Forum strony www.multipasko.pl [Regulamin]


Dodaj wpis w tym temacie
Spis tematów
Login:

Hasło:
Strona: 1 2 ... 70 71 72 ... 127 128
Wyślij wiadomość do admina

Przewiń wpisy ↓

Klub Miłośników Twórczości Jasze'go - ALMANACH pod Jego red.

2005-05-29 (19:11)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 869
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Do Slawka:

Tak, to naprawde dylemat.

Mnie to absolutnie nie bawi.

Uwazam temat za wyczerpany.

Dalszej szampanskiej zabawy w odpowiednim towarzystwie - zycze.
2005-05-29 (20:19)

status sonda
Data rejestracji: 2005-02-20
Ilość postów: 2184

707
wpis nr 17 873
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Cyt. \"Teraz tak siedze i myle sobie, ze chyba najpredzej w internecie mozna sie zaprzyjaLnic. Tutaj, wymieniajac sie pogladami, mylami poznajemy sie bardziej wewnetrznie. Nie zmyla nas czyje ochy i achy - dlugo sie nie da grac dobrze jakiej roli. W kontakcie bezporednim jestemy czasami zalepieni wizerunkiem danej osoby i nie zauwazamy potem jej wpadek.



Jednak internet to dobra rzecz.

No i jest fajnie, zycie toczy sie dalej. \"

Autorka Fobia1



Czyli jednak pokrewienstwo dusz??????????????Lepiej jak oko nie widzi a ucho nie slyszy?????????

2005-05-29 (20:24)

status slawek001
Data rejestracji: 2005-02-24
Ilość postów: 6116

721
wpis nr 17 876
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

fobia1......... zycie to jedna wielka zabawa.......... a problemy sami sobie robimy na sile

wesolej zabawy
2005-05-29 (20:29)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 877
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Tak Sondo, ale kiedy nie bylo internetu i tez mialam przyjaciól.

Przyjaciól chyba nie dobiera sie wizualnie, ale przede wszystkim przez pokrewienstwo dusz.

Zreszta tyle na ten temat napisalam, i nie sadze, by cokolwiek sie wykluczalo.

Gdy daje wpis dla Przyjaciela - to wyraLnie o tym pisze, komu dedykuje.

A glos?

Glos bywa czasem wazny, ale nie w przyjaLni.

Pozdrawiam
2005-05-29 (20:31)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 878
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Jaki masz problem Slawku?

Bo ja naprawde wietnie sie bawie - ha ha.

Zadowolony?
2005-05-29 (20:41)

status sonda
Data rejestracji: 2005-02-20
Ilość postów: 2184

707
wpis nr 17 879
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

W gruncie rzeczy chodzi o nasze wewnetrzne rozterki, które pozwalaja na nasz rozwój i do tego trzeba drugiej osoby, której mozemy zaufac i to najlepiej calkowicie. Ona w naszym mniemaniu musi z nami byc na dobre i na zle. W wiekszosci na zle.

Druga strona tez nam przeciez ufa.

Meczy mnie ta przyjaLn, bo czy za duzo nie wymagamy od przyjaciól?





2005-05-29 (21:07)

status slawek001
Data rejestracji: 2005-02-24
Ilość postów: 6116

721
wpis nr 17 884
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

fobia1........ i tak moim problemem jest tylko to ze ich nie mam ......... przynajmiej tak sadze jestem lekkoduchem, wesolkiem ......... staram sie nie widziec wlasnych problemow .........wystarczy ze musze w danej chwili i czasie je rozwiazywac ........ a reszte to tylko zabawa i ciagly usmiech

wesolej zabawy
2005-05-29 (21:34)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 886
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Sonda, ja nie pisalam nic o wymaganiach. Wrecz przeciwnie.

Od przyjaciól nie wymaga sie niczego. Oni po prostu sa. I wiadomoc tego, ze ma sie przyjaciela jest wazniejsza od czegokolwiek.



Nie jest to uciazliwe. W przyjaLni daje sie siebie, nie oczekujac niczego.

PrzyjaLn nie jest zaborcza.

Nie ma w niej zazdroci.

Jest lojalnoc.



Wiecej nie wyciagniecie ze mnie chociaz bycie mnie pogrzebaczem przypiekali.

Bo to jest przyjaLn.



Dla mnie nie ma róznicy pomiedzy przyjaLnia zawarta w internecie, a przyjaxnia w wiecie realnym.

PrzyjaLn jest przyjaLnia i to wszystko.
2005-05-29 (21:40)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 887
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Slawku, moze ja nie mieje sie caly czas, jednak bez optymizmu, to bym pewnie juz gryzla ziemie.

