Wpisy 624 499 – 624 598
28 listopada 2011 20:38 → 28 listopada 2011 21:14, 100 wpisów
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/w-niemczech-78-szczesliwcow-trafilo-szostke,1,4935811,wiadomosc.html
andruśka....nie mają takiego prawa,poproś o paragon a jak nie będzie chciała dać to....wiesz co wtedy się robi
jackwar nie da u mas bo mowi ze ma taki nakaz z góry myslisz ze nie prosiłąm..co jej zrobie?
andruśka....a ja chcę paragon np za to co u niej wysłalam tak jak w sklepie za zakupy i musi Tobie dać bo ją szlag może trafić razem z tą żółtą budą
a te z wygranych w sklepach u mnie nie dają na prawde ..raz chciałam to ta ze szef czy ktoś tam zabronił i to w kilku miejscach tzn sklepach bo w kol drukują
ale o paragonie nie wiedziałam to od dzis te paragony są czy jak..matko jestem 100 lat za murzynami
bo zbiera dla urzędu skarbowego że niby wygrywają i z tego mają kase a nie z przewały
andruśka...nie jesteś za murzynami.Tak jak w sklepie drukują na kasie paragon za zakupy tak w budzie dostajesz podobny paragon
a moze ze dla urzędu zbierają tzn mam na mysl to jak wygram 4 zł ze ten wydruk w sklepach nie dają ..tylko w kolekturze dają
andromeda to nie paragon tylko wydruk ile wypłaty ile zakładów i za ile , tak jak kiedyś poprosiłaś
>>>lila- z Gniezna podobno, no starsza od Ciebie więc możesz nie znać
emeryt...a co Ty myślisz że,ja wszystkich w Gnieźnie znałam czy jak?
jackwar wiem o tym przeciez..ale teraz rozmawiamy o dwoch roznych rzeczach o paragonach i o wydrukach z wygranych..
andruśka....ja jak poproszę to wszystko drukują bo jak nie to kuźwa może być 3 wojna światowa
lila spokojnie nie uruchamiaj się
andromeda , powiem że się nie przyglądałem ale teraz widzę że rzeczywiście paragon
...lila-myślałem, że jak napiszę, że starsza, to wpadniesz w ekstazę
lilka to ja mam często jasno
emeryt...o czym Ty w ogóle do mnie piszesz bo nie kminię bazy? CZy ja lesba jestem że na widok jakiejś panienki mam wpaść w extazę?
kierwa, ja nie dostalam paragonow, co kurde jeszcze kupony i paragony jak wygram, niech bujaja
majoreczka...jak ktoś nie chce paragonu nie musi brać ale dają do kuponu
>>>lila-coś nie kumasz dzisiaj, to na zasadzie dowcipu
dwie znajome spotkały się i przechodziła ich koleżanka i jedna do drugiej:
zobacz jak Anka postarzała się, aż miło popatrzeć
PANIATNA, ili nieeeeeeee
dwie znajome spotkały się i przechodziła ich koleżanka i jedna do drugiej:
zobacz jak Anka postarzała się, aż miło popatrzeć
PANIATNA, ili nieeeeeeee
lilka to dobrze, że nie trza brac, cholera z lotka to sie sklep robi
ale powiem że te stare wydruki są podobne ale trochę lepsze bo masz wszystko tak samo wyszczególnione ale u góry jeszcze byłnumer kolektury i numer terminalu
klonek...może coś wcisnąłeś i się poprzestawiały.Wciśnij ctrl i alt o ile dobrze pamiętam.Jednocześnie.
na tym paragonie jest napisane
lotto
MMLT ..............................
suma
otrzymano
pobierz
i ot cały paragon dupny
lotto
MMLT ..............................
suma
otrzymano
pobierz
i ot cały paragon dupny
Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta: - I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite? Góral na to: - Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną, a ja mam jego jaja w kieszeni!
