| Dodaj wpis w tym temacie
Spis tematów | Strona: 1 2 ... 1566 1567 1568 ... 3466 3467 Wyślij wiadomość do admina |
| Przewiń wpisy ↓ | OBRÓBKA SNÓW (moderator tematu: krzysiekwa) |
2016-10-09 (16:31) ikaData rejestracji: 2012-12-05 Ilość postów: 11381 | wpis nr 1 028 192 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Zień dobry Teraz już wiem, rozumiem, co stało się ! A było to tak : Aga podeszła do kasy - ot, tak, po prostu podeszła, widać miała tam jakąś sprawę. Okazało się jednak, że kasa jest pusta, wyczyszczona do zera. Zatkało Agę i stanęła nieszczęsna, jak wmurowana, resztkami rozproszonych szokiem myśli próbując zrozumieć zaistniały stan rzeczy. Podeszła Krykra i zobaczywszy zagubienie Agi powiedziała, że właśnie przed chwilką widziała na własne oczy dwóch bandytów, którzy to ( bo przecież nikt inny ) okradli Jocię ze snów przechowywanych, wydawałoby się bezpiecznie w kasie. Fakt ten oprzytomnił Agę, a oprzytomnienie to pobudziło też ducha Krykry do boju. Oceniły dziewczyny sytuację tak : skoro bandyci ukradli sen Joci, która ze snu bezdusznie i całkowicie została ogołocona, a wciąż są na wolności, to nic i nikt ich nie powstrzyma, by sny grabili dalej. Co gorsza, jeśli bezkarni bandyci się zborsuczą, to okradną wszystkich śniących ze wszystkich snów i wówczas Krzysiu niezorientowany w sytuacji, po pierwszym, ostrzegawczym grożeniu palcem, tym razem na serio i za karę ( niesłuszną ) ukryje się na poczcie. Cóż było robić ? Aga i Krykra postanowiły odszukać bandytów, ruszyły więc w drogę. W odległej stołówce Aga zobaczyła Dusię, więc ruszyła w jej stronę zaciągnąć języka. Dusia niestety była całkowicie nieobecna myślami, gdyż ze szwajcarską precyzją oddzielając mięso ryby od ości, skupiła się na tejże czynności. Prawdopodobnie nic by się nie stało, bo Aga widząc zaangażowanie Dusi minęłaby ją bez słowa i poszłaby dalej. Jednak fakt, że Dusia rzuca Rokiemu ości, których on jeść nie chce i z rozpaczy oraz narastającego głodu mamla narzutę tak wstrząsnął Agą, że zapomniała o szukaniu bandytów, a zajęła się szukaniem godnego jedzenia dla psa. Niestety, w pobliżu nic jadalnego nie było, wyszła więc Aga na pole, na którym Eryka robiła wielkie żniwa - układała snopki i zbierała ziemniaki. Nie był to najlepszy posiłek, ale zawsze lepszy, niż niebezpieczna ość, czy wymamlana narzuta z włókna być może sztucznego. Postanowiła więc Aga nazbierać psu coś bardziej jadalnego. Nadszedł mąż Juli, który widząc Agę zbierającą roślinną surowiznę w celu nakarmienia psa, aż się chwycił z rozpaczy za głowę. Z doświadczenia wiedząc, że z pochłoniętymi swą ideą kobietami nie ma sensu dyskutować, postanowił wybrnąć z sytuacji dyplomatycznie. Powiedział Adze, by zbierała nadal te dobra natury, a on załatwi jakiś opał, by szybko, jak najszybciej bardziej przyswajalną, czyli gotowaną przyrządzić psu strawę. Aga nie wyczuła podstępu, ba, nawet uznała, że sama tak właśnie chciała zrobić, a pomocnik w postaci męża Juli spadł jej, jak z nieba. Radośnie podkręcony uniknięciem ewentualnego sporu kulinarnego z zawsze lepiej temat znającą kobietą, mąż Juli ochoczo zabrał się do pracy. Omiótł