Forum strony www.multipasko.pl [Regulamin]


Dodaj wpis w tym temacie
Spis tematów
Login:

Hasło:
Strona: 1 2 ... 36 37 38 ... 92 93
Wyślij wiadomość do admina

Przewiń wpisy ↓

BEZ... K A S Z A N Y !!!!!!!!!!!!!!

2006-02-08 (22:27)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 47 674
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Blokada za aktywnoc?



Co nowego.
2006-02-08 (23:00)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 47 688
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

\"Metro\"



Bulat Okudzawa

Tlumaczyl Wojciech Mlynarski





W moim metrze niekt tloku sie nie leka

Bo w nim wciaz ta sama dLwieczy piosenka

Na ruchomych schodach napis ja piewa:

- Stoimy z prawej, przechodzimy z lewej

Na ruchomych schodach...



Porzadek taki wiat zawsze znal

Gdy stoisz z prawej - bedziesz stal

A gdy w przód chcesz ic, pamietaj ze

Masz lewej strony trzymac sie

A gdy w przód chcesz ic...
2006-02-09 (18:30)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 47 801
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Ksiega pierwsza

Tadeusz do biurka zblizyl sie powoli,

\"Mam czas\" tak pomylal \" W Wordzie sie podszkolic\".

Odpalil komputer, poczekal chwil kilka

I by móc pracowac wystarczyla chwilka.

Nastepna sekunda i Word byl gotowy.

Tadeusz odetchnal bo byl w Wordzie nowy.

Wiedzial tylko tyle, co slyszal od Zosi

Która sie zgodzila wiedze mu podnosic.

Kurs komputerowy Zosia ukonczyla

I teraz to Tadzia powoli uczyla.

Zaczal Tadek pisac, potem wyjustowal,

I czcionke pogrubil, i pokolorowal.

Lecz nagle komputer wzrok jego przywabil,

Bo ujrzal tam napis: \"Follow the white rabbit\".

Zdziwil sie Tadeusz i westchnal gleboko.

Podrapal sie w glowe, potarl silnie oko,

Wstal z krzesla z rozmachem i wyjrzal przez okno.

Co ujrzal? Deszcz padal, a tam królik moknal.

Wybiegl wiec na ganek, by zlapac królika

Lecz ten wciaz uciekal- taka bestia dzika.

Dotarli na koncu do skrytej polany

Wpadl tam pan Tadeusz i krzyknal \"O rany!\"

Otóz Telimena bedac calkiem nago

Stala tak na deszczu podparwszy sie laga.

\"Jestes Tadeuszu\" zaczela rozmowe,

Tadeusz stal sztywno nie mówiac ni slowem.

\"Królik tresowany Cie tu przyprowadzil,

Spelnil swe zadanie i sobie poradzil\".

\"Co chciala ode mnie?\" Tadeusz wydusil,

Nie patrzac na dame zapytac sie zmusil.

\"Sprawa straszna Tadziu i pomóc mi mozesz,

Kto ukradl me ciuchy. Tak wiec mi pomozesz\".

Zdziwil sie Tadeusz i spytal niemialo:

\"Jak ze mam Ci pomóc w tym co ci sie stalo?\"

\"To proste mój drogi. Pójdziesz wiec do dworu

I stamtad przyniesiesz co mi do ubioru\".

Zrobil tak Tadeusz jak mu nakazala

I przyniósl jej ciuchy co by sie ubrala.

A, ze znalazl tylko sutanne Robaka

Wiec zdziwila dame garderoba taka.

Lecz co bylo robic? Sutanne wlozyla

I tak to ubrana za Tadkiem ruszyla.

Moral z tego taki niech wam pozostanie:

Dzieki komputerom ujrzysz gole panie.







\"Follow the white rabbit\" - Podazaj za bialym królikiem , taki napis zauwazyl bohater filmu \"Matrix\" na ekranie swojego komputera. Cytat z \"Alicji w krainie czarów\"
2006-02-09 (18:36)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 47 802
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Ksiega druga

Wielce podniecony wrócil Tadzio do domu

O tajemnym spotkaniu nie mówiac nikomu

Wrócil do pokoju, zamknal sie za drzwiami

Bo jeden tylko obraz mial wciaz przed oczami

Siadl przed komputerem, lecz nie wlaczyl Worda

Bo przez mózg mu plynela dzikich myli horda

Siedzi przed ekranem, lecz go co rozprasza

\"Dobra\" szepnal Tadzio i wlaczyl Paintbrusha

Stworzyl Telimene, praca byla trudna

Lecz w efekcie mu wyszla bitmapa przecudna

Mial wiec Telimene w Windzie na tapecie

Ale bylo mu malo, umiescil ja w necie

Na darmowym serwerze, z którym sie polaczyl

Gdy sie tylko przez Tepse do sieci podlaczyl

Pomylal o Zosi - mila i wesola,

Ale nigdy przed Tadkiem nie stanela gola

\"IdL do Telimeny\" uslyszal w swej glowie

\"Dobra, pójde, zobacze co ona mi powie\"

\"Jeste Telimeno, chce ci co powiedziec

Juz dluzej w mieszkaniu nie moglem swym siedziec

Jeste mi tak bliska, co do Ciebie czuje\"

\"Zgadza sie, Tadziku - jestem Twoim wujem!\"

\"Jakze to?\" - krzyk Tadzia rozlegl sie dokola

\"Widzialem Cie dzisiaj, bylaa cala gola\"

\"Przykro mi to mówic, mój Tadziu kochany

Jestem bratem Soplicy, tym drugim - niechcianym

Nikt mnie nie rozumial, nawet ksiadz w kociele

A ja sie po prostu Lle czulam w swym ciele

Musialam wyjechac wiec az do Strasbourga,

A kiedy wrócilam znów do Petersburga

Nikt mnie nie poznawal, nie chcial przyznac racji

Ze sie tam musialam poddac operacji

Ojciec wygnal z domu, nikt nie przenocowal

Musialam wiec swe zycie rozpoczac od nowa\"

Oto nowy moral juz na Ciebie czeka

By nie po wygladzie oceniac czlowieka.
2006-02-09 (18:39)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 47 803
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Ksiega trzecia

Slyszac slowa damy zachwial sie Tadeusz

Zlapal sie za glowe i stracil kapelusz.

Swiat mu przed oczami szybko zawirowal

I juz po sekundzie na ziemi zladowal.

Upadl tak jak kloda bez zycia na ziemie

Straszac Telimene na serio szalenie.

Podbiegla do niego, za reke zlapala

No i odetchnela - bo puls wyczuwala.

Jednak sie nie ruszal. Co z Tadkiem siee stalo?

Wygladal na trupa- tak to wygladalo.

Krzyknela z przestrachem \"Pomocy!! Pomocy!!\"

By nie czekac dlugo- kto sie napatoczyl.

Najpierw wpadla Zosia, ksiadz Robak i Hrabia

Ciekawi tak tego co sie tu wyprawia.

Ujrzeli panicza bez tchu na podlodze

By w jednej to chwili umartwic sie srodze.

Tadek wciaz bez zycia nie ruszal sie wcale

No a ludzi wokól przybywalo stale.

Natenczas Wojski chwycil na tamie przypiety

Swój róg bawoli dlugi, cetkowany, krety.

Takim to sposobem gral na pogotowie

By sie tu zjawilo i zbadalo zdrowie

Pana Tadeusza. Szpital byl tuz blisko

Wiec przyjada szybko. Chyba zeby lisko

Mialo byc na drodze, ale lato przeciez

Swoim cieplem grzalo. Pamietal o lecie.

Gral tak przez chwil kilka, az uslyszal z dala

Jak do Soplicowa erka za...dala.

Za minut pietnacie stanal byl pod dworem

Jankiel, który wlanie jadl chleb z pomidorem.

Bylo w Soplicowie lekarzy doc wielu

Ale nikt nie zechcial leczyc przy Jankielu.

Mówiono juz cuda o panu doktorze

Nikt przeto nie watpil, ze teraz pomoze.

Podszedl on do Tadzia postukal go w czolo

I do wszystkich wokól szepnal niewesolo.

\"Nic tu nie poradze, mylalem, ze Zosie

Przyjdzie mi wyleczyc. Ja Tadka mam w nosie.

Nie jestem ja jego domowym lekarzem

Nie moee mu pomoc- tu sie nie wykaze.\"

Zegnajac sie zimno \"No, na mnie juz pora\"

Odjechal wiec szybko konczac pomidora.

Zanim kto nastuka czwarta Tadka ksiege*

Wyjawie Wam moral madry na potege.