Do gór przyjechał reporter z pewnej gazety w celu przeprowadzenia reportażu na temat AIDS. Spotyka bacę i pyta: - Baco słyszeliście może coś na temat AIDS...?? Na to baca: - Ano panocku słysołem... A zabezpieczacie się baco jakoś przed tym AIDS?? - Ano panocku, zabezpieczom się. Nosze prezerwatywę założoną. Na to zdziwiony reporter: cały czas założoną...? To w ogóle jej nie ściągacie?? - Ano panocku ściągom... do sikanio i do dupczynio...
Wywiad z bacą: - Baco, jak wygląda wasz dzień pracy? - Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję... - Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka. - Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.
- Baco, co robicie, jak macie wolny czas?
- Siedzem i dumiem...
- A jak nie macie czasu?
- To ino siedzem...
- Siedzem i dumiem...
- A jak nie macie czasu?
- To ino siedzem...
Turysta w Zakopanym wchodzi do knajpy, siada przy barze i pyta: - Barman, co polecisz dziś do picia w ten deszczowy dzień? - Ano, panocku, drink "Góracy"! Odpowiada barman. - Jak to "Góracy", co to jest?! Barman na to: - Widzicie, biezemy sklanecke wina...no moze być dwie...góra cy i wlewamy do garnka. Potem biezemy sklanecke piwa...no może być dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki...moze dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnecka. Na koniec biezemy sklanecke koniacku...no moze dwie...góra cy i wlewamy do garnecka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając, gzejemy cas jakiś. Później nalewamy i pijemy sklanecke... moze dwie...no góra cy. Po wypiciu wstajemy...robimy krocek...moze dwa...no, góra cy!
POTRZEBNA 1 OSOBA DO GRUPY B od 1.12.2011chętnych proszę o wynurzenie się z krzaczorów
Trzyma baca teściową za włosy na Giewoncie nad przepaścią, i w te słowa powiada: -Mój pradziad swojom teściowom łutopił. Mój dziad swojom teściowom udusił.Mój łojciec swojom teściowom ciupaguskom zadźgoł. A ja cie puscom wolno.
Spływ Dunajcem. Flisak opowiada jedną z wielu mrożących krew w żyłach historii. - A słyseliśta państwo ło wypadku na Sokolicy? - Nie, a co się stało? - To posłuchejta... Beło to tej jesieni. Wyciecka kcioła wlyść na Sokolice, no to wlazujom, wlazujom as dośli do widokowego punktu, a to je tako półka skalna, gdzie jezd cysta metrów psepaść, co prowda som tam łańcychi, ale i tak niebezpiecnie jezd. Kilku odwaznych podlazuje do łańcuchów i nagle do psepaści wpada psewodnik... - Jezus Maria!!! - krzyczą pasażerowie - I co się dalej stało, niechże pan szybko opowiada!!! - Jak to co siem stało? - Wyciecka zlazła ze Sokolicy i w Scawnicy kupili nowy psewodnik za cy pindziesiąt.
Siedzi baca przed chatką. Przed bacą kloc drewna i kupka wiórków. Przechodzi turystai pyta: - Baco! Co tam strugacie? - Ano, cółenko sobie strugom. Turysta poszedł. Następnego dnia rano przechodzi tamtędy i widzi bacę. Baca siedzi przed klockiem drewna i go struga. Przed bacą górka wiórów. Turysta pyta: - Baco! Co tam strugacie? - Ano, stylisko do łopaty sobie strugom. Następnego dnia: Baca siedzi przed chatką, w rękach trzyma drewienko, przed nim kupa wiórów. Ten sam turysta pyta: - Baco! Co teraz strugacie? - Jak nic nie spiepse, to wykałacke...
W góralskim kościółku wystrojone gaździny klęczą przed ołtarzem i modlą się żarliwie. Nagle jedna ***nęła. Zaczerwieniona, próbując odwrócić od siebie uwagę innych, chwyciła się za nos i zaczęła się rozglądać wokół, pytając: - Która to, która? Stara Maciejowa ze zdziwieniem: - A cóż to, Jaśkowa? Dwie d... macie, że nie wiecie, która?