wzrokiem najbliższą okolicę i zobaczywszy ręcznik rzucony przez Erykę podszedł sprawdzić, czy jest coś pod spodem. Radość wielka - pod ręcznikiem znalazła się wanienka ! Mąż Juli wyciągnął ją czym prędzej i napełnił po brzegi węglem, który zanieść zamierzał do pomieszczenia z czymś w rodzaju pieca ( czegokolwiek, by tylko móc zapalić ) Nie było łatwo - może sam ciężar nie przytłoczył męża Juli ( cóż to wanienka węgla dla niego ? ), ale nietypowe i niewygodne gabaryty spowolniły jego zapał. Postawił wanienkę na ziemi i gdy tak przymierzał się do odpowiedniego uchwycenia, kątem oka zobaczył idącą Mapeterkę. Mapeterka szła, wręcz maszerowała z wielkim impetem. Napędzana pragnieniem pomocy oraz pomysłem na uatrakcyjnienie go, Mapeterka podeszła do zboża, które cięła, wysypywała ziarno, które to później zsypywała w jedno miejsce. Zamysł Mapeterki był bardzo czytelny - planowała nazbierać odpowiednią ilość zboża, zemleć, a z mąki utoczyć apetyczne kluski, które, co oczywiste, bardziej przypasują Rokiemu, niż gotowana pszenica. Po chwili wahania, mąż Juli uznał, że pomysł jest dobry i już, już podnosił wanienkę z węglem, gdy nagle nabiegła Tosia, która zsikała się obficie. Cóż było robić - jeden pies głodny, drugi posikany, rozdwoić się nie da. Jednak, że dziewczyny już zajmowały się Rokim, mąż Juli postanowił powycierać po Tosi oraz zaprowadzić psinę do Juli, która zamiast wyprowadzić nieszczęsnego psa na spacer, przez cały czas szarpaniny i zamieszania, spokojnie sobie leżała ! Wanienka z węglem została na miejscu, mąż Juli zajął się pilniejszą sprawą. Nadeszła Stokrotka. Prawdopodobnie miała zupełnie inne plany, ale widząc szukającą Agę, obierającą ryby Dusię, Erykę zbierającą kartofle, Mapeterkę sypiącą ziarno, głodne i posiusiane psy oraz totalny nieogar i chaos nawet nie chciała zaglądać na innych i natychmiast przystąpiła do pracy. Stokrotka, jak to Stokrotka - nic nie mówiąc nikomu postanowiła spokojnie i sukcesywnie, metodą "krok po kroku " nadać chaosowi sens i przywrócić estetykę miłą oku. Nie chcąc przeszkadzać nikomu, podeszła do odrębnie stojącej, wieeeeelkiej kupy ziarna pszenicy i w poszukiwaniu pomysłu dłonią rozgarniała zboże, jakby formując jakiś kształt. Okazało się, że zboże zasypało schody. Brzydkie i nieprawdopodobne schody z lastriko, niepotrzebne nikomu. I nagle : eureka ! Przecież schody te same w sobie tworzą coś w rodzaju podstawy pod pagórek. Posypane ziarnem zabrudzonym ziemią z przerzuconego przez męża Juli ręcznika, w który Eryka wycierała ręce robiąc sobie przerwę na kawę podczas wykopywania ziemniaków, schody te jak nic przygotowane były pod pięknego skalniaka, to oczywiste! Stokrotka wyzbierała porozrzucane rośliny cebulkowe i jęła wsadzać je w ziarno zmieszane z ziemią, kawałek po kawałku, z dołu do góry. Może nie było to zbyt stabilne, ale na pewno piękne. Na samym dole wesoło zieleniły się roślinki, a wyżej, na złocącej się pszenicy Stokrotka skrupulatnie i z miłością mocowała kolejne sadzonki, co rusz przechylając się nieco, gdyż nogi zatapiały się jej czasem w miękkich, przesuwających się ziarnach. Niedyskretnie powiem, że czasem można