Skonczy niejednego zycie bohatera

Reforma sluzb zdrowia. Jak, jasna cholera!
2006-02-09 (19:14)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 47 804
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Ksiega czwarta

Gdy doktor odjechal cisze wnet przerwala

Zosia która zajcie cale podsluchala:

\"To przez Telimene\" - poród lez krzyknela

\"On tu przyszedl znaleLc w Tobie przyjaciela

Jakze mogla go zranic prawda tak bolesna

Gdy on przyszedl tutaj po miloc cielesna?

Gdyby do mnie tak przyszedl, szczerze wyznac musze

Oddalabym swe cialo a razem z nim dusze

Dosyc mam juz bowiem prosze drogich goci

Tej straszliwie nudnej mojej niewinnoci\"
2006-02-09 (19:16)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 47 805
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Ksiega piata

Tadeusz wnet sie ocknal, przetarl blade lice

Spojrzal wpierw na Zosie, potem na Soplice

Lecz gdy spojrzal tylko w oczy Telimenie

Ujrzal bardzo dziwne zalotne spojrzenie

Gdyz on sie jej podobal, choc to jej bratanek,

Zwlaszcza kiedy rano wychodzil na ganek

Robil dziesiec pompek na silnych ramionach

W brudnym podkoszulku, starych kalesonach

Tadeusz wtedy pojal, czemu ja tak lubi,

Czemu ciagle marzy, ze ja on polubi.

Lezal jednak dalej na brudnej podlodze

Popatrzyl na wszystkich, zachmurzyl sie srodze

W nogach czul mrowienie, w glowie dziwny zament

Zerwal sie na nogi, z pólki zdjal atrament

Zamaczal w nim pióro, spojrzal dookola

Pisal co zaciekle, pot mu plynal z czola

Wsadzil list w koperte, zakleil dokladnie

I w dolnej szufladzie polozyl go na dnie.

Nikt mu nie mial przerwac, wszyscy z boku stali

I patrzyli na niego calkiem oniemiali

Nie wiedzieli co robic, czy uciec czy zostac

Kazdy do szuflady mial zamiar sie dostac

Nikt nie okazywal zbytniej ciekawoci,

lecz kazdy byl ciekaw, co Tadzik wymocil

Na kawalku papieru formatu A-cztery

A Tadeusz wiedzial, tam byly litery

Litery sie tworzyly w przeliczne wyrazy

Z wyrazów powstaly troche dluzsze frazy

A wszystko pisane znakomitym wierszem,

(Wszystko, co napisal, bylo jak najszczersze)

Szuflade wiec zamknal na kluczyk mosiezny

Tak jakby w niej trzymal plik czeków pienieznych.

Klucz wlozyl do spodni i wyszedl na ganek

(Choc wychodzil tylko, kiedy byl poranek)

Wszyscy byli ciekawi, co tam napisane

Otwarli wiec szafke, to bylo doc cwane

Kazdy z nich mial wlasny kluczyk zapasowy

Tadzik o tym nie wiedzial, bo byl tutaj nowy.

List otwarl Soplica, mówi \"Ja mam prawo

By list ten przeczytac, wy spadajcie zwawo\"

Soplica sam zostal i czytal te bajdy

List byl skierowany do jakiego Wajdy

Tadeusz w nim pisal o tym Soplicowie,

Ze mozna go nakrecic, niech kazdy sie dowie

Niech kazdy zobaczy i niech puci pawia

Na ujrzenie tego, co tu sie wyprawia.

Checia Tadzia bylo, a chec byla szczera

By jego osobe zagral sam Banderas

Zeby Telimene zagrala z wymogu

Ta aktorka, ktora widzial w \"Dekalogu\"

Soplica sie zasepil, w rodku caly skisial

Bo Tadeusz w Robaku chcial widziec Barcisia!

\"Tego juz za wiele, skresle mu to slowo

I miejsce Barcisia wypelnie na nowo

Nie wiem kogo wpisac\", az z wrazenia usiadl

\"Wiem juz, kto to bedzie\" i wpisal Bogusia

Koperte wnet zakleil, wyslal list jak trzeba

\"Moze Bóg mi przebaczy i pójde do nieba.\"

A co z tego wyszlo i czy mu sie poszczeci

Dowiemy sie jednak chyba z szóstej czeci*.





/ Dalszy ciag nastapi. Mam nadzieje. /
2006-02-10 (21:38)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 47 960
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

In My Secret Life

I saw you this morning.

You were moving so fast.

Can\'t seem to loosen my grip

On the past.

And I miss you so much.

There\'s no one in sight.

And we\'re still making love

In My Secret Life.



I smile when I\'m angry.

I cheat and I lie.

I do what I have to do

To get by.

But I know what is wrong.

And I know what is right.

And I\'d die for the truth

In My Secret Life.



Hold on, hold on, my brother.

My sister, hold on tight.

I finally got my orders.

I\'ll be marching through the morning,

Marching through the night,

Moving cross the borders

Of My Secret Life.



Looked through the paper.

Makes you want to cry.

Nobody cares if the people Live or die.

And the dealer wants you thinking

That it\'s either black or white.

Thank G-d it\'s not that simple

In My Secret Life.



I bite my lip.

I buy what I\'m told:

From the latest hit,

To the wisdom of old.

But I\'m always alone.

And my heart is like ice.

And it\'s crowded and cold

In My Secret Life.

2006-02-10 (22:01)

status ziom
Data rejestracji: 2006-02-09
Ilość postów: 9

1746
wpis nr 47 967
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

\"...Ledwo lubna zajechala kareta-Tadeusz myl mial jedna

....myl ta to ... \" - pamietam jak Mistrz Olbrychski-Senior pozwolil sobie na

recytatowanie Mistrza Fredry(?) Wówczas sluchalem radia Wolnej Europy!
2006-02-12 (17:10)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 48 312
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Bajka o Miloci i Szalenstwie



Powiadaja, ze pewnego razu spotkaly sie na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.

I tak: Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnelo po raz trzeci, Szalenstwo, jak zwykle oblednie dzikie, zaproponowalo: - Pobawmy sie w chowanego!

Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosla tylko lekko brwi, a Ciekawoc, nie mogac sie powstrzymac, spytala z typowym dla siebie zainteresowaniem:

- W chowanego? A co to takiego?

- To zabawa - wyjanilo zywo Szalenstwo - polegajaca na tym, iz ja zakryje sobie oczy i powoli zaczne liczyc do miliona.



W miedzyczasie wy wszyscy dobrze sie schowacie, a gdy skoncze liczyc, moim zadaniem bedzie was odnaleLc.

Pierwsze z was, na którego kryjówke trafie, zajmie moje miejsce w nastepnej kolejce.



Podekscytowany Entuzjazm zaczal tanczyc w towarzystwie Euforii, Radoc podskakiwala tak wesolo, iz udalo sie jej przekonac do gry Watpliwoc, a nawet Apatie, której nigdy niczym nie dalo sie zainteresowac.

Jednakze nie wszyscy chcieli sie przylaczyc.

Prawda wolala sie nie chowac, w koncu i tak zawsze ja odkrywano.

Duma stwierdzila, ze zabawa jest glupia, ale tak naprawde w glebi duszy gryzlo ja, iz pomysl wyszedl od kogo innego.

Tchórzostwo z kolei nie chcialo ryzykowac.



- Raz, dwa, trzy - zaczelo liczyc Szalenstwo.

Najszybciej schowalo sie Lenistwo, osuwajac sie za pierwszy lepszy napotkany kamien.

Wiara pofrunela do nieba, a Zazdroc ukryla sie w cieniu Triumfu, który z kolei wspial sie o wlasnych silach hen!

Na sam szczyt najwyzszego drzewa.

Wspanialomylnoc dlugo nie mogla znaleLc dla siebie odpowiedniego miejsca,

gdyz wszystkie kryjówki wydawaly sie jej idealne dla przyjaciól: krystalicznie czyste jezioro bylo wymarzonym miejscem dla Pieknoci, dziupla - w sam raz dla Niemialoci, motyle skrzydla stworzono dla Zmyslowoci, powiew wiatru okazal sie natomiast najlepszy dla Wolnoci.

W koncu Wspanialomylnoc schowala sie za promyczkiem slonca.

Z kolei Egoizm znalazl sobie, jak sadzil, wspaniale miejsce: wygodne i przewiewne, a co najwazniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego.

Klamstwo schowalo sie na dnie oceanów, a moze sklamalo i tak naprawde ukrylo sie za tecza? Pasja i Pozadanie w porywie goracych uczuc, wskoczyli w sam rodek wulkanu.

