Wpisy 1 707 593 – 1 707 692
10 września 2013 12:05 → 10 września 2013 13:52, 100 wpisów
i 63
33/66
i tak bedzie 00 oo
tris rydze były
a kanie
i te drugie kanie czerwone w kropki
i te drugie kanie czerwone w kropki
WASYL dzieki mykam zrobic maly porzadek i przejscie do okien i balkonu by goscie mogli jakos przejsc do losowanka
gryks
wysokich wygrannych o 14 00 i takie tam,ja dziś MyMy olałem szkoda 2,50
widzimiś nr 1 mowi; 4,57,40,33,73,20,75
widzimiś nr 2: 44,60,58,12,80
sie okaze ktory widzismis ma racje
widzimiś nr 2: 44,60,58,12,80
sie okaze ktory widzismis ma racje
dycham z
uciekam do 22
Wasyl, tris
Sorelka
Sorelka
Tris ładna miseczka, moje wczorajsze znalezisko też w profilu
A ja ruszam w karierę dalej Realem Madryt.
Suszą się, trochę żal było bo zdrowe...
m roku na Kaszubach znalazłyśmu prawdziwka co wazyl 2 kilo, rosl sobie na środku ściezki tez do suszenia poszedl, ale pokrojony
wogole w tamtym roku byo mnóstwo grzybow ale w tym to dopiero wysyp...
mam juz kilkadziesiat soiczkow i chyba ze 3 kilo suszu.. a dopiero poczatek sezonu
mam juz kilkadziesiat soiczkow i chyba ze 3 kilo suszu.. a dopiero poczatek sezonu
Mąż robi jajecznicę. Nagle żona wpada do kuchni.
- Ostrożnie!!!
- Ostrożnie!!!
https://www.facebook.com/PanstwaMiasta?hc_location=timeline
tu jest
tu jest
Te przypadkowo znalazłem na spacerze, bo w sumie nie chadzam na grzyby
a ja tam lubie. kiedys u mnie na dzialce kurki rosły tabunami...
niektórzy nie uznaja kurek
niektórzy nie uznaja kurek
Sorelka, niestety z tel. piszę i nie skopiuję linka
Starsze małżeństwo pojechało na wycieczkę do Chicago. Na miejscu mąż orientuje się, że w torbie nie ma mapy, więc zwraca się do żony:
-E Halina gdzie k***a schowałaś mapy?
-Nie brałam żadnych map.
-Jak to k***a nie, przecież ci k***a mówiłem, że k***a masz spakować mapy. Teraz się k***a tutaj nie odnajdziemy.
W tym samym momencie do pary podchodzi jeden z mieszkańców i pyta:
-Państwo z Polski tak?
-Tak, a jak pan się zorientował?-pyta mąż.
-No, po tej k***ie.- odpowiada przechodzień.
Mąż odwraca się do żony i mówi:
-Halina! Ciebie to już k***a nawet w Chicago znają.
-E Halina gdzie k***a schowałaś mapy?
-Nie brałam żadnych map.
-Jak to k***a nie, przecież ci k***a mówiłem, że k***a masz spakować mapy. Teraz się k***a tutaj nie odnajdziemy.
W tym samym momencie do pary podchodzi jeden z mieszkańców i pyta:
-Państwo z Polski tak?
-Tak, a jak pan się zorientował?-pyta mąż.
-No, po tej k***ie.- odpowiada przechodzień.
Mąż odwraca się do żony i mówi:
-Halina! Ciebie to już k***a nawet w Chicago znają.
Stewardesa dostała polecenie od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, że samolot ma awarię i za kilka chwil się rozbije.
Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy maja paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają nimi do mnie.
Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają.
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy...
ciaśniutko,
ciaśniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w dupę, żeby zwłoki dało się łatwo zidentyfikować.
Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy maja paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają nimi do mnie.
Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają.
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy...
ciaśniutko,
ciaśniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w dupę, żeby zwłoki dało się łatwo zidentyfikować.
Pyta kuma kumę:
- I jak, wasza wnuczka dostała jakiś prezent od tego Włocha, którego poderwała??
- Ano dostała.
- A co? Powiedzcie.
- Mówi, że syfilisa.
- Ooo, a co to takiego???
- No nie pokazała mi, ale myślę że to coś większego niż mercedes...
- Jak to???
- Bo powiedziała, że teraz to cała wieś się na tym przejedzie.
- I jak, wasza wnuczka dostała jakiś prezent od tego Włocha, którego poderwała??
- Ano dostała.
- A co? Powiedzcie.
- Mówi, że syfilisa.
- Ooo, a co to takiego???
- No nie pokazała mi, ale myślę że to coś większego niż mercedes...
- Jak to???
- Bo powiedziała, że teraz to cała wieś się na tym przejedzie.
nie znałem
Mohammed był znanym ekspertem od dywanów. Przyjaciel poprosił go,
aby wycenił mu dywany w sklepie. Za każdy dywan będzie fundował Mohammedowi butelkę wódki. Mohammed dotyka pierwszego dywanu,zamyka oczy i bardzo pewnie mówi:
- Perski, XVI wiek, 5000 dolarów - po czym wypija wódkę.
