Wpisy 643 671 – 643 770
9 grudnia 2011 19:34 → 9 grudnia 2011 20:37, 100 wpisów
profesorze..kochanie mojekliknij na ten link i na kość.To nic nie kosztuje a można pomóż psiakom http://tablica.pl/oferta/pies-oszust-ze-schroniska-w-gdyni-IDxHfL.html
http://tablica.pl/oferta/pies-oszust-ze-schroniska-w-gdyni-IDxHfL.html
klikać mi tam bo się mogę
klikać mi tam bo się mogę
Mr.Paweł troszkę na plusie.Mam swoje mapkitak to chyba można nazwać i od niedawna mam system na 18 liczb
Mr.Paweł...nie mogędostałam go od pewnej osoby ale nie życzył sobie żebym go rozpowszechniała
Powitać wszystkich
wojtas....http://tablica.pl/oferta/pies-oszust-ze-schroniska-w-gdyni-IDxHfL.html
HARTGE....może w szpitalu?kurde tak to jest jak człowiek nie ma do niej telefonu ani maila
Mr.Paweł...to nie są moje psy.Ja tylko próbuję pomóż.Mam jednego husky.
Witaj lilajuz wchodzę
co tamm za za liczby na dziś typujemy
Lila zrobione
Zawsze do uslug
Sam miałem pieska którego znalazlem
ja swojego też mam ze schroniska.Suka Husky się oszczeniła ,większość szczeniaków oddali czy sprzedali,nie wiem.Jeden im się został i podrzucili do schroniska.Ja przyjechałam i latało tam takie małe gówienko lisie i od razu zabrałam do domciu
dekuś...proszę tam kliknąć na NAKARM http://tablica.pl/oferta/pies-oszust-ze-schroniska-w-gdyni-IDxHfL.html
lila akcja lepienia uszek u mnie zakończona -zrobiłam 130 chyba wystarczy
Trzeba sobie usprawniać prace świąteczne żeby w tym dniu być na luzie
właśnie wróciłam i dziękuję Liluś za cyferki ...a teraz zmykam je wysłać
Jedzie gość zygzakiem... w końcu zatrzymuje go policjant i mówi:
- "Prawo jazdy proszę!"
- "A co oddaliście mi?!!"
Policjant do kolegi:
- Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana?
- Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj się go.
Policjant, podchodzi i pyta:
- Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
- To taka rokokowa kokota.
Drugi policjant pyta go po powrocie:
- I co ci powiedział?
- Eee tam, to jakiś jąkała.
Policjant przed jednym z bloków strofuje dozorcę:
-Dlaczego chodnik nie jest odśnieżony?
-Panie władzo, przecież mówili w telewizji, że zawieje i zamiecie...
Wesoły radiowóz wpada na drzewo. Z rozbitego pojazdu gramoli się dwóch
wesołych funkcjonariuszy. Jeden mówi do drugiego:
- No, Stasiu, tak szybko na miejscu wypadku to jeszcze nigdy nie byliśmy.
Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant.
Za nim zatrzymał się Jasio, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - Mówi policjant, - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk...
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby ci przyniósł lampkę, powiedział policjant i wypisał Jasiowi mandat za "brak świateł".
Jasio wziął mandat i powiedział:
- Ładny koń. Dostał pan go od Mikołaja?
Rozbawiony policjant odpowiedział tak.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu chu.. między nogami, zamiast na grzbiecie!
- "Prawo jazdy proszę!"
- "A co oddaliście mi?!!"
Policjant do kolegi:
- Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana?
- Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj się go.
Policjant, podchodzi i pyta:
- Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
- To taka rokokowa kokota.
Drugi policjant pyta go po powrocie:
- I co ci powiedział?
- Eee tam, to jakiś jąkała.
Policjant przed jednym z bloków strofuje dozorcę:
-Dlaczego chodnik nie jest odśnieżony?
-Panie władzo, przecież mówili w telewizji, że zawieje i zamiecie...
Wesoły radiowóz wpada na drzewo. Z rozbitego pojazdu gramoli się dwóch
wesołych funkcjonariuszy. Jeden mówi do drugiego:
- No, Stasiu, tak szybko na miejscu wypadku to jeszcze nigdy nie byliśmy.
Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant.
Za nim zatrzymał się Jasio, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - Mówi policjant, - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk...