Niestety wylecialo mi z pamieci, gdzie skrylo sie Zapomnienie, lecz to przeciez malo wazne.

Gdy Szalenstwo liczylo dziewiecset dziewiecdziesiat dziewiec tysiecy dziewiecset dziewiecdziesiat dziewiec

Miloc jeszcze nie zdolala znaleLc sobie odpowiedniego miejsca.

W ostatniej chwili odkryla jednak zagajnik dzikich róz i schowala sie wród ich krzaczków.

- Milion - krzyknelo na koncu Szalenstwo

i dziarsko zabralo sie do szukania.

Od razu, rzecz jasna, odnalazlo schowane pare kroków dalej Lenistwo.

Chwile potem uslyszalo Wiare rozmawiajaca w niebie z Panem Bogiem.

W ryku wulkanów wyczulo natomiast obecnoc Pasji i Pozadania.

Nastepnie, przez przypadek, odnalazlo Zazdroc, co szybko doprowadzilo je do kryjówki Triumfu.

Egoizmu nie trzeba bylo wcale szukac, gdyz jak z procy wylecial ze swej kryjówki, kiedy okazalo sie, iz wpakowal sie w sam rodek gniazda dzikich os.

Troche zmeczone szukaniem Szalenstwo przysiadlo na chwile nad stawem i w ten sposób znalazlo Pieknoc.

Jeszcze latwiejsze okazalo sie odnalezienie Watpliwoci, która, niestety, nie potrafila sie zdecydowac, z której strony plotu najlepiej sie ukryc.

W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: Talent wród wiezych ziól, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóz, juz dawno zapomnialo, iz bawi sie w chowanego.

Do znalezienia pozostala tylko Miloc.

Szalenstwo zagladalo za kazde drzewko, sprawdzalo w kazdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i juz, juz mialo sie poddac, gdy odkrylo niewielki rózany zagajnik.

Patykiem zaczelo odgarniac galazki...

Wtem wszyscy uslyszeli przeraLliwy okrzyk bólu.

Stalo sie prawdziwe nieszczecie!

Rózane kolce zranily Miloc w oczy.

Szalenstwu zrobilo sie niezmiernie przykro, zaczelo prosic, blagac o przebaczenie, az w koncu poprzysieglo zostac przewodnikiem lepej z jego winy przyjaciólki.

I to wlanie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono sie na Ziemi w chowanego, Miloc jest lepa i zawsze towarzyszy jej Szalenstwo.





M.Podleny
2006-02-12 (17:18)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 48 313
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

\"Bo jeste...\"



kocham róze w ogrodzie

bo sa piekne i radosne

chcialbym Ci je dac

bo jeste jak róza



kocham slonce w lecie

bo jest jasne, cieple

chcialbym Ci je dac

bo jeste jak slonce



kocham wiatr na polu

bo osusza i orzeLwia

chcialbym Ci go dac

bo jeste jak wiatr



kocham burze z piorunami

bo jest grozna i dostojna

chcialbym Ci ja dac

bo jeste jak burza



kocham niezynki na szybie

bo sa takie slabe i kruche

chcialbym Ci je dac

bo jeste jak niezynka



kocham szum strumienia

bo wycisza , uspokaja

chcialym Ci go dac

bo jeste jak strumien



kocham cien lasu

bo mozna sie w nim ukryc

chcialbym Ci go dac

bo jeste jak las



kocham gwiazdy na niebie



co blyszcza jak ze zlota



chcialbym Ci je dac



bo jeste jak gwiazda



kocham Ciebie

wlanie taka jaka jeste

chcialbym Ci siebie dac

bo Jeste ...
2006-02-12 (17:29)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 48 315
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

\"Bo jeste...\"



kocham róze w ogrodzie

bo sa piekne i radosne

chcialbym Ci je dac

bo jeste jak róza



kocham slonce w lecie

bo jest jasne, cieple

chcialbym Ci je dac

bo jeste jak slonce



kocham wiatr na polu

bo osusza i orzeLwia

chcialbym Ci go dac

bo jeste jak wiatr



kocham burze z piorunami

bo jest grozna i dostojna

chcialbym Ci ja dac

bo jeste jak burza



kocham niezynki na szybie

bo sa takie slabe i kruche

chcialbym Ci je dac

bo jeste jak niezynka



kocham szum strumienia

bo wycisza , uspokaja

chcialym Ci go dac

bo jeste jak strumien



kocham cien lasu

bo mozna sie w nim ukryc

chcialbym Ci go dac

bo jeste jak las



kocham gwiazdy na niebie



co blyszcza jak ze zlota



chcialbym Ci je dac



bo jeste jak gwiazda



kocham Ciebie

wlanie taka jaka jeste

chcialbym Ci siebie dac

bo Jeste ...
2006-02-12 (17:33)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 48 316
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Bajka o uczuciach



Dawno, dawno temu, na oceanie istniala wyspa, która zamieszkiwaly emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak:

dobry humor, smutek, madroc, duma;

a wszystkich razem laczyla miloc.

Pewnego dnia mieszkancy wyspy dowiedzieli sie, ze niedlugo wyspa zatonie.

Przygotowali swoje statki do wyplyniecia w morze, aby na zawsze opucic wyspe.





Tylko miloc postanowila poczekac do ostatniej chwili.

Gdy pozostal jedynie malenki skrawek ladu

- miloc poprosila o pomoc.

Pierwsze podplynelo bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miloc zapytala:

- Bogactwo, czy mozesz mnie uratowac ?

Niestety nie. Poklad mam pelen zlota, srebra i innych kosztownoci.

Nie ma tam juz miejsca dla ciebie. - Odpowiedzialo Bogactwo.





Druga podplynela Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.

- Dumo, zabierz mnie ze soba ! - poprosila Miloc.

Niestety nie moge cie wziaLc!

Na moim statku wszystko jest uporzadkowane,

a ty moglaby mi to popsuc... - odpowiedziala Duma i z duma podniosla piekne zagle.



Na zbutwialej lódce podplynal Smutek.

- Smutku, zabierz mnie ze soba ! - poprosila Miloc,

Och, Miloc, ja jestem tak strasznie smutny, ze chce pozostac sam.

- Odrzekl Smutek i smutnie powioslowal w dal.



Dobry humor przeplynal obok Miloci nie zauwazajac jej, bo byl tak rozbawiony,

ze nie uslyszal nawet wolania o pomoc.







Wydawalo sie, ze Miloc zginie na zawsze w glebiach oceanu...





Nagle Miloc uslyszala:

- ChodL! Zabiore cie ze soba ! - powiedzial nieznajomy starzec.

Miloc byla tak szczeliwa i wdzieczna za uratowanie zycia,

ze zapomniala zapytac kim jest jej wybawca.





Miloc bardzo chciala sie dowiedziec kim jest ten tajemniczy starzec.

Zwrócila sie o porade do Wiedzy.

- Powiedz mi prosze, kto mnie uratowal ?

- To byl Czas. - Odpowiedziala Wiedza.





- Czas ? - zdziwila sie Miloc. - Dlaczego Czas mi pomógl ?

- Tylko Czas rozumie, jak waznym uczuciem w zyciu kazdego czlowieka jest Miloc.

- Odrzekla Wiedza.



2006-02-12 (17:45)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 48 317
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

HYMN O MILOSCI







\"Gdybym mówil jezykami ludzi i aniolów,



a miloci bym nie mial,



stalbym sie jak miedL brzeczaca



albo cymbal brzmiacy.



Gdybym tez mial dar prorokowania



i znal wszystkie tajemnice,



i posiadal wszelka wiedze,



i wszelka [mozliwa] wiare, a tak izbym góry przenosil,



a miloci bym nie mial,



bylbym niczym.



I gdybym rozdal na jalmuzne cala majetnoc moja,



a cialo wystawil na spalenie,



lecz miloci bym nie mial,



nic bym nie zyskal.



Miloc cierpliwa jest,



laskawa jest.



Miloc nie zazdroci,



nie szuka poklasku,



nie unosi sie pycha;



nie dopuszcza sie bezwstydu,



nie szuka swego,



nie unosi sie gniewem,



nie pamieta zlego;



nie cieszy sie z niesprawiedliwoci,



lecz wspólweseli sie z prawda.



Wszystko znosi,



wszystkiemu wierzy,



we wszystkim poklada nadzieje,



wszystko przetrzyma.



Miloc nigdy nie ustaje,



[nie jest] jak proroctwa, które sie skoncza,



albo jak dar jezyków, który zniknie,



lub jak wiedza, której zabraknie. (...)