Nie potrafie sie zalewc lzami, nie placze, nie umiem. Jezeli juz - to ze wzruszenia.

Nie mam sklonnoci do dasów, najwyzej sie wkurzam, wciekam i jest to krótkotrwale.



Placz z rozpaczy, ze zmartwienia jest mi raczej obcy, jezeli juz - to w ukryciu i naprawde bardzo rzadko, po stracie najblizszych osób.

Nie wiem czy to dobre.
2005-05-29 (22:00)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 889
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Dawno nie cytowalam Mlynarskiego, a przeciez jest prawie moim guru zyciowym.

Pisalam juz kiedy, ze nawet z Nim rozmawialam przez telefon. Byla taka mozliwoc w jakim programie telewizyjnym, chyba dwa lata temu z kawalkiem. Skorzystalam z tej okazji i zadzwonilam. Swietny facet. Cholerna inteligencja. Mnie odpowiada.

Oto Mistrz Wojciech Mlynarski - dla mnie naprawde Mistrz.





Piosenka o tajemnicy



Zycie jest mdle i znikome,

zycie sie calkiem nie liczy

bez jakiej wielkiej niewiadomej,

bez tajemnicy.



Bez owej mgielki, co zwiewnie

ogród zielony osnuwa,

bez tego, co sie ledwie, ledwie

przeczuwa...



Az nagle glowe, dom, ulice

wielka ogarnia jasnoc

i masz juz swoja tajemnice

na wlasnoc.



Chowasz swa wielka wiadoma

w sercu, pod swetra pancerzem

i strasznie pragniesz, by ja komu

powierzyc.



Bo zycie sie calkiem nie liczy

i jest doc marne, jezeli

nie ma sie z kim ta tajemnica

podzielic.



Gdy nie ma rak, co sie chwyca

i ust, co szepna te slowa:

ja cie na zawsze tajemnico

dochowam.



A ten, co wytrwa, wytrwa dzielnie

w tym zamiarze nieprostym,

nie bedzie nigdy beznadziejnie

dorosly.



Od zycia trosk i goryczy,

zielen obroni go mloda,

skryta w dziecinstwa tajemniczych

ogrodach...



Nie przypadkowo cytuje akurat ten utwór. Kazdy ma swoje tajemnice i kazdy (prawie) chcialby sie taka tajemnica z kim podzielic.



Tylko PRAWDZIWEMU PRZYJACIELOWI mozna powierzyc tajemnice i on zatrzyma ja dla siebie.

Chyba tutaj najbardziej widac róznicve pomiedzy przyjaxnia a kolezenstwem.



Czytajcie i sluchajcie Wojciecha Mlynarskiego. Jego piosenki niejednokrotnie wyciagnely mnie z glebokiego dolu.
2005-05-29 (23:00)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 892
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Wojciech Mlynarski - ponownie.

Ta piosenka od wielu lat dodaje mi energii, a czasami dawala poteznego kopa, gdy tego potrzebowalam.

Z tego powodu pozostawiam ja przy stoliku tuz kolo drzwi.





Jeszcze w zielone gramy



Przez kolejne grudnie, maje

Czlowiek goni jak szalony

A za nami pozostaje

Sto okazji przegapionych

Kto wytyka nam co chwile

W skwar czy w upal, w zimie, w lecie

Szans nie dostrzezonych tyle

I kto racje ma, lecz przeciez



Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy

Jeszcze którego ranka odbijemy sie od ciany

Jeszcze wiosenne deszcze obudza run zielona

Jeszcze zimowe mieci na ogniskach wiosny splona

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam sie pali

Jeszcze sie nam poklonia ci, co palcem wygrazali

My mozemy byc w klopocie, ale na rozpaczy dnie

Jeszcze nie, dlugo nie



Wiec nie martwmy sie, bo w koncu

Nie nam jednym sie nie klei

Wazne, by choc raz na koncu

Miec dyktando o nadziei

Zeby w serca kajeciku

Po literkach zanotowac

I powtarzac sobie cicho

Takie prociutenkie slowa



Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy

Jeszcze sie spelnia piekne sny, marzenia plany

Tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom

BadLmy jak stare wróble, które stracha sie nie boja

Jeszcze w zielone gramy, choc skron niejedna siwa

Jeszcze sól bedzie madra a oliwa sprawiedliwa

Rózne drogi nas prowadza, lecz ta, która w przepac rwie

Jeszcze nie, dlugo nie



Jeszcze w zielone gramy, chec zycia nam nie zbrzydla

Jeszcze ne strychu kazdy klei polamane skrzydla

I myli sobie Ikar co nie raz juz w dól runal

Jakby powialo zdrowo, to bym jeszcze raz pofrunal

Jeszcze w zielone gramy, choc zycie nam doskwiera

Gramy w nim swoje role naturszczycy bez suflera

W najrózniejszych sztukach gramy, lecz w tej, co sie skonczy Lle

Jeszcze nie, dlugo nie
2005-05-30 (17:29)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 931
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Tak sobie pisze.

