Wpisy 615 021 – 615 120
21 listopada 2011 18:38 → 21 listopada 2011 19:37, 100 wpisów
majwoj jutro się odezwę
jac11 wtorek, sobota, podobno
jac11 wtorek, sobota, podobno
majwoj23
to do usłyszenia, dziś i jutro narazie się nie puszczam, może na wieczór
to do usłyszenia, dziś i jutro narazie się nie puszczam, może na wieczór
deki elo
Lila.. .
...................................................................
...................................................................
deki...zaczął mi tłumaczyć co jest do czego a Dżeki zajebał mu deszczownicę i uciekł z nią na ogródTo mi się podoba.Ten pies ma moja krew
deki...musiałbyś zobaczyć jak za nim biegał po ogrodzie,ja pieprze,nie wyrabiam
Deki.. . Witaj.. .
...............................................
...............................................
kurna to po co rozwalił wszystko po salonie.Pies chciał się pobawić,może chciał wziąć prysznic
deki....chyba już po deszczownicyAle się usmiałam jak biegał za nim i krzyczał " Dżeki oddaj deszczownicę! Oddawaj bo cię oddam do domu dziecka" ja pieprze,brzuch mnie boli od śmiechu
deki...a więc. 1 na pierwszym,5 na trzecim,11 na dziewiątym,58 na czternastym,80 na siedemnastym,49 na dziewiętnastym
co za film dać mi tez chce sie smiac
deki...no Ty kochany jesteś,dobrze że panujesz nad tym wszystkim bo mi się juz wszystko pieprzy
lila
myślałam długo i namiętnienastępnym razem pomyślimy coś we dwojeja pół i Ty pół.Ciekawe ile wlezie
Rozmawiają dwie Rosjanki. Jedna się pyta drugiej:
- Jaki rodzaj seksu preferujesz?
- Ja lubię po bożemu, odpowiada, a ty?
- Ja uwielbiam kochać się "na rodeo".
- Na rodeo, o co w tym chodzi?
- Na początku, kocham się w pozycji na jeźdźca, potem po 20 sekundach mówię, że mam AIDS i próbuję się utrzymać.
Młode małżeństwo u ginekologa dowiaduje się, że będą mieli dziecko. Młody żonkos pyta:
- Panie doktorze a jak z "tymi" sprawami w czasie ciąży można czy nie?
Lekarz:
- W pierwszym trymestrze można bez obaw, normalnie po bożemu, w drugim trymestrze proponuje na pieska - od tyłu bo bezpiecznie dla przyszłej mamusi, a w trzecim trymestrze to tylko i wyłącznie na wilka.
- A można wiedzieć panie doktorze jak to jest na wilka?
- Leżysz pan koło nory i wyjesz!
Jaka to jest pozycja "na żabę"?
- Ona leży, jemu leży, a ona rechocze.
Idzie facet przez las i widzi zziębniętą sierotkę. Pyta:
- Zimno ci?
- Tak.
- A może głodna jesteś?
- No tak.
- To może chcesz na pączka?
- A jak to jest na pączka?
- Jaki rodzaj seksu preferujesz?
- Ja lubię po bożemu, odpowiada, a ty?
- Ja uwielbiam kochać się "na rodeo".
- Na rodeo, o co w tym chodzi?
- Na początku, kocham się w pozycji na jeźdźca, potem po 20 sekundach mówię, że mam AIDS i próbuję się utrzymać.
Młode małżeństwo u ginekologa dowiaduje się, że będą mieli dziecko. Młody żonkos pyta:
- Panie doktorze a jak z "tymi" sprawami w czasie ciąży można czy nie?
Lekarz:
- W pierwszym trymestrze można bez obaw, normalnie po bożemu, w drugim trymestrze proponuje na pieska - od tyłu bo bezpiecznie dla przyszłej mamusi, a w trzecim trymestrze to tylko i wyłącznie na wilka.
- A można wiedzieć panie doktorze jak to jest na wilka?