(...) Tak wiec trwaja wiara, nadzieja i miloc -



te trzy: z nich za najwieksza jest miloc.







1 List do Koryntian rozdzial 13.
2006-02-12 (17:47)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 48 318
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

3 rodzaje miloci





Istnieja trzy rodzaje miloci,wiec jeli czujesz sie zagubiony w sprawach miloci to chyba ich nie znasz i nie odrózniasz. Przeczytaj i ocen jaka jest twoja miloc, zwiazek z przyjaciólmi i rodzina.



1. Miloc pod warunkiem

Pierwszy typ miloci jest dla wielu ludzi jedynym znanym rodzajem. Nazywana jest popularnie milocia pod warunkiem. Jest to miloc, która dajemy lub przyjmujemy, gdy spelnione sa pewne wymagania. Zeby na nia zasluzyc, trzeba co zrobic. Jak bedziesz grzeczny, tatu bedzie cie kochal. Jeli sprawdzisz sie jako kochanka, jeli zaspokoisz moje pragnienia, jeli pójdziesz ze mna do lózka, bede cie kochal. Rodzice czesto wyrazaja ten rodzaj miloci, mówiac swoim dzieciom: Jeli bedziesz mial dobre stopnie, jezeli przestaniesz sie z nimi zadawac, jeli bedziesz sie ubieral i zachowywal tak, jak chcemy, wówczas bedziesz kochany. Jaka milocia jest sie obdarzanym w zamian za co, czego chce partner. Jej motywacja jest z gruntu egoistyczna. Jej celem jest uzyskanie czego w zamian za miloc. Spotykamy wiele kobiet, które nie doznaly innego rodzaju miloci oprócz tego, który mówi: Pokocham cie, jeli sie ze mna przepisz. Nie zdaja sobie sprawy, ze miloc, która spodziewaja sie zdobyc poprzez spelnianie czyich seksualnych zachcianek, jest milocia tania, która nie moze przyniec zadowolenia i nigdy nie jest warta swojej ceny. Ten typ milosci zademonstrowal pewien student, który powiedzial: Dlaczego mam chciec miloci, skoro moge miec seks? Miloc jest poddaniem sie, a seks podbojem.

Miloc pod warunkiem jest zawsze od czego uzalezniona. Wszystko jest wietnie, dopóki spelniane sa okrelone warunki. Gdy pojawia sie niechec - do odbycia stosunku, do przeprowadzenia aborcji - wówczas miloc znika To smutne, ale taka uwarunkowana miloc prawie zawsze zostaje zniszczona, poniewaz predzej czy póLniej jednemu partnerowi nie uda sie spelnic wymagan drugiego. Wiele malzenstw rozpada sie, bowiem byly zbudowane na tym rodzaju miloci. Okazuje sie, ze maz lub zona nie kocha prawdziwej osobowoci wspólmalzonka, lecz jego wyidealizowane, romantyczne wyobrazenie. Kiedy pojawia sie rozczarowanie lub oczekiwania przestaja byc spelniane, wówczas miloc pod warunkiem czesto zamienia sie w zloc, a partnerzy w takim zwiazku moga nigdy sie nie dowiedziec, dlaczego.



2. Miloc z powodu

Drugi typ miloci (pod wplywem której, wiekszoc ludzi decyduje sie na malzenstwo), to miloc z powodu. Polega ona na tym, ze kocha sie kogo za to, kim jest, co ma lub co robi. Innymi slowy, miloc te tworzy pewien warunek lub cecha w zyciu kochanej osoby. Miloc z powodu czesto mówi: Kocham cie, poniewaz jeste ladna, Kocham cie, bo dajesz mi poczucie bezpieczenstwa Kocham cie dlatego, ze jestes inny niz wszyscy, popularny, slawny, itd. WyobraLcie sobie na przyklad kobiete, która kocha pewnego mezczyzne, poniewaz jest wspanialym sportowcem. Nie dopuszcza myli, ze moglaby sie zwiazac z kim, kto nie jest numerem jeden. Nie ma dla niej znaczenia, kto jest tym sportowcem. Nie kocha bowiem konkretnego mezczyzny, lecz jego pozycje, status, popularnoc. Czesto slyszymy: Wydaje mi sie, ze miloc z powodu jest dobra. Chce, zeby kochano mnie za to, kim jestem, za to, czego dokonalem w zyciu. Czy jest w tym co zlego. Byc moze nic. Wszyscy chcemy byc kochani z jakiego powodu. Z pewnocia tez ten rodzaj miloci jest lepszy od miloci pod warunkiem. Miloc pod warunkiem musi byc zdobywana i wymaga wiele wysilku. Jeli kto nas kocha za to, kim jestemy, sytuacja jest mniej stresujaca. Wiemy wtedy, ze jest w nas co, co sprawia, ze jestemy kochani. Obdarzani taka milocia szybko jednak stajemy sie tymi, którzy próbuja zdobyc miloc pod warunkiem. A jest to niepewny grunt, na którym trudno zbudowac malzenstwo lub jakikolwiek inny trwaly zwiazek. WeLmy pod uwage na przyklad problem konkurencji. Co sie stanie, gdy pojawi sie osoba przewyzszajaca nas wlanie w tym, za co jestemy kochani. Przypucmy, ze jeste kobieta i twoja uroda jest filarem miloci twojego meza. Co sie stanie, gdy na scene wkroczy kobieta piekniejsza od ciebie? Jeli miloc twojej dziewczyny lub zony uzalezniona jest od posiadanych przez ciebie pieniedzy lub od przedmiotów i dowiadczen, które mozna za nie kupic, co sie stanie, gdy stracisz prace, zachorujesz lub z jakich powodów nie bedziesz w stanie zarabiac tyle, co kiedy? Albo co sie stanie, gdy na scene wkroczy kto z wyzszym stanem konta lub z wiekszymi mozliwociami zarabiania pieniedzy? Czy konkurencja moze zagrozic twojej miloci? Jeli tak, to jest ona milocia z powodu. Istnieje jeszcze inny problem dotyczacy tego rodzaju miloci. Wiadomo, ze wiekszoc z nas ma dwa oblicza. Jedno, zewnetrzne, to takie, które prezentujemy przed innymi ludLmi. Drugie skrywamy bardzo gleboko i zna je niewielu, jeli w ogóle ktokolwiek. Naukowcy dowiedzieli sie od swoich pacjentów, których zwiazki mialy charakter miloci z powodu, ze przynajmniej jeden z partnerów boi sie ujawnic drugiemu, jaki jest naprawde. Obawia sie, ze jeli prawda wyjdzie na jaw, straci akceptacje i miloc, lub ze w ogóle zostanie odrzucony. Czy jest w twoim zyciu co, czego nie mozesz wyjawic swojemu partnerowi ze strachu przed najmniejsza nawet przykrocia lub odrzuceniem? Jeli tak, trudno ci bedzie dowiadczyc satysfakcjonujacego seksu, poniewaz pelne zespolenie seksualne wymaga stuprocentowego zaufania i oddania. Jeli w twojej miloci brakuje poczucia bezpieczenstwa, jeli pojawia sie strach, lózko bedzie pierwszym miejscem, w którym to wyjdzie na jaw. W akcie seksualnym bowiem wyrazamy swoje prawdziwe ja i stajemy sie zupelnie bezbronni - calkowicie otwarci przed druga osoba. Wlanie to otwarcie sprawia, ze mozliwe staje sie maksymalne seksualne zaspokojenie i oddanie. Z powodu tego otwarcia takze mozemy byc najglebiej zranieni, jeli nie zostaniemy calkowicie zaakceptowani. Totez w zwiazku typu miloc z powodu mozesz nigdy nie zaznac pelnego oddania w miloci fizycznej, gdyz ryzyko zranienia jest zbyt duze. Taka miloc czesto spotykamy w naszym zyciu, lecz jej trwaloc jest bardzo niepewna.