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby ci przyniósł lampkę, powiedział policjant i wypisał Jasiowi mandat za "brak świateł".
Jasio wziął mandat i powiedział:
- Ładny koń. Dostał pan go od Mikołaja?
Rozbawiony policjant odpowiedział tak.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu chu.. między nogami, zamiast na grzbiecie!
Sherlock Holmes wybrał się z Dr Watsonem do lasu. W pewnym momencie w nocy Holmes budzi Watsona i pyta:
- Drogi Watsonie, czy śpisz?
- Nie..
- A co widzisz nad sobą, drogi Watsonie?
- Widzę miliony gwiazd drogi Sherlocku.
- I co ci to mówi, drogi Watsonie?
- Zależy jak na to spojrzeć:
z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że są miliony galaktyk z miliardami gwiazd;
z astrologicznego punktu widzenia widzę, ze wchodzimy w znak Byka;
z meteorologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jest szansa na dobrą pogodę jutro;
z futurystycznego punktu widzenia sądzę, że kiedyś ludzie będą latać do gwiazd...
A cóż Tobie to mówi drogi Sherlocku?
- Mnie to mówi, drogi Watsonie, że ktoś nam ukradł namiot!
- Drogi Watsonie, czy śpisz?
- Nie..
- A co widzisz nad sobą, drogi Watsonie?
- Widzę miliony gwiazd drogi Sherlocku.
- I co ci to mówi, drogi Watsonie?
- Zależy jak na to spojrzeć:
z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że są miliony galaktyk z miliardami gwiazd;
z astrologicznego punktu widzenia widzę, ze wchodzimy w znak Byka;
z meteorologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jest szansa na dobrą pogodę jutro;
z futurystycznego punktu widzenia sądzę, że kiedyś ludzie będą latać do gwiazd...
A cóż Tobie to mówi drogi Sherlocku?
- Mnie to mówi, drogi Watsonie, że ktoś nam ukradł namiot!
Pijany policjant zatrzymuje pijanego kierowcę.
Policjant:
- Widzę dwóch za kierownicą.
Na to kierowca:
- Ale to jeszcze nie powód żebyście nas otaczali.
Policjant:
- Widzę dwóch za kierownicą.
Na to kierowca:
- Ale to jeszcze nie powód żebyście nas otaczali.
Policjanci zostali wezwani na miejsce zdarzenia. Oglądają ciało kobiety w wieku mocno zaawansowanym.
Ciało znajduje się w ubikacji - z głową w sedesie przytrzaśniętą deską klozetową.
Policjanci postanawiają przesłuchać gospodarza domu na okoliczność zdarzenia.
- Czy znał pan tą kobietę?
- Tak, to moja teściowa.
- Zdzichu, sprawa jasna, pisz! Przyczyna zgonu: śmiertelne zatrucie domestosem w trakcie czyszczenia toalety.
Ciało znajduje się w ubikacji - z głową w sedesie przytrzaśniętą deską klozetową.
Policjanci postanawiają przesłuchać gospodarza domu na okoliczność zdarzenia.
- Czy znał pan tą kobietę?
- Tak, to moja teściowa.
- Zdzichu, sprawa jasna, pisz! Przyczyna zgonu: śmiertelne zatrucie domestosem w trakcie czyszczenia toalety.
Stary wczoraj ukradli mi auto!
-I co? Dzwoniłeś na policję.
-Jasne!
-I co powiedzieli?
-Że to nie oni.
-I co? Dzwoniłeś na policję.
-Jasne!
-I co powiedzieli?
-Że to nie oni.
ja to mam z wszystkim jakies przebojejuz mi się śmiać od tego wszystkiego chce
Policjant zatrzymuje kobietę za przekroczenie prędkości.
- Dzień dobry. Widzi pni, co to jest? (pokazuje na radar)
-Dzień dobry. Nie. Co to? Suszareczka?
- Nie, proszę pani. To jest radar. I co my tu mamy? Widzi pani te cyferki?
-140. Widzę.
- No właśnie. Prawo jazdy proszę i dowód rejestracyjny samochodu.
- Nie mam.
- Jak to pani nie ma?
- No, bo widzi pan, tak to wszystko się dzisiaj szybko działo...i ten samochód nie jest mój.
- Jak to nie pani?