Co byście zrobili jakbyście trafili szóstkę i oprócz was jeszcze akurat ze sto osób?
Turysta zaczepia bace w lesie: - Gdzie jest giewont? - Łot.. - turysta zdziwiony, ale pyta po angielsku: - Łer is giewont baco? - Łot.. - odpowiada baca - turysta swoje: - Łer is giewont? - - Łod***olzesie niewidzis ze leje!!!
Baca podejrzewał, że jego żona go zdradza, gdy tylko on wychodzi na hale pasać owce. Jako "majster złota rączka" postawił pod łóżkiem garnek śmietany i powiesił nad nim łyżkę. Gdy tylko jedna osoba leżała na łóżku, łyżka wisiała nad powierzchnią, gdy położyły się dwie osoby, łyżka zamaczała się w śmietanie. Proste i skuteczne. Po powrocie z hali poleciał do sypialni i znalazł pod łóżkiem... garnek masła...
- Baco, czy pokażecie nam Giewont? - pytają turyści.
- Jo. Widzita tom pirwszom górke?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita tom drugom górke?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita tom trzeciom górke?
- Nie.
- To je Giewont.
- Jo. Widzita tom pirwszom górke?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita tom drugom górke?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita tom trzeciom górke?
- Nie.
- To je Giewont.
klonek...w grupie B wskoczysz za Gałę i koło swojego nika oddajesz swój Typ(1 liczbę) taką jakiej nie ma,żeby się nie powtarzały i to wszystko.Gramy o typera miesiąca a potem roku.
Pawcio, cieszyłbym się, że udało się też mi
klonek...ok,ale dopiero od 1 grudnia bo Gałeczka zatypował do końca miesiąca ok?
Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi: - Wiesz Kazik pomóż, mam brzydką żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje!
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da, ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy. Spotykają się po dwóch tygodniach.
Mówi lekarz Kazik: - Tak jak mówiłem, da się załatwić, ino dziesięć patyków przynieś.
- A wiesz Kazik, już nie trzeba, gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da, ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy. Spotykają się po dwóch tygodniach.
Mówi lekarz Kazik: - Tak jak mówiłem, da się załatwić, ino dziesięć patyków przynieś.
- A wiesz Kazik, już nie trzeba, gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.
Gałeczka poszla
Baca jest sądzony za zabójstwo turysty, ale się nie przyznaje. Sędzia pyta: - No to jak to było, Baco? - Ano nijak. Siedziołek se na przyzbie i strugałek osikowy kołecek. A ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeść cereśnie. I co zjod, to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic, ino se strugom ten kołecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on łostatniom cereśnie, rzucił mi torebke pode nogi, wstał i tak niesceśliwie potknoł, ze upadł na ten kołecek, com go strugoł. I tak, panie, coś ze 27 razy...
lila, no, ale szkoda jest
Turysta zabłądził w górach. Spotyka bacę niosącego owieczkę. - Gdzie jest Dolina Kościeliska? - pyta.
- Potrzymajcie ponocku owiecke. Turysta bierze owieczkę...
Baca rozkłada ręce i mówi: - Pojęcia ni mom.
- Potrzymajcie ponocku owiecke. Turysta bierze owieczkę...
Baca rozkłada ręce i mówi: - Pojęcia ni mom.
W Morskim Oku, w przerębli kąpie się baca. - Baco, nie zimno wam?! - pytają się turyści. - Ni. - Ciepło? - Ni. - A jak wam jest? - Jędrzej.
Przychodzi turysta do bacy i mówi: - Baco, dach wam przecieka. Na to baca: - Wim.
- To czego go nie naprawicie?
- Bo pada deszcz.
- A jak nie pada?
- To ni cieknie.
- To czego go nie naprawicie?
- Bo pada deszcz.
- A jak nie pada?
- To ni cieknie.