3.Miloc bezwarunkowa

Dzieki Bogu, istnieje jeszcze jeden rodzaj miloci. Miloci tak niesamowitej i tak pieknej, ze chcielibymy, aby kazdy potrafil nagiac swoja wole i kochac w ten sposób. Jest to miloc bez warunków. Miloc ta mówi: Kocham cie pomimo tego, co moze gleboko w tobie tkwic. Kocham cie bez wzgledu na to, co moze sie zmienic. Nie mozesz zrobic nic, zeby powstrzymac moja miloc. Kocham cie - koniec, kropka! Miloc - koniec, kropka nie jest lepa. Daleko jej do tego. Wie duzo o drugiej osobie. Zna jej niedoskonaloci i wady, a mimo to calkowicie akceptuje te osobe, nie zadajac niczego w zamian. Tego rodzaju miloci sie nie zdobywa. Nic nie mozna zrobic, zeby byla silniejsza, ani zeby ja powstrzymac. Nie jest niczym uwarunkowana. Rózni sie od miloci z powodu tym, ze nie wywoluje jej zadna atrakcyjna cecha osoby, która sie kocha. Tego rodzaju milocia pokocha sie nawet najbardziej bezwartociowe indywiduum. Miloci - koniec, kropka moga dowiadczyc tylko dawacze, osoby dojrzale i spelnione, takie, które nie musza bez przerwy wykorzystywac zwiazków miedzyludzkich do zapelniania pustki w swoim zyciu. Osoba spelniona nie jest niczym skrepowana i oddaje sie w zwiazku, nie zadajac niczego w zamian. Czy zdajesz sobie z tego sprawe, czy tez nie, miloc - koniec, kropka jest dla ciebie najwazniejsza. Jeli obecnie nie przezywasz tego rodzaju miloci, prawdopodobnie wciaz zywisz nadzieje, ze spotkasz ja którego dnia lub czule wspominasz czasy, kiedy kochano cie w ten sposób. Zycie pozbawione uczucia, które chocby tylko przypominalo ten rodzaj miloci, prowadzi w koncu do rozpaczy. Miloc - koniec, kropka to zwiazek oparty wylacznie na dawaniu. Dwa pozostale rodzaje miloci przezywaja bracze. Dawanie to inna nazwa miloci - koniec, kropka. Jest to nieograniczone oddawanie siebie. W tego rodzaju zwiazku nie ma miejsca na strach, frustracje, stres, zawic czy zazdroc.







2006-02-13 (21:49)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 48 527
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Po takich uroczych tekstach - tylko liryczny Bulat Okudzawa





Trzy miloci



Pierwsza miloc z wiatrem gna, z niepokoju drzy

Druga miloc zycie zna i z tej pierwszej drwi

A ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekreca klucz

I walizke ma spakowana juz.



Pierwsza wojna - pal ja szec, to juz tyle lat.

Druga wojna - jeszcze dzi winnych szuka wiat

A tej trzeciej co chce przerwac nasze dni,

Winien bedziesz ty, winien bedziesz ty.



Pierwsze klamstwo, mylisz : ech, zazartowal kto

Drugie klamstwo - gorzki miech, miechu nigdy doc.

A to trzecie, gdy juz przejdzie przez twój próg

Glebiej zrani cie, niz na wojnie wróg.



________________



Co za cholerna noc.

Królestwo za MENTOWAL!!!



Ide spac. Uda sie, nie uda sie, uda sie, nie uda sie uda sie...

Bede klepala swoje mantry.

DOBREJ NOCY
2006-02-13 (23:34)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 48 557
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

No to zmiana nastroju

Ta mala pila dzi i jest wstawiona....



Taaak, to jest Niebieska Toyota. Nadzwyczaj wydajny naped elektryczny, przyspieszenie jak w starym, dobrym Ferrari. 100 kilometrów w niecale piec sekund. Cudo nie maszyna. Na pewno dostane za nia jakie 10,000 tysiecy nowych jenów na reke. A jak znajde dobrego kupca to nawet 20,000. Tak, musze go tylko ukrac. W koncu z tego zyje. Jestem zlodziejem, kradne samochody, jestem zlodziejem samochodowym... Pewnie wiekszoc z was chetnie by mnie widziala w kamieniolomach, ale to mnie, nie was, stac by kupowac dresy u Armaniego i garnitury Adidasa. I to was, nie mnie, obciaza 50 % podatku dochodowego nalozonego przez ONZ. Ale doc tego bajdurzenia. Czas ic do pracy. Narzedzia przygotowane. Jak zwykle z mina spokojnego, placacego podatki obywatela podchodze do samochodu. Jak gdyby nigdy nic wyjmuje pilota. Oczywicie to nie jest zwykly pilot. Wysyla dziesiec tysiecy impulsów do czujnika centralnego zamka. Po paru sekundach takiego bombardowania, centralny komputer w kazdym samochodzie moze zrobic trzy rzeczy: albo sie totalnie zawiesza i auto mozna otworzyc wylacznie lomem, albo sie gotuje i otwiera zamki czasem uruchamiajac przy okazji alarm, albo po prostu grzecznie otwiera drzwi. Ale tym razem wydarzylo sie co zupelnie innego. Drzwi byly tylko zatrzaniete, nawet dziecko mogloby je otworzyc. Nie wierzac wlasnemu fuksowi podszedlem blizej. I co zobaczylem? Spelniony sen kazdego zlodzieja. W zamku byly kluczyki. Tak po prostu wystarczylo przekrecic. A ja nie musialem bawic sie w rozgryzanie tych wszystkich zabezpieczen \"nie do przejcia\". Alleluja, Bóg istnieje. Ale co to? Z bramy wychodzi jaka paniena. Calkiem wporzo paniena, chwiejnym krokiem idzie w moja strone. W innych okolicznociach pewnie bym podskoczyl do takiej, zaproponowal pomoc, odprowadzenie do domu..., ale przeciez do cholery bylem w pracy! I co gorsza podchodzi do samochodu. Poprawia pomiety mundur.. Oficer, prawdopodobnie w sluzbie ONZ. Niedobrze. Co mruczy o zostawionych kluczykach. Próbuje sie oddalic. Za póLno. Paniena zauwazyla ze co kombinuje.

- Tyyyy. Dooo ciebie muuwie, zostaw mój wóz.

No jasne, jest pijana w cztery dupy.

- Zostaw go do ciezkieeej chooolery.

Nie lubie bic kobiet, ale w tej sytuacji postaram sie jej nie zrobic krzywdy. Trzask, Prask i ... cholera leze na ziemi a ona trzyma zacinieta reke na moim gardle!!! Kobieta mnie bije!!

- Mówilam ci, zostaw ten wóz, nie po to zostaly mi jeszcze trzyyyydzieci trzy raty doo splacenia zeby mi go dupku ukradl. AAAAaaaaaresztuje cie.

Dosyc tych bzdur, spadam stad. Przeciez ona jest nieLle wstawiona i... i wlanie celuje do mnie z pistoletu! Auc! Cholera, tego tylko brakowalo! No dobra, jestem grzeczny, grzeczny jak jasna cholera.

- Do diabla gdzie tu mialam kajdanki... ooooo sa! No wyciagnij raczkiii, tylko grzecznie.

Kurde zaobraczkowala mnie.

- Znaaaacznie lepiej. A teraz na góreee maaaaarsz!!!

W koncu zdecydowalem sie przerwac ten monolog.

- Ale prosze pani to jakie nieporozumienie, ten wóz to naprawde piekna bryka chcialem go tylko obejrzec....

- Ooooczywicie ze piekna bryka. Nie po to pooooszla moja pólroczna pensja zeeeby jeLdzic byle szmelcem.

- No widzi pani, nic dziwnego ze chcialem ja obejrzec.

- Tyyyyy mi tu nieee wstawiaj kiiitu chlopaczkuu, zostaw to policjii. Naaaaa góre marsz.

Co zrobic? Zanurzylem sie w czeluciach bloku. W windzie mojej nowej znajomej znowu sie zebralo na rozmowe. Gdyby tylko nie celowala z tego pistoletu. Mimo ze naprane miala nieLle w czubie, to wygladalo na to, ze wietnie umie sie nim poslugiwac.

- Kurwa, coooo za parszywy dzien!!! Najpieeerw ta suka Ritsuko z tym swooooim cholernym umieszkieem oznajmia mi, ze za tyyydzien maam odebrac teeego caleeeego, jak mu taam bylo S..., Shiii..., Shjjjiijjjii... o mam, Shinjego, teraz tyyyy próbujesz mi gwizdnac saaamochód... Cholera, czy jaaa wygladam naa opiekunke dooo dziecii No powieedz, dooo jasnej anielkiii, czy ja wygladam naa opiekunkee do dzieci?

Cholera w innych okolicznociach chetnie bym sie oddal pod opieke. Ech, miec taka nianie. Ale z tym pistoletem faktycznie nie bylaby najlepsza opiekunka...

- Alez nie, prosze pani, skadze znowu, na pewno pani i dzieci zupelnie do siebie nie pasuja.

- Cooooo!!! Chcesz miiii wmówic ze nie potrafieee sie zajac jakim obfajdanym sssmarkaczemm!!!