było wyłapać uchem jakieś bluźnierstwo, ale takie naprawdę niegroźne - to trzeba wybaczyć, bo bez trudu się zrozumie, że tkwienie na kopie zboża, które wciąga człowieka, jak ruchome piaski może być u***liwe i nadwyrężyć ludzką cierpliwość. Prawie spokój, prawie normalność, rodząca się tym widokiem sielanka... Aż tu nagle - zapomniały o wszystkim, zapomniany przez wszystkich tropiciel dwóch bandytów, bezprawnych posiadaczy snów Joci wkracza na plan !!! Krykra omiotła spojrzeniem teren i towarzystwo. Po krótkiej, a wnikliwej ocenie doszła do wniosku, że jedynym miejscem, w którym mogli ukryć się złoczyńcy będzie zieleń, roślinny busz ostatecznie spreparowany przez niczego nieświadomą, stojącą na szczycie zbożowej góry Stokrotkę. Cichaczem i podstępnie Krykra podeszła do zieleni i liść po liściu przeczesywała zbożowy monument. Wtem pod dorodnym krzaczkiem ujrzała dwie głowy !!! Same głowy - bez szyj, bez torsów, bez kończyn ! Dwie bezbronne głowy wtopione w ziarna pszenicy, jak karaluch w bursztyn, w niemocy oczekujące sprawiedliwej kary - gdyby właścicielami tych głów byli owi dwaj bandyci, lub pomocy - gdyby głowy te były własnością przypadkowych ofiar pomocnic ratujących sny Joci ! Krykra musiała się zastanowić, pomyśleć chwilę w spokoju bezruchu - nie dziwię się, też bym tak zrobiła, każdy by tak musiał zrobić! Jednak spokój ten okazał się feralny, przez przypadek, może figiel losu, ale jednak. Otóż zjawiła się Krysieńka. Ta to już w ogóle o niczym nie miała pojęcia. Po imprezie, wcześniej wypitych piwach humor miała przedni, a chęć do zabawy szumiała głośniej, niż wietrzejące już procenty. Krysieńka spojrzała wkoło, roześmiała się, gdyż ten niecodzienny i zupełnie nieprawdopodobny dla realizmu widok nie był w stanie nasunąć jej niczego innego, jak wniosku, że oto szczęściara nasza znalazła się w Wesołym Miasteczku! Rozumiem, chyba każdy takie wnioski by wysnuł. Eryka i Mapeterka tańczące ze zbożowymi chochołami, Stokrotka konstruująca górę do nieba i Krykra stojaca nad dwiema odrębnie istniejącymi głowami ! Krysieńka nawet nie rozglądała się za resztą towarzystwa, możliwe, że obawiała się zobaczyć coś jeszcze dziwniejszego ! Dostrzegła wanienkę napełnioną węglem i w tym euforycznym zwidzie przekonana, że jest to wagonik wesołej kolejki, wskoczyła weń radośnie. Szukając wygodnego ułożenia ciała wierciła się w węglu, jak owsik w ... i wprawiając moszczącym się pupskiem węgielki w ruch, cieszyła się, jak dziecię, że wagonik jedzie napędzany jej myślami, heh. No i tu, i tym razem może zakończyło by się wszystko dobrze, gdyby ... No właśnie, gdyby - Krysieńka szamotała się w węglu, Stokrotka szamotała się w ziarnie, Krykra zaczęła szamotać liśćmi, Eryka i Mapeterka szamotały snopkami .... Gdzieś, w oddali słyszało się jedno wielkie szczszzzzzczszczzsscscsżzzzszczcz szumiące bez końca. Myślę, że ten dźwięk właśnie zwabił spokojnie dotychczas śniącą Kasikę. Jeszcze zaspana, prawie w letargu Kasika doszła do windy, nacisnęła guziczek i ciągle trąc zaspane oczy wjechała na dziewiąte piętro. Kiedy drzwi windy się otwarły, a jeszcze zaspana Kasika wyszła ( przypominam - trąc