Wpisy 3 318 780 – 3 318 879
8 sierpnia 2018 01:13 → 8 sierpnia 2018 07:22, 100 wpisów
Jak na męża przystało, legł dupą do żony.
Kołdrę na grzbiet nacisnąłł,
jaja się podrapaxĄTwarz do ściany odwrócił i mocno zachrapał.
Ale Zosieńka nie śpi, leży na posłaniu,
Oczęta ma otwarte, nie myśli o spaniu.
Przedtem dziewicą będąc, tak bardzo się bała,
Lecz teraz gdy przywykła to by jeszcze chciała,
Chce obudzić małżonka, lecz Tadeusz chrapie,
Tuli się więc do niego, za***a łapie,
Do góry go uniosła, palcami ujęła,
Obudził się Tadeusz i z uśmiechem prawi:
"Spójrzcie no na tę plotkę, jak ja*** bawi"
Mówił kapitan Rykow: "toć powiadam pięknie,
Baby chujem nie straszcie, bo się nie przelęknie
U największych rycerzy chuj się boi".
Ale twoja Zosieńko, bez twojej urazy
Zrozum, żem tej nocy spuścił już sześć razy,
Trzeba chuja oszczędzać, pozwól mu odsapnąć,
Mogę ci jeśli pragniesz znów minetę chlapnąć.
Lecz lepiej daj mu spocząć, później znów kochanie
Weź go trochę do buzi, a na pewno stanie.
I wtedy ci pokaże figle rozmaite,
W Paryżu wyprawiano sztuki wyśmienite:
Przed lustrem, na siedząco, albo na stojaka,
Lub też konno na chuju, na boku, na raka,
Można tez między cycki, lub tez na podnietę,
Nie wadzi się wykonać podwójną minetę,
Jeśli wiesz co to znaczy... lecz Zosiu kochana
Zaraz się pobawimy, zaczekaj do rana,
Bo miękki*** nie daleko zajdzie.
Kołdrę na grzbiet nacisnąłł,
jaja się podrapaxĄTwarz do ściany odwrócił i mocno zachrapał.
Ale Zosieńka nie śpi, leży na posłaniu,
Oczęta ma otwarte, nie myśli o spaniu.
Przedtem dziewicą będąc, tak bardzo się bała,
Lecz teraz gdy przywykła to by jeszcze chciała,
Chce obudzić małżonka, lecz Tadeusz chrapie,
Tuli się więc do niego, za***a łapie,
Do góry go uniosła, palcami ujęła,
Obudził się Tadeusz i z uśmiechem prawi:
"Spójrzcie no na tę plotkę, jak ja*** bawi"
Mówił kapitan Rykow: "toć powiadam pięknie,
Baby chujem nie straszcie, bo się nie przelęknie
U największych rycerzy chuj się boi".
Ale twoja Zosieńko, bez twojej urazy
Zrozum, żem tej nocy spuścił już sześć razy,
Trzeba chuja oszczędzać, pozwól mu odsapnąć,
Mogę ci jeśli pragniesz znów minetę chlapnąć.
Lecz lepiej daj mu spocząć, później znów kochanie
Weź go trochę do buzi, a na pewno stanie.
I wtedy ci pokaże figle rozmaite,
W Paryżu wyprawiano sztuki wyśmienite:
Przed lustrem, na siedząco, albo na stojaka,
Lub też konno na chuju, na boku, na raka,
Można tez między cycki, lub tez na podnietę,
Nie wadzi się wykonać podwójną minetę,
Jeśli wiesz co to znaczy... lecz Zosiu kochana
Zaraz się pobawimy, zaczekaj do rana,
Bo miękki*** nie daleko zajdzie.
Tak mówił, a Zosieńka oczęta zamknęła,
I tuląc się do niego powoli zasnęła.
I śniła o niezmiernych rozkoszach zamęścia
Których zazna w latach małżeńskiego szczęścia.
I tuląc się do niego powoli zasnęła.
I śniła o niezmiernych rozkoszach zamęścia
Których zazna w latach małżeńskiego szczęścia.
Wstawaj multipasko banuj banuj banuj bo zaraz roz...pier...dole ten ***...ny czat
Taki jutro hujowy tasiemiec będzie
Xxxxxxxxxxxxxxxxxxcxxxxxxx
Xxxxxxxxxxxxxxxxxxcxxxxxxx
Smutny jesteś mój Penisie
Nie dziwię ci się
Bo choć w gaciach nie noszony
Ciągle jesteś przepocony
Ciągle smutno zwieszasz głowę
Licząc, że ja w czymś pomóc mogę
Hmmmm...niestety drogi członku
Dziewczęta nie stają w rządku
Może to wina facjaty
Żem w płeć żeńską niebogaty
Że ni drzwiami, ni oknami
Ani za dnia, ni nocami
Nie pukają kobiet tłumy
By wybudzić cię z zadumy
Żebyś znów do służby wrócił
I sflaczały stan porzucił
Czasy szybko się zmieniają
Priorytety inne mają
Niewiasty dzisiejszych czasów
Nie wzbraniają się***ów
Ale nim rozłożą nogi
Muszą pewność mieć niebogi
Że to nie jest wolontariat
Żeś ty nie szlachetny wariat
Że prócz zalet niewątpliwych
Oczu łzawych, dotknięć tkliwych
Nie wyzułeś się z pieniędzy
Któż by tkwić chciał w boskiej nędzy
Biblijne prawidła swoje
A ja bogactw się nie boję
Rzekła pewna osiemnastka
Zapraszając mnie do gniazdka
Ale coś mnie zniechęciło
Otrzeźwiło, odzrzuciło
Bo choć ona taka młoda
W oczach jej jeno wygoda
Uśmiech jakiś przyklejony
Oczu wyraz nieznajomy
Obcy, chłodny, bez uczucia
Zrozumienia i współczucia
Zadumałem się przez chwilę
Może jestem trochę w tyle
Może staroświecki nieco
I przez to na mnie nie lecą?