- Alez nie zupelnie nie to mialem na myli... (glup)

- Dobraaa, dobraaa ja juz tam wieeem coo ty mialee na mysliii. Wyyyyyysssiaaaaadamyyyy!!!

Wysiedlimy. Mylalem, ze jak bedzie otwierac drzwi, to mam szanse zwiac. Akurat, przykula mnie do stalowej rury, i to bylo tyle jeli chodzi o moje szanse ucieczki. Potem odkula mnie od rury i wprowadzila do mieszkania.

Do mieszkania ??? Wiekszoc melin jakie znalem wygladala lepiej. Ostatni raz widzialem taki bajzel, kiedy opijalem z kumplem jego wyjcie z mamra. Caly dom zastawiony pustymi lub pól pustymi butelkami, pogietymi puszkami od piwa, tonami wszelakich wyrobów które wedlug producentów podobno nadaja sie do jedzenia... i to ma byc mieszkanie oficera w sluzbie ludzkoci... , gdybym byl uczciwym obywatelem móglbym sie zapytac, czy to wlanie na to ida moje podatki, ale ze nie bylem uczciwym obywatelem pozostawalo mi stulic uszy i wejc w to miejsce, które zapewne niewiele róznilo sie od Tokio po drugim uderzeniu...

- No dodooobra tu ciee przykujemyy i grzeczniee poczekamy na policjee..... albo niee, sama cie przeslucham!!

- Ale chwila zaraz tu? Teraz? Bez adwokata? To wbrew zasadom... to nie fair? Moge zgodnie z prawem udowodnic, ze jestem niewinny..

- A ja jestem kurewn... królewna niezkaaa, a tym peeewnie uruchamiale drzwi od gaarazu coo?

Tu zadyndala mi przed nosem moim pilotem do otwierania nie moich samochodów.

- Ale mimo wszystko nie ma pani prawa, prosze zawiadomic policje, tam wszystko odbedzie sie zgodnie z prawem.

I jeli bede mial dobrego adwokata wyjde po 48 godzinach... he, he...

- Mam prrraawo, zeby chooolrera wiedzial zee mam, paragraf 48 traktttatu miedzy ONZ a Jaaaponia z 2002.... cholera jak to brrrzmialo.... w prrzypadku zaagrozeniaaa zyciaa. zdrowiaa zyciaa i mieenia, eksteretoriaalnego personeluuu ONZ. ONZ maa praawoo podjacc wszelkie czynnnociii ledcze oraz ma prawo do samoobrony w ceeluu zapobieeezenia wyzzej opissananym wyppadkomm... oo kiedy tychhh wszystkich pieerdól muusialam sie uuczyc na paaamiec... i pprosze przydalo siee...

Cholera miala sporo racji, jak kazdy mylacy przestepca mialem kodeks karny w malym palcu, faktycznie istnial taki paragraf, a w miare potrzeby Narody Zjednoczone wymachiwaly nim na prawo i lewo zeby utrwalic swoje interesy i wplywy. Ba, raz bezkarnie zastrzelili fotoreportera, który chcial sfotografowac instalacje... cholera, jak to sie nazywalo... NERV, czy co w tym stylu... zastrzelili go i uszlo im to bezkarnie wlanie na mocy tego paragrafu... W normalnych okolicznociach dobry prawnik by mnie z tego wyciagnal... tylko, ze okolicznoci byly dalekie od normalnych. Jak mawial stary Mao Tse Tung \"wszelka wladza pochodzi z lufy pistoletu\". Madry facet tylko ze niestety pistolet nalezal do mojej pijanej pieknej nieznajomej...

- Do dobraaa to kim uuu licha wlaciwie jeste...?

- Niech sie pani odczepi, dzwoni po gliny albo idzie do diabla... , nie mam pani nic do powiedzenia... a zreszta pieprze; moge to powiedziec. Iro Matrewski, pochodze z mieszanego malzenstwa; mój ojciec byl Polakiem, matka Chinka.... zylo nam sie dosyc dobrze... kiedy mialem dziesiec lat polecielimy na wycieczke do Tokio.... i wlanie wtedy wszystko szlag trafil... drugie uderzenie... rodzice zgineli, a ja wyladowalem w jakim zawszonym sierocincu... chcialem wrócic do Polski, co w tamtych warunkach bylo to oczywicie niemozliwe... jako gaiidzinowi, który nie umial sklecic dwóch slów po japonsku dobrze mi sie dostawalo w skóre... jedyna reakcja wychowawcy bylo: \"musisz nauczyc sobie radzic\", no i sie nauczylem...

- Uuuwazaaj bo sieee jeszcze wzruszee... i myyylisz ze to ciee uusprawieedliwia, ze tak poo proostu mozeszz krac, przeeciez pracyy nie braakuje..

- Taaa jasne... zasuwaj te osiem godzin dziennie za grosze i wszystko bedzie cacy... chrzanie taki uklad... wy, wazne persony, widzicie wiat ze szczytów swych wiezowców i wszystko jest dla was proste. Ciekawe, gdzie bylicie ze swoimi zasadami, kiedy autentycznie szukalem jakiej uczciwej pracy a znalazlem... niewazne, nie da sie cofnac czasu... a teraz siedze tu i sie zastanawiam, czy pociagnie pani za ten spust czy nie.

- Nooo jeli nieee bedziesz uciekal, too chybaa ciee nie zastrzele... choc poowinnam!!! Tyyy paaalancie, chcialeee mi ukrac mój liiczny samochód!! Czekaj no gggdzie ten chroomolony teelefoon, niiigdy go niee ma pod reeka kiedyy jest potrzebny. Jest! ...tylko co on roobii w zlewozmyywaku?... Haalo! Tu poorucznik Missato, meelduuje ze zlaaaapalam przestepcee.... taak zgadza siee uurznelam siee i to nieeLlie... ale przeestepce zlaapalam... jaak to to nie waasza sprawaa?! W taakim raziee rozkazuuje, taak rozkazuuje, przeciez jestem w kooncu twoja cholerrna przelozonaa... Jak too co maciee z nimm zrobic? To zlodziej... kieedy siee takichh wieeszaloo... kazciee goo lamaac koleem alboo dajciee krrokodyylom na pozarciee... Jak too za coo?.. CHCIAL UKRASCC MI SAMOOOCHÓD!!!!!!! TO CHYBA WYSTARCZAJACY POWÓD!!!!!... No dooobra, wystarczyy ze goo zabierzecie. WsadLcie goo do jaaakiej przyjemnejj celii i zaczekajcie aaz wytrzeLwiejee... Z czegoo siee glaabie rechoczesz?.. Pieprzony harcerzyk, niee pije niee paliii... Co ty wlaciwiee massz od zzyciaa... nie wazzne, przyjezdzajcie tu, byylee szyybko...

Faktycznie przyjechali blyskawicznie, trzy samochody wypakowane po brzegi \"smutnymi panami\". Wpakowali mnie jak worek od kartofli do czarnej furgonetki z zaciemnionymi szybami. Potem, doc brutalnie tarmoszac, wrzucili mnie do celi której jedyna ozdoba bylo fosforyzujace na krwisto-czerwono logo... NERV!! Ci sami ludzie od tej afery z reporterem... Jezu! Kogo ja wlaciwie próbowalem obrobic? Kim wlaciwie ta paniena jest ??? Co za parszywy los... gdym zamiast próbowac ja obrobic, spotkal na jakiej dyskotece albo balandze... kto wie... a tak pewnie siedze w gównie po szyje i jeszcze troszeczke... Na takich mniej wiecej przemyleniach uplynal mi baaaardzo dluuuugi czas. Dobrze, ze dali mi co do jedzenia. Dlugo, dlugo póLniej weszla ona. Jeli poprzednim razem byla piekna.. no cóz, tym razem byla po prostu oszalamiajaca, ani ladu niedawnego nieporzadku i pijanstwa. Burza czarnych wlosów... zamiast byc rozbiegana, kazdy w swoja strone, harmonijnie wyplywala spod wojskowego beretu. Twarz pociagla, blyszczacy wzrok, mundur na niej lezal jak kreacja najslawniejszego projektanta mody, nic tylko pstryknac fotke i umiecic na plakacie z podpisem \"Zaciagnij sie! Czekamy na ciebie\". No i do tego te nogi... Cholera stary, weL sie w garc! Przeciez ona za chwile pewnie ci karze urwac jaja, a tobie sie zebralo... Lepiej pomyl jak ratowac skóre... ech te nogi...