Wdepnelam tutaj, bo ciagle mam w pamieci ten nastrój spokoju i wyciszenia, który pomagal mi w trudnych chwilach.

Od nikogo niczego nie oczekuje, zawsze taka bylam i pozostane.

Jednak ciagle, z jaka glupia nadzieja ludze sie, ze najblizsza mi osoba - moje dziecko - przynajmniej czeciowo bedzie takie jaka ja bylam dla moich rodziców.

Ze wszystkich moich pomylek i bledów zyciowych potrafie wyciagac sluszne wnioski i nie popelniac ich ponownie.

W tym jednynym przypadku - chodzi o syna - nie udaje mi sie to.

Z jego ojcem moglam sie rozwieLc, z dzieckiem sie to nie uda. Zawsze pozostanie dzieckiem i tak bedzie traktowane prze matke.

Skutek: rozczarowanie za rozczarowaniem. Z biegiem lat coraz wieksze, coraz bardziej bolesne.

Czy tej pepowiny nigdy nie uda sie przeciac?

Szczególy nie sa wazne.

To co moje, poczawszy od mebli, sprzetów, do soli - jest wspólne. Wspólne nie tylko z synem, ale i z jego kolejna partnerka zyciowa.



Chcialam zrobic sobie kolejna herbate, zabraklo, nie bylo w kuchni.

Syn schodzil na dól, dawalam pieniadze, by kupil herbate.

Tak kupi, przyniesie jak wróci, a tymczasem... szok.

Wyniósl ze swojego pokoju jedna torebke herbaty expresowej, bym mogla teraz sobie zaparzyc. Oczywicie zaznaczyl, ze daje mi swoja herbate.

Nie chce wiedziec co jeszcze przede mna ukrywa w tym drugim (ale moim) pokoju, który zajmuje wspólnie ze swa wybranka.



W sobote poszly rury u sasiada wyzej. Sasiada nie bylo, wyjechal. Zalalo mi mieszkanie. Woda lala sie strumieniem po cianach z sufitu i z lamp na suficie. Nie wiedzialam gdzie podstawiac garnki, a gdzie zbierac wode szmata. Instalacja elektryczna zalana. Wlaczylam tylko dolne korki (dolny obwód) i moge korzystac z komputera, bocznego owietlenia, lodówki. Sufity mokre, siedze w przeciagu by to wszystko szybciej wyschlo. Syn nie ma przeciagu - zamyka drzwi od swojego pokoju.

Teraz na mojej glowie remont, zalatwianie wszystkich spraw, bo syn tu tylko mieszka, nie poczuwa sie do niczego.



Nie ma cieplej wody. Wytrzymam, dobrze, ze jest zimna.

Kiedy to naprawia?



Mam doroslego syna. Syna egoiste, które nie obchodzi nic poza jego czubkiem nosa. Oczekuje od niego jedynie tego, by wreszcie sie wyprowadzil.

Bede wiedziala, ze herbata jest moja, ze suszarka do wlosów zepsula sie, bo ja ja nadmiernie eksploatowalam, ze program w pralce wysiadl, bo to ja co nie tak pokrecilam.

Bede wiedziala, ze place tylko za siebie wszystkie wiadczenia.

Nareszcie zniknie szereg butów walajacych sie obok szafy w przedpokoju, bo nie chce sie komu wstawic ich do specjalnej szafki.

I nareszcie, wchodzac do mieszkania, nie bede potykala sie o coraz wieksza sterte kartonów z ,,majatkiem,, obcej dla mnie osoby, a za lodówka w kuchni nie bedzie pietrzyl sie stos reklamówek (cholera wie po co), które ja wyciagam i wyrzucam.



Mam wszystkiego dosyc, chce mi sie wyc.

Dobrze, ze mam psa. To stworzenie mnie nie wykorzystuje, nie okrada, i bardzo mnie kocha.
2005-05-30 (17:31)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 932
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

\"Jeszcze w zielone gramy...\"



Ale jak dlugo?
2005-05-30 (20:20)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 935
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Ryszard Rynkowski



Na samym dnie



Na samym dnie

Jest tylko dno,

Nie ma drzwi i okien,

I nie mozna juz

Nizej spac.

