedyś na hali.......
- Powiedzcie może baco jakąś anegdotkę ze swego życia.
- Łanegdotke? Ła co to takiego panicku?
- No, coś wesołego, śmiesznego co wam się w życiu przytrafiło.
- Aaaa no to jest tako jedno historia. Pewnego dnia Jasiek z Kondrotowej zgubił łowieckę. Szukoli my wszystko chopy ze trzy dni po halach w końcu jak my jom znaleźli, to sie tak łuciesyli, że my jom wydupcyli, że hej!
- Hmmm.. Baco... no tak, piękna historia, ale w telewizji nie możemy puścić czegos takiego. Może znacie jakąś inną wesołą historię z życia?
- Jakomś innom , godocie? Hmmm A jest taka, jest. Nie dalej jak ze trzy miesionce temu Kazik, mój sonsiad, zgubił psa. I my go szukali po halach, szukoli i w końcu jak my go znaleźli, my sie tak łuciesyli, że go wydupcyli, że hej!
- Heh, no tak.. No to może opowiecie coś smutnego, co wam się przydarzyło?
- Smutnego? Hmmm.. Niech no jo pomyślę... A jest tako jedno historio smutno wilce...
- Tak? No to opowiedzcie, baco!
- Zgubilech sie kiedyś na hali.......
Na scynście, na zdrowie, na to Boze Narodzenie
Coby sie wom darzyło syćko boze stworzynie
W kumorze, w oborze - wsyndyl dobrze
Coby Wam się rodziła kapusta i groch.
Coby Wam się rodziło: żytko jak korytko,
pszenica jak rękawica,
bób jak żłób, a owiesek jak pański piesek.
Coby sie wom darzyły kury cubate, gęsi siodłate
Cobyście mieli telo wołków kielo w dachu kołków
Telo cielicek kielo w lesie jedlicek
Telo owiecek kielo mak mo ziorecek
Telo krów kielo w sąsieku plów
Coby sie wom darzyły konie z biołymi nogami
Cobyście orali śtyroma pługami
Jak nie śtyroma - to trzoma
Jak nie trzoma - to dwoma
Jak nie dwoma - to jednym Ale co godnym!
Coby sie wom darzyły dzieci - kielo przy piecu śmieci
W kozdym kątku po dzieciątku, a na piecu troje
Ino cobyście nie pedzieli, ze to ftore moje!
I cobyście tu mieli dostatku wszelkiego w chałupie i stodole,
w komorze, na dworze daj Wam Panie Boże!
Na scynście, na zdrowie, na tyn Nowy Rok!
Coby wom nicego nie chybiało
Z roku na rok przybywało
A do reśty - cobyście byli scynśliwi i weseli
Jako w niebie janieli, hej!
Coby sie wom darzyło syćko boze stworzynie
W kumorze, w oborze - wsyndyl dobrze
Coby Wam się rodziła kapusta i groch.
Coby Wam się rodziło: żytko jak korytko,
pszenica jak rękawica,
bób jak żłób, a owiesek jak pański piesek.
Coby sie wom darzyły kury cubate, gęsi siodłate
Cobyście mieli telo wołków kielo w dachu kołków
Telo cielicek kielo w lesie jedlicek
Telo owiecek kielo mak mo ziorecek
Telo krów kielo w sąsieku plów
Coby sie wom darzyły konie z biołymi nogami
Cobyście orali śtyroma pługami
Jak nie śtyroma - to trzoma
Jak nie trzoma - to dwoma
Jak nie dwoma - to jednym Ale co godnym!
Coby sie wom darzyły dzieci - kielo przy piecu śmieci
W kozdym kątku po dzieciątku, a na piecu troje
Ino cobyście nie pedzieli, ze to ftore moje!
I cobyście tu mieli dostatku wszelkiego w chałupie i stodole,
w komorze, na dworze daj Wam Panie Boże!
Na scynście, na zdrowie, na tyn Nowy Rok!