- EEE dzien dobry, jak samopoczucie, mam nadzieje ze kac juz minal... - Brawo idioto!! Wlanie wydale na siebie wyrok mierci. Dlugiej i bolesnej... Ale co tam! Te oczy...

- Dla kogo dobry dla tego dobry, myle ze akurat ciebie to powiedzenie nie dotyczy...

Czyz ona nie jest piekna gdy sie zloci ?

- ... ale jest jeszcze dla ciebie szansa...

Boze, królestwo za kiosk z kwiatami!

- ...dalam do przebadania ten twój gadzet do otwierania samochodów...

O tak! Ukradne dla ciebie najpiekniejszy samochód na wiecie... Ferrari, BMW, Mercedesa, co tylko zechcesz.

- ... a chlopcy z bezpieczenstwa zbadali twoje mieszkanie, i znaleLli wiecej gadzetów i warsztat do ich wyrobu...

Zrobie co tylko zechcesz...

- ... czy ty to wszystko sam skonstruowale?

- He? Co? Jak? Kiedy lub?... A to? Tak, to moja konstrukcja... mialem kilka pomyslów jak oszukac te wszystkie alarmy \"nie do obejcia\"... mnie naprawde jest przykro, gdybym tylko wiedzial ze to pani samochód.. ehhh.... . AUC za co???

- Ritsuko ty z nim pogadaj, ja nie mam do tego balwana cierpliwoci...

Co juz wychodzi, tak szybko... Zostan prosze!.. wyszla... szkoda... tyle jej chcialem powiedziec... Wchodzi inna, laboratoryjny fartuch, na twarzy tajemniczy umieszek, figura niczego sobie... ale daleko jej do tamtej... ech.

- No prosze oto czlowiek który próbowal ukrac Misato samochód, az dziw bierze, ze jeste w takim dobrym stanie... Przyjrzalam sie tym twoim zabawkom, musze przyznac ze ich konstrukcja jest nader interesujaca... Ty masz cholerny talent...

- Jak to?..

- Rozwiazania, które zastosowale, sa nadzwyczaj skomplikowane, biorac pod uwage jak niewielki miale warsztat i zaplecze... Musze przyznac ze ten nadajnik, do oglupiania centralnego zamka w samochodzie, wrecz mnie zdumial, a moge cie zapewnic, ze nie takie rzeczy widzialam. Myle, ze moge znaleLc dla ciebie prace, dobrze platna, uczciwa prace. Oczywicie bedziesz musial podpisac deklaracje lojalnoci i podporzadkowac sie naszym rygorom i przepisom bezpieczenstwa, oraz bedzie cie obowiazywala bezwzgledna tajemnica, ale chyba w twojej sytuacji to nie jest takie zle wyjcie.

- No chyba...

- No to wyjdLmy stad, omówimy warunki twojej nowej pracy... A swoja droga miale cholerne szczecie, ze wtedy, kiedy próbowale zwinac jej auto, byla urznieta...

- Jak to... nie rozumiem...

- Bo gdyby byla trzeLwa, to pewnie zastrzelilaby cie na miejscu...



Wroclaw 2000

Autor: Andrzej \"Aga Bej\" Firadza





2006-02-13 (23:40)

status bravo
Data rejestracji: 2005-06-05
Ilość postów: 3646

979
wpis nr 48 558
[ CZCIONKA MONOSPACE ]









NAJNOWSZA APOKALIPSA

(Tekst znaleziony na poplamionym sosem oliwnym z hamburgera Zwoju z Antianus Minoris - obecnie Zadupie Dolne, jedyne polskie osiedle na Bliskim Wschodzie.)



Bóg oglasza nadejcie konca wiata



1

I chrzaknal Bóg glosem dononym i grobowym:

2. Kahem.

3. I chrzaknal Bóg ponownie:

4. Khem! Ahem!

5. I przepedzil Bóg precz dlawiacy go kaszel, albowiem woli Jego wszystko musi sie podporzadkowac.

6. I wiedzial Pan, ze to, co uczynil, bylo sluszne.

7. I rzekl Bóg glosem jak uderzajace o sie olowiane plyty:

8. Gaaabrieeeel! Natychmiast do mnie.

9. I przybyl aniol Gabriel na wezwanie Pana, choc Niebiosa trzesly sie od glosu Jego.

10. A wtedy rzekl do niego Pan: I oto wypelni sie moja wola. Nadejdzie Dzien Sadu, a ludzie przestana pic Coca-Cole i wszyscy beda uzywac Windows.

11. Wezwalem Cie, Gabrielu Archaniele, by oglosil ludowi Ziemi, iz nadszedl Dzien Ostatni.

12. I stropil sie Archaniol Gabriel, albowiem wiedzial, ze Zlota Trabe przegral w karty z Archaniolem Michalem dziesiec wieków temu.

13. I znalazl rozwiazanie Archaniol Gabriel, i chwycil swoja stara, cynowa trabke z szafy.

14. I udal sie na Ziemie, do miejsca przez narody Ziemi Amsterdamem zwanego.



Archaniol Gabriel oglasza wole Boga



15. Natenczas aniol chwycil na tamie przypieta trabke cynowa, dluga, cetkowana, kreta

16. Jak dach PGR-u, oburacz do ust ja przycisnal, wzdal policzki jak banie, w oczach co zablyslo,

17. I rozlegl sie dLwiek piskliwy, skrzekliwy, któren powietrze wydaje, gdy uchodzi z balonu.

18. I oderwal aniol instrument od ust dlawiac sie, lapczywie powietrze chwytajac, nim zadal po raz wtóry.

19. A wtedy u stóp Gabriela Archaniola padla mala, rózowa, kudlata kulka, a trabka wydala dLwiek czysty i donony.

20. I dostrzegl Gabriel kulke, co z instrumentu wypadla.

21. I schwycil aniol kulke i precz cisnal,

22. Albowiem wiedzial, ze rzecz ta jest nieczysta i do grzeszenia umyslem namawiajaca.

23. I rzekl Archaniol Gabriel glosem dononym:

24. Przeto oglaszam Dzien Sadu za otwarty.

25. I udal sie aniol sadzic ludzi zywych, lecz nie umarlych,

26. Albowem z woli Pana umarli nie byli jego dzialka.



Odnalezienie przez Archaniola Gabriela palaczy mistic ganji i... ale nie uprzedzajmy faktów



27. I znalazl Archaniol Gabriel grupe ludzi siedzacych na kamiennym murku.

28. I rzekl do nich glosem straszliwym, glosem samego Boga:

29. Jam jest ten, który przybyl was osadzic z woli Boga. Jam jest Archaniol Gabriel.

30. Lecz ludzie ci, otoczeni dymem jakowym, nie zlekli sie aniola i odrzekli chórem:

31. Tak trzymaj, bracie! Zapal sobie, bracie.

32. A mówiac to jeden z nich wreczyl aniolowi dymiacegoskreta.

33. I zaciagnal sie aniol dymem mistic ganji, albowiem wiedzial, ze sa to ostatnie chwile ludzi, i ze Bóg kazal mu byc milosiernym \"Tak dla zachowania pozorów.\"

34. I ujrzal aniol wiat z zupelnie nowej perspektywy, a serce jego wypelnila radoc i szczera miloc dla bliLnich.

35. I rozpucil aniol wlosy, jako i oni mieli rozpuszczone,

36. I zalozyl na szyje znak pokoju, jaki i oni nosili, a pacyfka zwali,

37. I sprul szaty swe, jako i oni mieli sprute.

38. W koncu za rozpostarl skrzydla, jako i oni rozpostarli swoje.

39. Na ten widok zakrzykneli oni:

40. Kurde, bracie, to sie nazywa czad!

41. Ja nie moge, pelny odlot!

42. Bracie, wygladasz bosko!

43. Slyszac to za reszta wyrzekla chórem:

44. Noooooo...

45. Ten za, który podal Gabrielowi skreta, rzekl: Tak trzymaj, bracie! Zaciagnij sie jeszcze, bracie.

46. Aniol za zanurzyl sie w szczeciu i boskiej miloci, a na twarzy jego zgromadzeni wokól spostrzegli pojawiajacy sie blogi umiech.

47. Na koniec za odrzucil Gabriel miecz ognisty, co od Boga dostal,

48. Choc miecz byl z resoru, a nadto - stepiony.



Przybycie Szatana



2

Natenczas rozlegl sie syk gazu i pojawil sie oblok dymu jak noc w otchlani piekiel mrocznego.