- Leżysz pan koło nory i wyjesz!
Jaka to jest pozycja "na żabę"?
- Ona leży, jemu leży, a ona rechocze.
Idzie facet przez las i widzi zziębniętą sierotkę. Pyta:
- Zimno ci?
- Tak.
- A może głodna jesteś?
- No tak.
- To może chcesz na pączka?
- A jak to jest na pączka?
- Ahoj Baco co robicie??
- A hoj was to obchodzi!!
Gazda rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy: Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwieść z waszą Gaździną, przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła? Gazda na to odpowiada: - A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada. Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła: - Głupoty, Gazdo, gadacie! Całej wsi odpowiada, a wam nie!
Przychodzi turysta do górala i mówi:
- Góralu, powiedzcie: chrząszcz brzmi w trzcinie.
Góral na to:
- Chrobok burcy w trowie.
Turysta wynajmując pokój u gazdy w Zakopanem, zastrzega sie:
- Cena jest wygórowana, ale niech tam, tylko zeby byl spokój, i zadnych dzieci!
- Tu nima zadnych dzieci panocku...
Rano slychac potworny halas i z poddasza zbiega wrzeszczac niemilosiernie wataha rozbrykanych dzieciaków. Oburzony turysta idzie do gazdy.
- Gazdo, mialo nie byc zadnych dzieci!
- Panocku, to nie dzieci, ino diably wcielone!
Do Zakopanego przyjezdza telewizja, zrobic wywiad z prawdziwym Góralem. Ida do starego bacy i zadaja mu pytanie:
- Powiedzcie może baco jakąś anegdotkę ze swego życia. No, coś wesołego, śmiesznego co wam się w życiu przytrafiło.
- Aaaa no to jest tako jedno historia. Pewnego dnia Jasiek z Kondrotowej zgubił łowiecke. Szukoli my wszystko chopy ze trzy dni po halach. W koncu jak my jom znalezli, to sie tak luciesyli, ze my jom wydupcyli, ze hej!
- Hmmm.. Baco... no tak, piekna historia, ale w telewizji nie mozemy puscic czegos takiego. Moze znacie jakas inną wesola historie z zycia?
- Jakoms innom , godocie? Hmmm A jest taka, jest. Nie dalej jak ze trzy miesionce temu Kazik, mój sonsiad, zgubil psa. I my go szukali po halach, szukoli i w koncu jak my go znalezli, my sie tak luciesyli, ze go wydupcyli, ze hej!
- No tak.. No to moze opowiecie cos smutnego, co wam sie przydarzylo?
- Smutnego? Hmmm.. Niech no jo pomysle... A jest tako jedno historio smutno wilce...
- Tak? No to opowiedzcie, baco!
- Zgubilech sie kiedys na hali...
Wychodzi baca przed chałupę, przeciąga się i wola:
- Jaki piękny dzionek!
A echo z przyzwyczajenia:
- ... Mać, mać, mać...!
W góralskim kościółku wystrojone gaździny klęczą przed ołtarzem i modlą się żarliwie. Nagle jedna ***nęła. Zaczerwieniona, próbując odwrócić od siebie uwagę innych, chwyciła się za nos i zaczęła się rozglądać wokół, pytając:
- Która to, która?
Stara Maciejowa ze zdziwieniem:
- A cóż to, Jaśkowa? Dwie d... macie, że nie wiecie, która?
W Tatrach na hali zasnęła naga blondyna. Przechodzący baca zgorszony widokiem nagiego damskiego łona przykrywa je swoim kapeluszem. Przychodzi drugi baca, patrzy i mówi:
- Ale wciągnęło faceta. Ino kapelusz został.
- Baco, co robicie, jak macie wolny czas?
- Siedzem i dumiem...
- A jak nie macie czasu?
- To ino siedzem...
Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo sie zachmurzylo, rozszalala sie burza. Znienacka 20 metrów przed furmanka uderzyl piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi:
- Nooooooo...