Trafiaja tu

Faceci, co

Z nieba wprost tu spadli,

Bo za ciezki byl

Ich los,



Spadajac tu przez caly wiat,

Kurczowo wokól sie czepiali

Nadziei chmur,

Nietrwalych slów,

Czyich rak.

Zostaly im kawalki chmur,

Miloci strzepy pod palcami.



To wszystko jest

Niewazne tu,

Nawet czas.

Wiec nie ma chwil i nie ma lat,

I nawet gorzkie przemijanie

Nie boli tak, bo przestal tu

Istniec czas.

Czasami widza niebo, gdy

Do tylu glowy przechylaja,

I jasnoc ta porywa ich,

Ale to

Krótko trwa.
2005-05-30 (22:42)

status sonda
Data rejestracji: 2005-02-20
Ilość postów: 2184

707
wpis nr 17 938
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Wytrzymala tak wiele, wiec poczekaj jeszcze troche. Po prostu masz SYNA. Gorzej te dziewczyny, które tak sobie wpadaja na gotowe. Nie rozumiem ich.

Pa
2005-05-31 (00:02)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 942
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Ech Sonda, lyknelam sobie relanium i wbrew sugestiom kogo z GG (podobno zyczliwego) wcale nie poszlam spac. Nie lubie obludy - to nie do Ciebie Sondo ta uwaga.



Jest mi teraz dobrze. Przed chwilka odebralam poczte, a w niej wietny filmik. Szkoda, ze tak póLno zajrzalam do skrzynki, bo wyslany byl przed godzina.

Wczesniej mialam sympatyczny telefon.



Sonda, to tylko tak pozornie nie dotyczy tematu.

Mam taka gre, w która grajac sobie czasami jednoczesnie myle. No i zebralo mi sie na wspomnienia.

Szkoda, ze nie byla tutaj przed rokiem. Bylaby jedna z wielu osób tego wspanialego towarzystwa. Nie myle sie.



Troszke pomieszam, bo czec zycia klubowego odbywala sie tu, czec czasami byla przerywana malymi nawet nie rozmowami, ale jakimi sygnalami - na GG.

Ten otrzymany filmik to taka kontynuacja dawnego klimatu tutaj panujacego.

Mile to - naprawde.

Czasami przenosilimy urywki stad do innych watków, czasami do ksiegi.

Byla tylko taka niepisana zasada - tu nie rozmawiamy o mamonie, gardzimy nia, nasze zycie jest barwne, wesole, beztroskie, zycie ciekawe, czasami sprzeczki, duzo zabawy ale i troche powagi.



Rózni ludzie, rózna mentalnoc. Jak to w zyciu. Jako sie nie klócilimy. Podteksty nie byly zloliwe, nie byly ublizajace nikomu, ani ponizajace. To byla zabawa.



Kto zgubil kupon DL z glówna wygrana. Sledztwo w ksiedze. Szczeliwiec sie przyznaje, ale nie ma kuponu. Pomagamy mu szukac. Moze o pólnocy? Najlepiej kopac na cmentarzu, przy pelni ksiezyca i to pod jaworem. Jedna z kolezanek w tym celu nawet udala sie do fryzjera. Mnie podobno najlepiej do twarzy bylo, gdy bylam potargana.

Ej, Halabardo! Gdzie sie podziale?

Wszystkie wpisy moje z tekstami Okudzawy sa dla Ciebie!



Na koniu wiadomo kto galopowal.

Jego tajemnicze wyprawy do Prezesa...



Wspólne wyprawy w Bieszczady. Pamietasz?

Gdzie sie podziale? Miale dostarczac piwo do szalasu.

Tobie dedykuje Twego ukochanego poete - Mistrza Ildefonsa.

Na niadanie jadale twarozek ze szczypiorkiem po nocy spedzonej nad jeziorem ze swoim ukochanym wiernym przyjacielem - psem.



Dyngus. Kto podaza wozem strazackim przez pól Polski, by tradycji stalo sie zadoc. Trzeba sie okopac, zbudowac fose.

Pozdrów pieska!



Z mieszkancem Torunia pare razy wybralimy sie na spacer ze swoimi psami.

Groszki i róze.



Raz bylo gwarniej, czasami pusto.

Czasami tance hulanki, swawola - innym razem nieco powazniej, albo calkiem powaznie.