2. I stanal obok nich Pan Piekiel, a skóre mial sina i blada z zimna, a glowe skryta czapka uszanka, a reszte ciala pod futrami niedLwiedzi.

3. I wyciagnal do nich kosmata lape pod rekawicami skryta, drzaca, a trzymal w niej lampke oliwna.

4. I rzekl do nich szczekajac klami: n-nie m-m-macie p-przypadkiem o-ognia?

5. Tamci za wyciagneli ku niemu skrety i zapalniczke.

6. A gdy zblizyl sie, jeden z palacych wyszeptal z czcia:

7. Patrz, bracie, jaki on ma wyczadzisty sprzecior. Musze se taki sprawic.

8. Inni powitali go gestem pokoju i slowami: Yo, brother.

9. On natenczas odpowiedzial tymi samymi slowami i wzniósl w góre szpony rodkowy i wskazujacy, a zlozone one szpony byly na ksztalt znaku \"V\".

10. Uczyniwszy za to zaciagnal sie Szatan dymem mistic ganji.

11. Wnet zaczal plakac, przeto poczeli sie go pytac, cóz go trapi, a on odparl im:

12. Jam jest Lucifer, Pan Piekiel, com przybyl na wezwanie Gabriela Archaniola, by stoczyc ostatnia bitwe o dusze ludzi

13. Na to za oni poczeli kiwac glowami ze zrozumieniem.

14. Lecz spójrzcie, wiatlo, którem mial przyniec, zgaslo, jak i wszystkie ognie Piekiel, kiedy kolejny raz Windowsy nam padly, a demon Informatikael zabawial sie z Córami Babilonu

15. Przerwal mu jeden z ludzi tymi oto slowami: Nie przejmuj sie, bracie. Kazdemu z nas sie to kiedy przytrafilo. Inny za poklepal go po plecach.



Lucifer spostrzega Gabriela...



16. Potem rozejrzal sie Szatan wokolo, jak gdyby szukal kogo.

17. Potem rzekl: Gabriel, ty tutaj!? Stawaj z mieczem w dloni jako i ja staje, albowiem czas sie dopelnil i chwila sadu nadeszla – sam za wyciagnal skad oszronione wciaz ostrze.

18. Odparl na to Gabriel: Yo, bracie, usiadL na murku i zapal z nami. Po cóz mamy okladac sie kawalami zelastwa? To jest niezdrowe. Nie lepiej zyc w pokoju i zgodzie?

19. I kontynuowal Gabriel widzac niezdecydowanie na twarzy Lucifera: Masz, bracie, spróbuj jeszcze.

20. A Szatan zaciagnal sie dymem mistic ganji po raz wtóry.

20. Uczyniwszy to upucil miecz z dloni, nastepnie za padl na kolana i schwycil glowe swa ,co odzyskiwala juz przynalezny jej czerwony niczym krew kolor.

21. I zakrzyknal w niezglebionym zalu:

22. Gabrielu, bracie, bladzilem tak dlugo, czy mi wybaczysz, bracie?

23. Gabriel za odparl: Luciferze, bracie, pójdL w me ramiona. Nie walczmy juz wiecej, uczcijmy ta wielka chwile. Pokój, bracie.

24. Odparl za Szatan: I tobie pokój, bracie.

25. I padli sobie w ramiona, jako ze nie widzieli sie od zarania czasu.

26. I obaj poczeli tanczyc taniec, który kankanem byl zwany.

27. Widzac to palacze mistic ganji zakrzykneli w wielkiej radoci: Halleluiah, bracia. Pokój wam, bracia.

28. I podnieli sie z miejsc, gdzie siedzieli.

29. I takze oni poczeli tanczyc, jako i ci, co sie aniolem Gabrielem i Luciferem zwali.



Gabriel uwiadamia sobie, po co przybyl na Ziemie



30. Tanczyli za tak przez kilka minut, nim Gabriel nie schwycil Szatana za ramie.

31. A uczyniwszy to rzekl aniol: Isaura, bracie.

32. A odpowiedzial mu Lucifer: Masz slusznoc, bracie. Nie ma ni jednej chwili do stracenia.

33. I rzekl znowu aniol: popieszmy sie, bracie, by uwolnic niewolnice Isaure z rak zlego Leoncia.

34. Na to za odparl Szatan wykonujac nikomu nie znany taniec: Tak, bracie, dobro musi zatriumfowac. Ukarzmy go w imieniu Ksiezyca!

35. I odeszli chwiejnym krokiem, opierajac sie jeden na drugim, skryci w oparach mistic ganji.

36. I zegnaly ich glosy palaczy mistic ganji.



...tymczasem Bóg...



3

Tymczasem Bóg siedzial w toalecie i czytal dziennik \"Правда\" („Prawda”)

2. I dostrzegl Pan, ze jego plan sie nie powiódl.

3. I zmial Pan gazete, i cisnal w kat i wiedzial Pan, ze bylo to dobre.

4. I spucil Pan wode i wiedzial, ze to takze bylo dobre.

5. I wciagnal Pan spodnie, albowiem wiedzial, iz to takze bedzie dobre.

6. Na koncu rzekl Pan: I znów czeka mnie tysiac lat nudy.

7. I teleportowal sie Pan, albowiem mial wladze nad czasem i przestrzenia, w czym pomógl mu aniol Schrödingerinus.

8. I udal sie Pan do laboratorium badac odruchy nowych, rózowych myszy.

9. I zabronil Bóg komukolwiek mu przeszkadzac.

10. I wiedzial Pan, ze dobrze postapil.



Spisane przez Yarkelda

(Wciaz istniejacy) Wroclaw, IV-V.III.MMII A.D.

2006-02-13 (24:20)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 48 567
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Oczywicie, czas najwyzszy na zmiane nastroju - wiec zmieniam go.



Edith Piaff



To piewa Paryz tam wlanie mieszka piosenka ta

Poprzez bulwary plynie radonie co dnia

Niebo paryskie dalo jej lekkoc i wdziek i czar

Wszystkim jest bliska sama unosi sie w dal



Montmartre Pigale Boulogne juz wszyscy nuca ja

Maly Gawrosz i starszy pan i sam pan Ive Montant

Sous les cieux de Paris les oiseaux et bon Dieu

Viens le monde entier pour bavarder entre eux

_______________



... i dalej Edith Piaff



Milordzie choc pan tu

Czyzby nie lubil pan

Oto królestwo me

Nie bedziesz placil zan



Ty sie jak w domu czuj

A ja zapiewam ci

Ze ty milordzie oui

Znów szanse dajesz mi



Milordzie spójrz to ja

Choc jeszcze nie znasz mnie

Milordzie czy to lza

Ty placzesz czy ja nie

_________________



Paryski Gawrosz to caly poemat

Tak mily ze wprost milszego juz nie ma

Niewielki ma wzrost lecz jak tu nie kochac takiego smyka

Paryski Gawrosz przyjaciel gdy zechce raz aniol raz czart

Ma oczy niebieskie zapiewa za grosz

Wiec jak tu koniecznie nie kochac go

Ledwie odrósl od ziemi gniewnie lni mu wzrok

Kiedy jaki poeta mój maly zawola go

_________________



Koniec Paryza - co na otrzeLwienie:



Come prima

Wódki ni ma wino jest

Tak piewali

Gdymy mieli lat ze szec

Byl Marino i tysiac pocalunków

Chyba wiesz lambrettami sie jeLdzilo

No i czec

___________________



Nora! Idziemy na spacer poszukac naszego Paryza.

My zawsze i w kazdym miejscu - mamy \"nasz Paryz\".
2006-02-13 (25:58)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 48 607
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Piosenka z repertuaru Slawy Przybylskiej



Jestem brzydka - ja wiem - niekrasiwaja

Ludzie mówia tak o mnie, a on

A on czeka po pracy kazdego dnia

Odprowadza mnie az pod sam dom.



Na ulicy codziennie spotykam go

W oczy patrzy mi, jak dotad nikt

Dzi z daleka zawolal na caly glos:

- Z wszystkich dziewczat najmilsza to ty!



Wczoraj deszcz zaczal padac, ulewny deszcz

Bez namyslu mi plaszcz oddal swój

Wszyscy ludzie widzieli jak objal mnie

I gadaja, ze on juz jest mój



Jaki piekny jest wiat od tamtego dnia

Patrze w lustro i umiecham sie

Niech mi kto powie z was - niekrasiwaja

Nie uwierze nikomu, o nie !!!



| Dodaj wpis w tym temacie | Spis tematów | Wyniki lottoStrona: 1 2 ... 36 37 38 ... 92 93
Wyślij wiadomość do admina