Wpisy 1 707 633 – 1 707 732
10 września 2013 13:12 → 10 września 2013 13:58, 100 wpisów
nie znałem
Mohammed był znanym ekspertem od dywanów. Przyjaciel poprosił go,
aby wycenił mu dywany w sklepie. Za każdy dywan będzie fundował Mohammedowi butelkę wódki. Mohammed dotyka pierwszego dywanu,zamyka oczy i bardzo pewnie mówi:
- Perski, XVI wiek, 5000 dolarów - po czym wypija wódkę.
Dotyka drugiego dywanu:
- Syjamski, rzadki okaz, V wiek, 10 000 dolarów... Wypija kolejną butelkę.
Na drugi dzień budzi się Mohammed w domu, cały poobijany i pyta żonę:
- Kochanie, powiedz mi, ale szczerze, co wczoraj, tak naprawdę, działo się ze mną?
Na to żona:
- To, że wczoraj wróciłeś do domu pijany jak wieprz, w porządku. To, że zapaskudziłeś cały przedpokój, w porządku. To, że załatwiłeś się do umywalki, jeszcze OK, ale kiedy się obok mnie położyłeś, dotknąłeś moich pośladków i wymamrotałeś: Stara mata kokosowa, 5 centów - tego już nie wytrzymałam!
aby wycenił mu dywany w sklepie. Za każdy dywan będzie fundował Mohammedowi butelkę wódki. Mohammed dotyka pierwszego dywanu,zamyka oczy i bardzo pewnie mówi:
- Perski, XVI wiek, 5000 dolarów - po czym wypija wódkę.
Dotyka drugiego dywanu:
- Syjamski, rzadki okaz, V wiek, 10 000 dolarów... Wypija kolejną butelkę.
Na drugi dzień budzi się Mohammed w domu, cały poobijany i pyta żonę:
- Kochanie, powiedz mi, ale szczerze, co wczoraj, tak naprawdę, działo się ze mną?
Na to żona:
- To, że wczoraj wróciłeś do domu pijany jak wieprz, w porządku. To, że zapaskudziłeś cały przedpokój, w porządku. To, że załatwiłeś się do umywalki, jeszcze OK, ale kiedy się obok mnie położyłeś, dotknąłeś moich pośladków i wymamrotałeś: Stara mata kokosowa, 5 centów - tego już nie wytrzymałam!
Powiedzcie jak znaleść najlepiej dziewczynę ?
Znikam, muszę jeszcze zajechać w jedno miejsce no i zdążyć o żb zaczepić po drodze
Pa sorcia
Pa sorcia
Krzysztow jak zrobisz karierę, to znajdziesz....byle nie realem na ps3
Przychodzi pijana mysz do baru rzuca stówe kapeli mówi:
- grajcie mi myszerej!
zdziwieni popatrzyli po sobie
- nie znamy myszerej..
-grajcie mi myszerej !
- ale narawde nie znamy myszrej
-grajcie mi myszerej! place to wymagam!
-no ale jak to leci?
- jak to jak! MYSZEREEEEEEEJ PANCERNI!
- grajcie mi myszerej!
zdziwieni popatrzyli po sobie
- nie znamy myszerej..
-grajcie mi myszerej !
- ale narawde nie znamy myszrej
-grajcie mi myszerej! place to wymagam!
-no ale jak to leci?
- jak to jak! MYSZEREEEEEEEJ PANCERNI!
f*
W przedszkolu Jasiu siedzi na nocniczku i płacze.
- Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni.
- Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki,to nie pójdzie na spacer.
- I co? Nie możesz zrobić...
- Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł!!!
- Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni.
- Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki,to nie pójdzie na spacer.
- I co? Nie możesz zrobić...
- Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł!!!
Przychodzi facet z mówiącym kotem do łowcy talentów. Gość musi zademonstrować zdolności kota, więc zadaje mu pytanie:
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika "mieć" w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
- Miał!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulicę.
Kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Może ja mówiłem niewyraźnie?
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika "mieć" w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
- Miał!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulicę.
Kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Może ja mówiłem niewyraźnie?
Lila'''''''__________''''''''_________--->
sorelka----><----></\/\/\/\/\^^^
sorelka----><----></\/\/\/\/\^^^
Pierwsza lekcja po wakacjach.
Pani pyta się Jasia:
- Jasiu jak spędziłeś wakacje?
- Nie jestem Jaś tylko John.
- No dobrze John jak spędziłeś wakacje?
- Zjadłem śniadanie, leżałem na werandzie, zjadłem obiad, leżałem na werandzie, umyłem się, leżałem na werandzie, zjadłem kolację i poszedłem spać na werandzie. Tak wyglądał każdy jeden dzień.
- No dobrze, a Ty Weroniko jak spędziłaś wakacje?
- Ja nie jestem Weronika tylko jestem Weranda.
Pani pyta się Jasia:
- Jasiu jak spędziłeś wakacje?
- Nie jestem Jaś tylko John.
- No dobrze John jak spędziłeś wakacje?
- Zjadłem śniadanie, leżałem na werandzie, zjadłem obiad, leżałem na werandzie, umyłem się, leżałem na werandzie, zjadłem kolację i poszedłem spać na werandzie. Tak wyglądał każdy jeden dzień.
- No dobrze, a Ty Weroniko jak spędziłaś wakacje?
- Ja nie jestem Weronika tylko jestem Weranda.
Nauczycielka języka polskiego pyta Jasia:
- Jasiu, powiedz mi kto napisał "Lalkę"?
- Bolesław Frus.
- Jesteś blisko, ale to zła odpowiedz.