- No tak, ukradłam go. Bo jak zabiliśmy tamtą kobietę, To trzeba było jakoś pozbyć się zwłok, a ja nie chciałam brudzić swojego auta, więc ukradłam to i zapakowałam zwłoki do bagażnika. I teraz tak szybko jadę, żeby jak najszybciej pozbyć się ciała.
- To ma pani na dodatek trupa w bagażniku?! Proszę wysiąść, ręce na maskę i nie ruszać się!
Policjant dzwoni po wsparcie:
- Mam tu trupa w bagażniku, kradzież samochodu i przekroczenie prędkości.
Za chwilę cała ekipa z ostrą bronią. Dowodzący podchodzi do kobiety.
- Ma pani jakieś dokumenty?
- Mam, ale w samochodzie w skrytce. Mogę wyciągnąć?
Po czym sięga do skrytki, podaje dokumenty, prawo jazdy i dowód rejestracyjny samochodu. Wszystko w największym porządku.
- Jak to, to nie jest kradziony samochód?!
- Nie, skądże, to mój samochód.
- To proszę otworzyć bagażnik.
Blondynka otwiera bagażnik, a tam porządek, trójkąt ostrzegawczy na miejscu, koło zapasowe itp... Dowódca zdezorientowany:
- No jak to, mamy zgłoszenie, że samochód kradziony, w bagażniku trup...
-...i co, jeszcze naopowiadał może, że niby prędkość przekroczyłam?
- Dzień dobry. Widzi pni, co to jest? (pokazuje na radar)
-Dzień dobry. Nie. Co to? Suszareczka?
- Nie, proszę pani. To jest radar. I co my tu mamy? Widzi pani te cyferki?
-140. Widzę.
- No właśnie. Prawo jazdy proszę i dowód rejestracyjny samochodu.
- Nie mam.
- Jak to pani nie ma?
- No, bo widzi pan, tak to wszystko się dzisiaj szybko działo...i ten samochód nie jest mój.
- Jak to nie pani?
- No tak, ukradłam go. Bo jak zabiliśmy tamtą kobietę, To trzeba było jakoś pozbyć się zwłok, a ja nie chciałam brudzić swojego auta, więc ukradłam to i zapakowałam zwłoki do bagażnika. I teraz tak szybko jadę, żeby jak najszybciej pozbyć się ciała.
- To ma pani na dodatek trupa w bagażniku?! Proszę wysiąść, ręce na maskę i nie ruszać się!
Policjant dzwoni po wsparcie:
- Mam tu trupa w bagażniku, kradzież samochodu i przekroczenie prędkości.
Za chwilę cała ekipa z ostrą bronią. Dowodzący podchodzi do kobiety.
- Ma pani jakieś dokumenty?
- Mam, ale w samochodzie w skrytce. Mogę wyciągnąć?
Po czym sięga do skrytki, podaje dokumenty, prawo jazdy i dowód rejestracyjny samochodu. Wszystko w największym porządku.
- Jak to, to nie jest kradziony samochód?!
- Nie, skądże, to mój samochód.
- To proszę otworzyć bagażnik.
Blondynka otwiera bagażnik, a tam porządek, trójkąt ostrzegawczy na miejscu, koło zapasowe itp... Dowódca zdezorientowany:
- No jak to, mamy zgłoszenie, że samochód kradziony, w bagażniku trup...
-...i co, jeszcze naopowiadał może, że niby prędkość przekroczyłam?
Kowalski zostaje zatrzymany przez policję po szaleńczym pościgu.
- Wie pan co? Miałem sporo frajdy, goniąc pana - mówi policjant. - Jeśli więc ma pan jakieś sensowne usprawiedliwienie, to chętnie daruję panu mandat.
- Miesiąc temu żona zostawiła mnie dla policjanta - wyjaśnia Kowalski. - Kiedy zobaczyłem, że pan nadjeżdża, przeraziłem się, że to on i chce mi ją oddać i zacząłem uciekać...
- Wie pan co? Miałem sporo frajdy, goniąc pana - mówi policjant. - Jeśli więc ma pan jakieś sensowne usprawiedliwienie, to chętnie daruję panu mandat.
- Miesiąc temu żona zostawiła mnie dla policjanta - wyjaśnia Kowalski. - Kiedy zobaczyłem, że pan nadjeżdża, przeraziłem się, że to on i chce mi ją oddać i zacząłem uciekać...