oczy ) prosto w to coś, co tam się działo, nagle, nie tylko nagle, ale z szokiem obudziła się dziewczyna wołając : cooo ? żniwa na dziewiątym piętrze ?! Kiedy Krysieńka usłyszała, że znajduje się na piętrze 9 - tym i uświadomiła sobie, że siedzi w wanience z węglem, która nie ma kół, nie jest na szynach, ani nie posiada nawet linki zabezpieczającej, tak się przestraszyła, że zaczęła wrzeszczeć, krzyczeć, drzeć się bez opamiętania. I nawet to jakoś by uszło na sucho, nawet to minęło by, jak wszystko - bo ja dzisiejszej nocy do 4 - tej nad ranem byłam na imprezie u Magdy, która głośniej "cicho mówi", niż Krysieńka się drze ! Ale pech chciał ( a może Opatrzność ), że wrzask Krysieńki usłyszał mężczyzna. Nie wiem, kim był, mogę domyślać się, przypuszczam, a nawet ze względu na jego reakcję jestem pewna, że był to Krzysiu. Ok, wracam - a więc : krzyk Krysi usłyszał mężczyzna, który postanowił natychmiast wrzeszczącą Krysienkę wybawić z opresji. Wparował więc ów mężczyzna, wyciągnął Krysięnkę z wanienki napełnionej węglem, a że w histerii mocno wierzgała nogami, wcisnął ją sobie pod pachę i wielkimi susami zmierzał w kierunku wyjścia. Okazało się jednak, że przy wyjściu leży Jula, której to mężczyzna ów nie chciał w leżeniu przeszkadzać, tak więc skierował się nieszczęśnik do balkonu, którym dyskretnie chciał wyjść z wrzeszczącą ratowaną. Niestety, nie mógł przewidzieć, że schody, na które skosem mógłby się wydostać, już dawno zostały przez wcześniej wymienione koleżanki przerobione na stromego, dryfującego ziarnem, śliskiego od liści skalniaczka ! Wyszedł więc jeszcze opanowany z balkonu i po pierwszym kroku spadł z wielkim, strasznym, olbrzymim hukiem na sam dół ! I TO MNIE WŁAŚNIE OBUDZIŁO !!! I nawet ten bolesny dla mężczyzny ( Krzysia ? ), Krysieńki i mnie fakt nie był w stanie przepełnić czary goryczy, bo przecież po obudzeniu mogłam się jakoś pozbierać ( skoro oni się pozbierali i nawet nic nie wiedzą, co się z nimi działo ) Jednak najgorsze nastąpiło później. Otóż po upadku wyżej wymienionych rozsypała się góra ziarna, roślinki potoczyły się po powierzchni tworząc tym razem płaszczyznę zieleni. Stokrotka jeszcze chwilę sadziła w powietrzu, ale gdy uświadomiła sobie, że pod jej stopami niczego już nie ma, chwile się ratowała odruchowo próbując fruwania, po czym spadła na snopek, czyli dość miękko. Niestety, podczas tych wszystkich zdarzeń dwie głowy, jak się później okazało bandytów, zostały uwolnione z okalających je liści, torsy ze zboża, które je obezwładniło, a reszta - co będę tłumaczyć ? To już szło po równi pochyłej .... Koniec końców - bandyci nie tylko uwolnieni, ale też podczas tych perturbacji całkowicie zapomnieni poczuli się nie tylko wolni, ale tak bezczelni, że uciekając z miejsca zdarzenia, tak jakby przy okazji ukradli również moje sny ! I to wszystkie sny !!! Dlatego dziś nie miałam niczego I tak się zastanawiam : czy to wina bandytów, którzy mnie okradli ? czy to wina Joci, która łatwo dała się okraść i zachęciła złoczyńców ? czy to wina tych, którzy bandytów ścigali, ale nie zdołali złapać ? a może to wina Krzysia, który rozwalił całą konstrukcję i uwolnił bandytów ? Noo, czyja to wina, że dziś ie mam snów? Przyznawać się, czyja ? Dziękuję! |