Lecz miłości szukam innej
Spontanicznej i niewinnej
By po pierwszej już kolacji
Nie doszło do kopulacji.
By podchody były tkliwe
I nieśmiałe, i wstydliwe
By nie pytała z nawykiem
Wolisz bez, czy też z połykiem
By przez wirus rozwiążłości
Innych wyzbyć się radości?
A gdy powiem że chcę loda
Nie uklęknie, z kuchni poda.
Tak więc widzisz członku drogi
Jesteśmy jak te niebogi
Porzucone w ciemnym lesie
Żadna ulgi nie przyniesie
Kończąc długie te wywody
Nie dla ciebie częste wzwody
Musisz sobie radzić sam
Ja ci tylko rękę dam!
Nie dziwię ci się
Bo choć w gaciach nie noszony
Ciągle jesteś przepocony
Ciągle smutno zwieszasz głowę
Licząc, że ja w czymś pomóc mogę
Hmmmm...niestety drogi członku
Dziewczęta nie stają w rządku
Może to wina facjaty
Żem w płeć żeńską niebogaty
Że ni drzwiami, ni oknami
Ani za dnia, ni nocami
Nie pukają kobiet tłumy
By wybudzić cię z zadumy
Żebyś znów do służby wrócił
I sflaczały stan porzucił
Czasy szybko się zmieniają
Priorytety inne mają
Niewiasty dzisiejszych czasów
Nie wzbraniają się***ów
Ale nim rozłożą nogi
Muszą pewność mieć niebogi
Że to nie jest wolontariat
Żeś ty nie szlachetny wariat
Że prócz zalet niewątpliwych
Oczu łzawych, dotknięć tkliwych
Nie wyzułeś się z pieniędzy
Któż by tkwić chciał w boskiej nędzy
Biblijne prawidła swoje
A ja bogactw się nie boję
Rzekła pewna osiemnastka
Zapraszając mnie do gniazdka
Ale coś mnie zniechęciło
Otrzeźwiło, odzrzuciło
Bo choć ona taka młoda
W oczach jej jeno wygoda
Uśmiech jakiś przyklejony
Oczu wyraz nieznajomy
Obcy, chłodny, bez uczucia
Zrozumienia i współczucia
Zadumałem się przez chwilę
Może jestem trochę w tyle
Może staroświecki nieco
I przez to na mnie nie lecą?
Lecz miłości szukam innej
Spontanicznej i niewinnej
By po pierwszej już kolacji
Nie doszło do kopulacji.
By podchody były tkliwe
I nieśmiałe, i wstydliwe
By nie pytała z nawykiem
Wolisz bez, czy też z połykiem
By przez wirus rozwiążłości
Innych wyzbyć się radości?
A gdy powiem że chcę loda
Nie uklęknie, z kuchni poda.
Tak więc widzisz członku drogi
Jesteśmy jak te niebogi
Porzucone w ciemnym lesie
Żadna ulgi nie przyniesie
Kończąc długie te wywody
Nie dla ciebie częste wzwody
Musisz sobie radzić sam
Ja ci tylko rękę dam!
Witam czasami się zastanawiam czy my musimy te teksty wulgarne tu widzieć ...ludzi i ich do bani wychowanie ,z rynsztoku ,brak kultury ......masakra
czesc wszystkim psuje nam multipasko za chwile pasko zamknie nam czat przez czlowieka ktory wypije i nie wie co robi
Dusia.
Doktor.
a ja się tak zastanawiam ,czy położna po narodzinach zamiast w dupsko.. to nie pizła co niektórych w główkęi teraz są tego takie skutki
brak slow
Na dole strony jest Kontakt do Pasko.
1. Telefon.
2. GG.
3. @
1. Telefon.
2. GG.
3. @
Kiedyś jak m77 pisała przekleństwa na Mp, to reakcja po sms była natychmiastowa.
Dusia.
Masz rację, że tego nie czytasz.
Masz rację, że tego nie czytasz.
Zmiana w pogodzie.
Nad zachodnie Niemcy dotarły gwałtowne burze i ulewne opady.
Nad zachodnie Niemcy dotarły gwałtowne burze i ulewne opady.