Coby wom nicego nie chybiało
Z roku na rok przybywało
A do reśty - cobyście byli scynśliwi i weseli
Jako w niebie janieli, hej!
nie, nie zwiałem jednak teraz powoli się żegnam na chwiluń kilka...
tematy świąteczne itp itd. mam nadzieję że z podanych przeze mnie coś wejdzie i to coś więcej niż tylko albo aż 5/10
pozdrawiam
tematy świąteczne itp itd. mam nadzieję że z podanych przeze mnie coś wejdzie i to coś więcej niż tylko albo aż 5/10
pozdrawiam
torsan....Nietylko jutro do 16 a w 1 i 2 dzień Świąt nie.Muszę wysłać znowu na kilka losowań
kurna nawet już nie pamiętam czy do 16 czy 15zakręcona coś jestem,na dzisiaj mam już dosyć
lila-u mnie tez nie nawet na cpnie nie ma budy a jutro do 14 kuźwa
torsan...to musimy się puścić rano na kilka losowańale nam będzie dobrze,mmmmmmmm......
Grog rozpustnego marynarza
Przepisik dosłownie przytoczony za Jaroslavem Haszkiem (odnalezion w pośmiertnych papirach pisarza) , któren miał go pono otrzymać od nieznanego marynarza z Bremy:
"Pół litra wody zagotować z 2-3 ziarenkami ziela angielskiego, 6-8 ziarnami pieprzu, 10 goździkami, dodać kawałek cynamonu, trochę skórki z cytryny i sok z całej cytryny oraz pół kilo cukru. Po zagotowaniu wlać 3 litry białego wina, 1 litr koniaku, zaraz zagotować, ale uwaga, żeby nie wykipiało! Ustawić na stole (pod ręką), zdjąć przykrywkę, unoszącą się parę zapalić i natychmiast przykryć. Na tym uroczysty obrzęd gotowania grogu się kończy. A jeśli ktoś ci powie, że masz dodać wanilii, to mu daj w pysk".
Historia milczy o przypadkach konsumpcyi tegoż grogu wcześniejszych niźli cocktail w Konsulacie Generalnym Austrii w Krakowie Anno Domini 1995... Wachmistrz raz probował tegoż specyjału uwarzyć, aliści dla wrodzonej* awersji dla koniaku zastąpił był go spirytusem, co okazało się być posunięciem nie nadto szczęśliwem i dalszych experimentów Wolna Kompania Birbancka zabroniła...(
Przepisik dosłownie przytoczony za Jaroslavem Haszkiem (odnalezion w pośmiertnych papirach pisarza) , któren miał go pono otrzymać od nieznanego marynarza z Bremy:
"Pół litra wody zagotować z 2-3 ziarenkami ziela angielskiego, 6-8 ziarnami pieprzu, 10 goździkami, dodać kawałek cynamonu, trochę skórki z cytryny i sok z całej cytryny oraz pół kilo cukru. Po zagotowaniu wlać 3 litry białego wina, 1 litr koniaku, zaraz zagotować, ale uwaga, żeby nie wykipiało! Ustawić na stole (pod ręką), zdjąć przykrywkę, unoszącą się parę zapalić i natychmiast przykryć. Na tym uroczysty obrzęd gotowania grogu się kończy. A jeśli ktoś ci powie, że masz dodać wanilii, to mu daj w pysk".
Historia milczy o przypadkach konsumpcyi tegoż grogu wcześniejszych niźli cocktail w Konsulacie Generalnym Austrii w Krakowie Anno Domini 1995... Wachmistrz raz probował tegoż specyjału uwarzyć, aliści dla wrodzonej* awersji dla koniaku zastąpił był go spirytusem, co okazało się być posunięciem nie nadto szczęśliwem i dalszych experimentów Wolna Kompania Birbancka zabroniła...(
Ja już dzisiaj życzę Wszystkim, Wesołych świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku 2012
ulexxa....dam Tobie namiarywchodzisz tam ,wybierasz to co się Tobie podoba,dajesz znaczek i wysyłasz
Dobry wieczór witam
lila....