2016-10-09 (17:52) Aga32Data rejestracji: 2014-10-04 Ilość postów: 4065 | wpis nr 1 028 206 [ CZCIONKA MONOSPACE ] A ja myślę że to wina poduszki :-D |
2016-10-09 (17:56) julaData rejestracji: 2014-11-20 Ilość postów: 3504 | wpis nr 1 028 207 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Maz wszedł do kuchni zobaczyć co sie dzieje A ja po prostu pękam ze śmiechu 😂😂😂😂😂 |
2016-10-09 (19:44) klonikData rejestracji: 2012-11-28 Ilość postów: 6119 | wpis nr 1 028 238 [ CZCIONKA MONOSPACE ] ika Ty powinnaś powieści pisać |
2016-10-09 (21:10) krzysiekwaData rejestracji: 2011-07-06 Ilość postów: 18308 | wpis nr 1 028 261 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Ika pisze dla męża scenariusze, a serial Na Wspolnej do tej pory nie mogą skończyć |
2016-10-09 (22:13) krysieńkaData rejestracji: 2011-05-30 Ilość postów: 63017 | wpis nr 1 028 299 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Ika ale się uśmiałam jesteś NIESAMOWITA !!!! normalnie weż w swoje ręce te wszystkie scenariusze tasiemcowe i je zakończ !!!! proszę Agusię o zaczarowanie pozytywnie swoją różdżka moich snów,aby były bardzo miłe po losowaniach zmykam spać bo kolejny tydzień stresów i nerwów dobranoc |
2016-10-09 (22:29) ikaData rejestracji: 2012-12-05 Ilość postów: 11381 | wpis nr 1 028 302 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Hej Gratulacje - śniącym za sny, Krzysiowi za analizy, a wygranym za wygrane I jeszcze jedno : nie śmiać się proszę, szanowne łobuziaki ! To, co napisałam jest najprawdziwszą prawdą, którą ujawniło śledztwo przeprowadzone na podstawie Waszych osobistych, a zaprezentowanych tu jawnie i dobrowolnie snów Dowody te, rzetelnie zebrane nie mają nic wspólnego z jakąkolwiek fikcją literacką ! A jako ostateczny dowód prawdziwości tejże prawdy jest fakt, że : Krzysiu wszedł na forum ( w wolną od pracy niedzielę ! ) o godzinie 11.29 !!! w dodatku całość snów analizował fragmentami, co świadczy, że wcześniej do snów nie zaglądał. Jest więc oczywistym, że nie miał czasu, ani sił, gdyż po upadku z balkonu i rozwaleniu pszenicznej góry opatrywał rany i robił ćwiczenia relaksacyjne, by powrócić do formy Dodatkowy, niby podstępny, a jakże obnażający jego uczestnictwo w zadymie sennej zaprezentował właśnie przed chwilą : czy nie wydaje się Wam co najmniej dziwne i wysoce podejrzane, jak szybko Krzysiu potwierdził aluzję Klonika - że niby, jakoby, rzekomo itd. wylana tu przeze mnie oczywista prawda jest zwykłą fikcją, wymysłem, czy czymś w tym rodzaju ? Noo, teraz już jestem pewna w stu procentach : winnym zniknięcia, uprowadzenia z mej pamięci snów jest - Krzysiu !!! No dobra, tym razem wybaczam, bo jakby nie patrzeć stało się to z powodu.... rozwijać nie będę, bo wszyscy mieli szansę z powodami się zapoznać. Gdyby komuś umknęło, napiszę tylko, że z pobudek wyższych i szlachetnych Krzysiu rozproszył moje sny, więc szacun bardziej, niż zemsta się mu należy Jednak dzisiejszej nocy spijcie spokojnie i zachowujcie się w snach - bardzo Was proszę A na cyferkach się skoncentrujcie uczciwie, żeby jutro zrekompensować dzisiejsze szlachetne, ale jednak zadymy Dobrej nocki i cyferkowych paa |