Jadą dalej. Po chwili nastepny piorun uderzyl 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi:
- Noooooooooooooo...
Znowu jada dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gazdzine jadaca na furmance, a gazda zadowolony:
- No!!!
Egzaltowana turystka mówi do górala:
- Alez pan musi byc szczesliwy... patrzy pan na zaslubiny górskich szczytów z oblokami, widuje pan zachodzace slonce wypijajace czar niknacego tajemniczego dnia...
- Oj widywalem ja, widywalem - przerywa góral - ale juz teraz nie pije.
Góral stanal przed sadem oskarzony o pobicie.
- Oskarzony twierdzi, ze uderzyl poszkodowanego jeden raz zwinieta gazeta?
- Ano tak - zgadza sie góral.
- I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznal wstrzasu mózgu?
- Skoro tak doktor powiedzial...
- W takim razie co bylo w gazecie?
- Nie wiem, nie czytalem.
Nad Morskim Okiem siedzi stary gazda. Przechodzacy turysci pozdrawiaja go i pytaja:
- Co tu robicie?
- Łowie pstragi.
- Przeciez nie macie wedki.
- Pstragi lowi sie na lusterko.
- W jaki sposób?
- To moja tajemnica. Ale jesli dostane flaszke, to ja wam zdradze.
Turysci wrócili do schroniska, kupili butelke wódki i zaniesli ja gazdzie. On tlumaczy...
- Wkladam lusterko do wody, a kiedy pstrag podplywa i zaczyna sie przegladac, to ja go kamieniem i juz jest mój...
- Ciekawe... A ile juz tych pstragów zlowiliscie?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z piec flaszek dziennie...
Siedzi baca na przyzbie i robi klatki. Zrobil juz duzo, a kazda ma inny rozmiar. Idzie drugi baca i pyta:
- Co wy tak kumie klatki robita?
A baca odpowiada:
- A bo syn z wojska pisal, ze syfa zlapal. Ino nie napisol jak duzy!
Turysta spal u bacy. Rano budzi sie i drapie. Widzac to baca pyta:
- Cóz to panocku, wsiura was ugryzła?
- Nie, w plecy.
- A hoj was to obchodzi!!
Gazda rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy: Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwieść z waszą Gaździną, przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła? Gazda na to odpowiada: - A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada. Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła: - Głupoty, Gazdo, gadacie! Całej wsi odpowiada, a wam nie!
Przychodzi turysta do górala i mówi:
- Góralu, powiedzcie: chrząszcz brzmi w trzcinie.
Góral na to:
- Chrobok burcy w trowie.
Turysta wynajmując pokój u gazdy w Zakopanem, zastrzega sie:
- Cena jest wygórowana, ale niech tam, tylko zeby byl spokój, i zadnych dzieci!
- Tu nima zadnych dzieci panocku...
Rano slychac potworny halas i z poddasza zbiega wrzeszczac niemilosiernie wataha rozbrykanych dzieciaków. Oburzony turysta idzie do gazdy.
- Gazdo, mialo nie byc zadnych dzieci!
- Panocku, to nie dzieci, ino diably wcielone!
Do Zakopanego przyjezdza telewizja, zrobic wywiad z prawdziwym Góralem. Ida do starego bacy i zadaja mu pytanie:
- Powiedzcie może baco jakąś anegdotkę ze swego życia. No, coś wesołego, śmiesznego co wam się w życiu przytrafiło.
- Aaaa no to jest tako jedno historia. Pewnego dnia Jasiek z Kondrotowej zgubił łowiecke. Szukoli my wszystko chopy ze trzy dni po halach. W koncu jak my jom znalezli, to sie tak luciesyli, ze my jom wydupcyli, ze hej!
- Hmmm.. Baco... no tak, piekna historia, ale w telewizji nie mozemy puscic czegos takiego. Moze znacie jakas inną wesola historie z zycia?