Watki satyryczne, romantyczne, delikatnie i rubasznie. Nigdy zloliwie, jezeli juz to z humorem, ale nie wstretnie.

Bylo po prostu naprawde wesolo, sympatycznie.

Nikt nie musial zyczyc wesolej zabawy.

Tu zawsze byla wesola, spontaniczna atmosfera.



Ten wpis dedykuje calej pamieci Tych co zapomnieli, a moze tylko usuneli sie w cien.

Moze jeszcze wróca.

A moze uznali - i slusznie - ze juz nie ma po co?



\"Pijmy wino za kolegów...\" (moze chabrowe?)



Zjawisko nieziemskie! Ponownie dziekuje za ten filmik i ciagla pamiec. Za rzadko sie rewanzuje. Mam jeszcze sporo tego, no wiesz \"Chlopcy Lli...\" - przele.



Sondo! Tu naprawde jeszcze moze byc wesolo i tak normalnie, po kolezensku. Ja w to wierze. I w takim towarzystwie znajduje sie czesto kolezanki i kolegów, a czasami nawet przyjaciól.



DOBRANOC.

Muza paryska... przywieca mi dzisiaj.
2005-05-31 (00:09)

status sonda
Data rejestracji: 2005-02-20
Ilość postów: 2184

707
wpis nr 17 943
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Dobranoc.
2005-05-31 (09:42)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 946
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Z dedykacja dla Tych, którzy maja rozterki sercowe (bez zadnych podtekstów) - ta piosenka mi sie po prostu podoba.

Spiewa ja Andrzej Cierniawski.





Albo on albo ja



Widze, ze juz nie ma nas

Czuje, ze

pojawil sie kto nowy



Tak bym chcial zatrzymac czas

Plonie wiat

jak wielki zawrót glowy



Albo on - albo ja

Trudny wybór, moja mila

tylko serce droge zna



Albo ja - albo on

Trudny wybór, mila moja

latwy blad



Jeste z nim, choc lezysz tu

Patrzysz w mrok

do witu wciaz daleko



A ja wiem, ze minie ból

Kochac, to

nie znaczy wiecznie czekac



Albo on - albo ja.

Albo ja - albo on. . . . x 2



Ani ja - ani on

Jest i takie rozwiazanie

Powiedzialem: robisz blad



Ani on - ani ja

Miloc nie zna kompromisu

Póki trwa...



Albo on - albo ja. . . itd.

Albo ja - albo on. . . itd.



2005-05-31 (10:44)

status Sylwia
Data rejestracji: 2005-02-02
Ilość postów: 462

621
wpis nr 17 950
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Jutro dzien dziecka, ucalujmy swoje malenstwa:) i tym starszym dzieciom okazmy serce i zrozumienie w koncu tez bylimy mlodzi, szaleni. Wiadomo czym charakteryzuje sie mlodoc. Problem tkwi w tym, ze duzo starszych juz osób, chcialoby jeszce byc mlodymi i zaszalec tak jak mlodzi. Czemu nie? im tez sie jeszcze co od zycia nalezy, ale czasami jest tu zazdroc,(nie wiem jak to inaczej nazwac, jakiego uzyc slowa)zazdroc o czyja mlodoc. Poniewaz niektórzy nie moga pogodzic sie z mijajacym czasem. Ja sama jestem to pokolenie gdzie po rodku.

Konflikt pokolen, zawsze byl obecny. Zrozumienia i duuuzo tolerancji i wspólnych rozmów. Jeli tego nie ma, zamykamy sie na siebie. Nie miejmy pretensji do dzieci lecz tylko do siebie w jaki sposób je wychowalimy.
2005-05-31 (11:41)

status 555
Data rejestracji: 2005-04-21
Ilość postów: 98

890
wpis nr 17 954
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Pewnie duzo zalezy od nas,ale kazdy czlowiek jest inny.Dzieci wychowane przez te sama matke sa rózne.Jeli kto sie rodzi egoista lub po prostu uczuciowym glabem to co ma do tego wychowanie?

No i nikt tu nikogo o wiek nie pyta Sylwio.Czyzby juz byla zazdrosna o to szalenstwo \"przypisane \"tylko mlodemu wiekowi?

Znam dwudziestoletnich starców i siedemdziesiecioletnich mlodzienców.

Dobrze ,ze jestes porodku.Rozumiesz i jednych i drugich.Pozdrawiam.
| Dodaj wpis w tym temacie | Spis tematów | Wyniki lottoStrona: 1 2 ... 70 71 72 ... 127 128
Wyślij wiadomość do admina