2016-10-09 (22:53) dusiaData rejestracji: 2014-11-02 Ilość postów: 10026 | wpis nr 1 028 319 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Ika ale się uśmiałam ,fajny scenariusz na filmik powstał,a ty to masz głowę nie od parady.... Mój psiak bardzo uwielbia rybki i to w różnej postaci ,a ja mu obieram z ości jak małym dzieciom... JAK mąż przyniesie złapaną rybę to ten cholernik już w łazience siedzi ,on mu ją podstawia to ją wycałuje tym swoim pyszczkiem... Jak mu kupie wędzoną rybę to zeżre mu większą połowę,już ostatnio to powiedział że jak będę kupowała to mam wziąć 2 bo on potem tylko sobie smak zrobi ,a się nie naje... trochę rozbestwiliśmy go bo pierun od przyjścia ze schroniska suchej karmy się nie chwyci ....... A tak jeżeli już piszesz o ościiach to ja zawsze sprawdzam czy ich nie ma ,bo mam przykład rodzinny jak moja teściowa jedząc karpia zachłystnęła się nim ,a potem po jakimś czasie okazało się że połknęła ość która jej przebiła jelito....Lekarze byli w szoku jak ją operowali ,troszkę pożartowali sobie ....Nie wiem czy to było zesłanie z góry ,ale kilka centymerów dalej wykryto u niej guza złoślwego ,którego także usunęli...Ze skróconym jelitem przez 1 rok miała stomie ,która dla niej była udręką... Po roku .po chemioterapi połączyli jelito .życie przedłużyli jej o 5 lat.... przepraszam ,ale tak mi się tyle napisało o ości......... Ika masz talent twórczy ,z chęcią się to co napiszesz czyta ....całiski |
2016-10-09 (23:04) ikaData rejestracji: 2012-12-05 Ilość postów: 11381 | wpis nr 1 028 322 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Dusiu. to miłe - nieść innym radość. pa. |
2016-10-10 (06:12) stokrotka24Data rejestracji: 2011-01-08 Ilość postów: 3401 | wpis nr 1 028 329 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Witam. Gratulacje dla wygranych. Ika! Myślę, że wszyscy Zainteresowani się ze mną zgodzą, że nasze sny dostały drugie życie i zupełnie inny wymiar. Gdybyśmy tylko mogli się sennie spotkać, nieźle byśmy narozrabiali! Ika, gratulacje i dziękuję za chwilę zapomnienia. Dzisiaj znowu też ktoś mi sprzątnął sen!! No i kto się odważył???? Zostały tylko buty mojej córki na przystanku autobusowym. 2-22 Pozdrawiam. |
2016-10-10 (07:24) dusiaData rejestracji: 2014-11-02 Ilość postów: 10026 | wpis nr 1 028 333 [ CZCIONKA MONOSPACE ] witam.... wiem że tylko śniły mi się zestawy liczb 6, 10 i 20..... reszta gdzieś uciekła w niepamięć pozdrawiam |
2016-10-10 (07:42) tczewiankaData rejestracji: 2012-02-27 Ilość postów: 462 | wpis nr 1 028 334 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Dzień dobry. Ja dziś w skrócie, ukradłam rower, jeździłam nim po uliczkach, szukałam wyjazdu, nie mogłam znaleźć, ciągle wracałam w te same uliczki, pędziłam coraz prędzej, hamulce przestały działać, byłam przerażona, pędziłam w stronę tunelu. Wiedziałam, że tam pojedzie pociąg. Wjechałam do ciemnego tunelu. I się obudziłam. Jeszcze byłam w jakimś obcym mieszkaniu, słyszałam głos mojego zmarłego ojca |