- Jakoms innom , godocie? Hmmm A jest taka, jest. Nie dalej jak ze trzy miesionce temu Kazik, mój sonsiad, zgubil psa. I my go szukali po halach, szukoli i w koncu jak my go znalezli, my sie tak luciesyli, ze go wydupcyli, ze hej!
- No tak.. No to moze opowiecie cos smutnego, co wam sie przydarzylo?
- Smutnego? Hmmm.. Niech no jo pomysle... A jest tako jedno historio smutno wilce...
- Tak? No to opowiedzcie, baco!
- Zgubilech sie kiedys na hali...
Wychodzi baca przed chałupę, przeciąga się i wola:
- Jaki piękny dzionek!
A echo z przyzwyczajenia:
- ... Mać, mać, mać...!
W góralskim kościółku wystrojone gaździny klęczą przed ołtarzem i modlą się żarliwie. Nagle jedna ***nęła. Zaczerwieniona, próbując odwrócić od siebie uwagę innych, chwyciła się za nos i zaczęła się rozglądać wokół, pytając:
- Która to, która?
Stara Maciejowa ze zdziwieniem:
- A cóż to, Jaśkowa? Dwie d... macie, że nie wiecie, która?
W Tatrach na hali zasnęła naga blondyna. Przechodzący baca zgorszony widokiem nagiego damskiego łona przykrywa je swoim kapeluszem. Przychodzi drugi baca, patrzy i mówi:
- Ale wciągnęło faceta. Ino kapelusz został.
- Baco, co robicie, jak macie wolny czas?
- Siedzem i dumiem...
- A jak nie macie czasu?
- To ino siedzem...
Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo sie zachmurzylo, rozszalala sie burza. Znienacka 20 metrów przed furmanka uderzyl piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi:
- Nooooooo...
Jadą dalej. Po chwili nastepny piorun uderzyl 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi:
- Noooooooooooooo...
Znowu jada dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gazdzine jadaca na furmance, a gazda zadowolony:
- No!!!
Egzaltowana turystka mówi do górala:
- Alez pan musi byc szczesliwy... patrzy pan na zaslubiny górskich szczytów z oblokami, widuje pan zachodzace slonce wypijajace czar niknacego tajemniczego dnia...
- Oj widywalem ja, widywalem - przerywa góral - ale juz teraz nie pije.
Góral stanal przed sadem oskarzony o pobicie.
- Oskarzony twierdzi, ze uderzyl poszkodowanego jeden raz zwinieta gazeta?
- Ano tak - zgadza sie góral.
- I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznal wstrzasu mózgu?
- Skoro tak doktor powiedzial...
- W takim razie co bylo w gazecie?
- Nie wiem, nie czytalem.
Nad Morskim Okiem siedzi stary gazda. Przechodzacy turysci pozdrawiaja go i pytaja:
- Co tu robicie?
- Łowie pstragi.
- Przeciez nie macie wedki.
- Pstragi lowi sie na lusterko.
- W jaki sposób?
- To moja tajemnica. Ale jesli dostane flaszke, to ja wam zdradze.
Turysci wrócili do schroniska, kupili butelke wódki i zaniesli ja gazdzie. On tlumaczy...
- Wkladam lusterko do wody, a kiedy pstrag podplywa i zaczyna sie przegladac, to ja go kamieniem i juz jest mój...
- Ciekawe... A ile juz tych pstragów zlowiliscie?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z piec flaszek dziennie...
Siedzi baca na przyzbie i robi klatki. Zrobil juz duzo, a kazda ma inny rozmiar. Idzie drugi baca i pyta:
- Co wy tak kumie klatki robita?
A baca odpowiada:
- A bo syn z wojska pisal, ze syfa zlapal. Ino nie napisol jak duzy!
Turysta spal u bacy. Rano budzi sie i drapie. Widzac to baca pyta:
- Cóz to panocku, wsiura was ugryzła?
- Nie, w plecy.