Dotyka drugiego dywanu:
- Syjamski, rzadki okaz, V wiek, 10 000 dolarów... Wypija kolejną butelkę.
Na drugi dzień budzi się Mohammed w domu, cały poobijany i pyta żonę:
- Kochanie, powiedz mi, ale szczerze, co wczoraj, tak naprawdę, działo się ze mną?
Na to żona:
- To, że wczoraj wróciłeś do domu pijany jak wieprz, w porządku. To, że zapaskudziłeś cały przedpokój, w porządku. To, że załatwiłeś się do umywalki, jeszcze OK, ale kiedy się obok mnie położyłeś, dotknąłeś moich pośladków i wymamrotałeś: Stara mata kokosowa, 5 centów - tego już nie wytrzymałam!
aby wycenił mu dywany w sklepie. Za każdy dywan będzie fundował Mohammedowi butelkę wódki. Mohammed dotyka pierwszego dywanu,zamyka oczy i bardzo pewnie mówi:
- Perski, XVI wiek, 5000 dolarów - po czym wypija wódkę.
Dotyka drugiego dywanu:
- Syjamski, rzadki okaz, V wiek, 10 000 dolarów... Wypija kolejną butelkę.
Na drugi dzień budzi się Mohammed w domu, cały poobijany i pyta żonę:
- Kochanie, powiedz mi, ale szczerze, co wczoraj, tak naprawdę, działo się ze mną?
Na to żona:
- To, że wczoraj wróciłeś do domu pijany jak wieprz, w porządku. To, że zapaskudziłeś cały przedpokój, w porządku. To, że załatwiłeś się do umywalki, jeszcze OK, ale kiedy się obok mnie położyłeś, dotknąłeś moich pośladków i wymamrotałeś: Stara mata kokosowa, 5 centów - tego już nie wytrzymałam!
Powiedzcie jak znaleść najlepiej dziewczynę ?
Znikam, muszę jeszcze zajechać w jedno miejsce no i zdążyć o żb zaczepić po drodze
Pa sorcia
Pa sorcia
Krzysztow jak zrobisz karierę, to znajdziesz....byle nie realem na ps3
Przychodzi pijana mysz do baru rzuca stówe kapeli mówi:
- grajcie mi myszerej!
zdziwieni popatrzyli po sobie
- nie znamy myszerej..
-grajcie mi myszerej !
- ale narawde nie znamy myszrej
-grajcie mi myszerej! place to wymagam!
-no ale jak to leci?
- jak to jak! MYSZEREEEEEEEJ PANCERNI!
- grajcie mi myszerej!
zdziwieni popatrzyli po sobie
- nie znamy myszerej..
-grajcie mi myszerej !
- ale narawde nie znamy myszrej
-grajcie mi myszerej! place to wymagam!
-no ale jak to leci?
- jak to jak! MYSZEREEEEEEEJ PANCERNI!
f*
W przedszkolu Jasiu siedzi na nocniczku i płacze.
- Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni.
- Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki,to nie pójdzie na spacer.
- I co? Nie możesz zrobić...
- Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł!!!
- Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni.
- Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki,to nie pójdzie na spacer.
- I co? Nie możesz zrobić...
- Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł!!!
Przychodzi facet z mówiącym kotem do łowcy talentów. Gość musi zademonstrować zdolności kota, więc zadaje mu pytanie:
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika "mieć" w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
- Miał!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulicę.
Kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Może ja mówiłem niewyraźnie?
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika "mieć" w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
- Miał!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulicę.
Kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Może ja mówiłem niewyraźnie?
Lila'''''''__________''''''''_________--->
sorelka----><----></\/\/\/\/\^^^
sorelka----><----></\/\/\/\/\^^^
Pierwsza lekcja po wakacjach.
Pani pyta się Jasia:
- Jasiu jak spędziłeś wakacje?
- Nie jestem Jaś tylko John.
- No dobrze John jak spędziłeś wakacje?
- Zjadłem śniadanie, leżałem na werandzie, zjadłem obiad, leżałem na werandzie, umyłem się, leżałem na werandzie, zjadłem kolację i poszedłem spać na werandzie. Tak wyglądał każdy jeden dzień.
- No dobrze, a Ty Weroniko jak spędziłaś wakacje?
- Ja nie jestem Weronika tylko jestem Weranda.
Pani pyta się Jasia:
- Jasiu jak spędziłeś wakacje?
- Nie jestem Jaś tylko John.
- No dobrze John jak spędziłeś wakacje?
- Zjadłem śniadanie, leżałem na werandzie, zjadłem obiad, leżałem na werandzie, umyłem się, leżałem na werandzie, zjadłem kolację i poszedłem spać na werandzie. Tak wyglądał każdy jeden dzień.
- No dobrze, a Ty Weroniko jak spędziłaś wakacje?
- Ja nie jestem Weronika tylko jestem Weranda.
Nauczycielka języka polskiego pyta Jasia:
- Jasiu, powiedz mi kto napisał "Lalkę"?