- Bolesław Frus.
- Jasiu! Bo wstawię ci jedynkę!
- Bolesław Frus.
- Dobrze. Sam tego chciałeś.
Jasiu wkurzony mówi:
- A to fizda!
- Jasiu, powiedz mi kto napisał "Lalkę"?
- Bolesław Frus.
- Jesteś blisko, ale to zła odpowiedz.
- Bolesław Frus.
- Jasiu! Bo wstawię ci jedynkę!
- Bolesław Frus.
- Dobrze. Sam tego chciałeś.
Jasiu wkurzony mówi:
- A to fizda!
Turyści przyjechali w góry i postanowili przenocować u bacy. Wieczorem gdy kładą się spać mówi Baca:
- Ja się kładę w środku a wy na boki.
Rano turysta się budzi i mówi do drugiego turysty:
- Ty, w nocy mi ktoś konia walił.
Na to drugi:
- No mi też.
Baca się budzi i zaczyna mówić:
- Ale sen miałem... taaaka lawina mnie goniła, a ja uciekałem i taaak kijkami machałem..
- Ja się kładę w środku a wy na boki.
Rano turysta się budzi i mówi do drugiego turysty:
- Ty, w nocy mi ktoś konia walił.
Na to drugi:
- No mi też.
Baca się budzi i zaczyna mówić:
- Ale sen miałem... taaaka lawina mnie goniła, a ja uciekałem i taaak kijkami machałem..
to wtedy zagram dwa zakłady i strasznie zwiększe swoje szanse na wygrane o 50%
ja zagrałem na 5 losowań, więc zwiększyłem szanse wygranej o 80%, ale już 4x nie trafiłem
Witam wszystkich typowiczów.
A u mnie wyświetliły sie takie komplety:
1,3,7,10,13,14,17,18,19,20,27,30,39,41,45,46,37,49,50.
1,3,5,7,8,10,11,14,18,19,20,21,22,23,30,34,39,41,45,46,48,50,52.
1,3,5,8,14,15,20,22,25,26,31,32,33,34,43,45,47,48,59
Ciekawe co z tego wpadnie ?
A u mnie wyświetliły sie takie komplety:
1,3,7,10,13,14,17,18,19,20,27,30,39,41,45,46,37,49,50.
1,3,5,7,8,10,11,14,18,19,20,21,22,23,30,34,39,41,45,46,48,50,52.
1,3,5,8,14,15,20,22,25,26,31,32,33,34,43,45,47,48,59
Ciekawe co z tego wpadnie ?
Może nie tak śmieszne ale autentyczne i żenujące zdarzenie z wczoraj u mnie w pracy.
W moim biurze urwała się taśma służąca podnoszeniu i opuszczaniu rolety antywłamaniowej w związku z czym od ponad tygodnia pracuję w zaciemnionym na amen i pozbawionym świeżego powietrza bunkrze . Jako że my są budżetówka kasy na profesjonalną naprawę a tym bardziej wymianę brak. Ale od czego geniusz naszego pana Złotej Rączki. Patent polegał na zdemontowaniu szyny w której na zewnątrz idzie taśma jej końca i przepchania przewodem w ścianie do biura by móc ją podnieść. Zrobiono to za pomocą druta i tu zaczyna się anegdota. Koledzy trzy razy próbowali i nic. W końcu jeden z nich wrócił do pokoju a drugi na zewnątrz dalej walczył. W pewnym momencie poprosił mnie bym tego drugiego zawołała. A ja oderwana od pracy wystawiłam głowę na korytarz i korzystając z otwartych u drugiego kolegi drzwi zawołałam do niego by przyszedł bo trzeba .... pomóc ciągnąć druta. Dopiero śmiech obecnych na korytarzu klientów uświadomił mi jak to dwuznacznie zabrzmiało
W moim biurze urwała się taśma służąca podnoszeniu i opuszczaniu rolety antywłamaniowej w związku z czym od ponad tygodnia pracuję w zaciemnionym na amen i pozbawionym świeżego powietrza bunkrze . Jako że my są budżetówka kasy na profesjonalną naprawę a tym bardziej wymianę brak. Ale od czego geniusz naszego pana Złotej Rączki. Patent polegał na zdemontowaniu szyny w której na zewnątrz idzie taśma jej końca i przepchania przewodem w ścianie do biura by móc ją podnieść. Zrobiono to za pomocą druta i tu zaczyna się anegdota. Koledzy trzy razy próbowali i nic. W końcu jeden z nich wrócił do pokoju a drugi na zewnątrz dalej walczył. W pewnym momencie poprosił mnie bym tego drugiego zawołała. A ja oderwana od pracy wystawiłam głowę na korytarz i korzystając z otwartych u drugiego kolegi drzwi zawołałam do niego by przyszedł bo trzeba .... pomóc ciągnąć druta. Dopiero śmiech obecnych na korytarzu klientów uświadomił mi jak to dwuznacznie zabrzmiało
Jakby było mało super żenującego zajścia zaraz po rozpoczęciu pracy gdy zablokowały się drzwi do WC więżąc mnie w środku a genialne pomysły na wczołganie się do kabiny przez rozbite okno i otwarcie kabiny poprzez wyważenie od wewnątrz doprowadziło do tego, że oprócz mnie w kabinie zostali uwięzieni dwaj z trzech zatrudnionych u nas panów, bo pierwszy nie dał rady wyważyć a drugi mu nie uwierzył. Ja to mam szczęście do takich historii w tej pracy
San Marino San Marino San Marino San Marino San Marino San Marino San Marino San Marino San Marino