2016-10-10 (08:40) julaData rejestracji: 2014-11-20 Ilość postów: 3504 | wpis nr 1 028 340 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Dzien dobry 🙂 Dzisiaj nic mi sie nie śniło 😟 Ale byc moze 🙂 w tym tygodniu , bede opisywała sny w ciagu dnia , o rożnych porach 😉 Pozdrawiam |
2016-10-10 (08:41) ikaData rejestracji: 2012-12-05 Ilość postów: 11381 | wpis nr 1 028 341 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Dzien bardzo dobry. Stokrotko, sie rozmaaaarzylam.... - naprawde bysmy narozrabiali. Musimy... koniecznie ..... U mnie dzis znowu ktos ( przyznawac sie !) podprowadzil sny. Ale udalo sie wydrzec, wyszarpac czasteczke : Dominika jakis sklep, nowy market - wybieram sie tam, bo w sklepie ma byc bardzo dobry, bialy ser. ktos mi mowi, ze w sklepie tym ser jest normalny, a ja upieram sie, ze twarog, ser ten jest wyjatkowy. Ten ktos twierdzi, ze to tylko moja "sugestia" Pozdrawiam, wesolego dnia i powodzenia paa. |
2016-10-10 (08:58) krzysiekwaData rejestracji: 2011-07-06 Ilość postów: 18308 | wpis nr 1 028 342 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Dzien dobry Stokrotka buty-43,corka-21,przystanek-61,autobus-18 Dusia liczby-19,74 i te 6,10,20 Tczewianka kraśc-35,rower-50,15,jechac-38,12,ulica-76,szukac-66,niemoc-69,hamulec-25,38,bac sie-15,tunel-5,32,ciemno-7,mieszkanie-16,głos-59,zmarły-16,ojciec-43,22 moj sen hotel-15,szukac-66,ubranie-48,zona-55,autobus-18,oczy-51,pistolet-4,ulica-76,kobieta-67,winda-22,pietra-5,13,18,,samochod-42 pozdrawiam |
2016-10-10 (09:09) krzysiekwaData rejestracji: 2011-07-06 Ilość postów: 18308 | wpis nr 1 028 344 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Ksiezyc w znaku wodnika a wy nie macie snow Ika sklep-33,nowy-1,biały-21,ser-78,rozmowa-27, |
2016-10-10 (09:50) krykraData rejestracji: 2015-05-04 Ilość postów: 1528 | wpis nr 1 028 356 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Witam, ooooo A ja dziś tylko mama 9.74 22+24=46=10=1 cała zakurzona 63 bo przechodziła przy ścianie 63 a tam był sypki gruz Pozdrawiam --- wpis edytowano 2016-10-10 09:51 --- |
2016-10-10 (10:02) krzysiekwaData rejestracji: 2011-07-06 Ilość postów: 18308 | wpis nr 1 028 360 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Kryka dopisze gruz-20,widziec-2 |
2016-10-10 (10:13) klonikData rejestracji: 2012-11-28 Ilość postów: 6119 | wpis nr 1 028 362 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Witam sen mojej siostry jest w miejscowości 57 ze swoim zmarłym mężem(38+17=55) poszła do sklepu a w tym czasie mąż odjechał i zostawił ją bez możliwości dojazdu do domu. Zadzwoniła do niego ale tylko pamięta końcówkę nr.tel. 787, i wykrzyczała "natychmiast przyjedź po mnie" niestety nie przyjechał. Mnie jak zwykle nic się nie śni,czyżby ktoś również kradł moje sny? |
2016-10-10 (10:21) krzysiekwaData rejestracji: 2011-07-06 Ilość postów: 18308 | wpis nr 1 028 364 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Klonik M-57,mąż-55,zmarły-16,sklep-33,trlefon-46,rozmowa tel-76,numer-19,74,natychmiast....7 |
| | Dodaj wpis w tym temacie | Spis tematów | Wyniki lotto | Strona: 1 2 ... 1566 1567 1568 ... 3466 3467 Wyślij wiadomość do admina |