- Bolesław Frus.
- Jesteś blisko, ale to zła odpowiedz.
- Bolesław Frus.
- Jasiu! Bo wstawię ci jedynkę!
- Bolesław Frus.
- Dobrze. Sam tego chciałeś.
Jasiu wkurzony mówi:
- A to fizda!
- Jasiu, powiedz mi kto napisał "Lalkę"?
- Bolesław Frus.
- Jesteś blisko, ale to zła odpowiedz.
- Bolesław Frus.
- Jasiu! Bo wstawię ci jedynkę!
- Bolesław Frus.
- Dobrze. Sam tego chciałeś.
Jasiu wkurzony mówi:
- A to fizda!
Turyści przyjechali w góry i postanowili przenocować u bacy. Wieczorem gdy kładą się spać mówi Baca:
- Ja się kładę w środku a wy na boki.
Rano turysta się budzi i mówi do drugiego turysty:
- Ty, w nocy mi ktoś konia walił.
Na to drugi:
- No mi też.
Baca się budzi i zaczyna mówić:
- Ale sen miałem... taaaka lawina mnie goniła, a ja uciekałem i taaak kijkami machałem..
- Ja się kładę w środku a wy na boki.
Rano turysta się budzi i mówi do drugiego turysty:
- Ty, w nocy mi ktoś konia walił.
Na to drugi:
- No mi też.
Baca się budzi i zaczyna mówić:
- Ale sen miałem... taaaka lawina mnie goniła, a ja uciekałem i taaak kijkami machałem..
to wtedy zagram dwa zakłady i strasznie zwiększe swoje szanse na wygrane o 50%
ja zagrałem na 5 losowań, więc zwiększyłem szanse wygranej o 80%, ale już 4x nie trafiłem
Witam wszystkich typowiczów.
A u mnie wyświetliły sie takie komplety:
1,3,7,10,13,14,17,18,19,20,27,30,39,41,45,46,37,49,50.
1,3,5,7,8,10,11,14,18,19,20,21,22,23,30,34,39,41,45,46,48,50,52.
1,3,5,8,14,15,20,22,25,26,31,32,33,34,43,45,47,48,59
Ciekawe co z tego wpadnie ?
A u mnie wyświetliły sie takie komplety:
1,3,7,10,13,14,17,18,19,20,27,30,39,41,45,46,37,49,50.
1,3,5,7,8,10,11,14,18,19,20,21,22,23,30,34,39,41,45,46,48,50,52.
1,3,5,8,14,15,20,22,25,26,31,32,33,34,43,45,47,48,59
Ciekawe co z tego wpadnie ?
Może nie tak śmieszne ale autentyczne i żenujące zdarzenie z wczoraj u mnie w pracy.
W moim biurze urwała się taśma służąca podnoszeniu i opuszczaniu rolety antywłamaniowej w związku z czym od ponad tygodnia pracuję w zaciemnionym na amen i pozbawionym świeżego powietrza bunkrze . Jako że my są budżetówka kasy na profesjonalną naprawę a tym bardziej wymianę brak. Ale od czego geniusz naszego pana Złotej Rączki. Patent polegał na zdemontowaniu szyny w której na zewnątrz idzie taśma jej końca i przepchania przewodem w ścianie do biura by móc ją podnieść. Zrobiono to za pomocą druta i tu zaczyna się anegdota. Koledzy trzy razy próbowali i nic. W końcu jeden z nich wrócił do pokoju a drugi na zewnątrz dalej walczył. W pewnym momencie poprosił mnie bym tego drugiego zawołała. A ja oderwana od pracy wystawiłam głowę na korytarz i korzystając z otwartych u drugiego kolegi drzwi zawołałam do niego by przyszedł bo trzeba .... pomóc ciągnąć druta. Dopiero śmiech obecnych na korytarzu klientów uświadomił mi jak to dwuznacznie zabrzmiało
W moim biurze urwała się taśma służąca podnoszeniu i opuszczaniu rolety antywłamaniowej w związku z czym od ponad tygodnia pracuję w zaciemnionym na amen i pozbawionym świeżego powietrza bunkrze . Jako że my są budżetówka kasy na profesjonalną naprawę a tym bardziej wymianę brak. Ale od czego geniusz naszego pana Złotej Rączki. Patent polegał na zdemontowaniu szyny w której na zewnątrz idzie taśma jej końca i przepchania przewodem w ścianie do biura by móc ją podnieść. Zrobiono to za pomocą druta i tu zaczyna się anegdota. Koledzy trzy razy próbowali i nic. W końcu jeden z nich wrócił do pokoju a drugi na zewnątrz dalej walczył. W pewnym momencie poprosił mnie bym tego drugiego zawołała. A ja oderwana od pracy wystawiłam głowę na korytarz i korzystając z otwartych u drugiego kolegi drzwi zawołałam do niego by przyszedł bo trzeba .... pomóc ciągnąć druta. Dopiero śmiech obecnych na korytarzu klientów uświadomił mi jak to dwuznacznie zabrzmiało