Forum strony www.multipasko.pl [Regulamin]


Dodaj wpis w tym temacie
Spis tematów
Login:

Hasło:
Strona: 1 2 ... 68 69 70 ... 127 128
Wyślij wiadomość do admina

Przewiń wpisy ↓

Klub Miłośników Twórczości Jasze'go - ALMANACH pod Jego red.

2005-05-20 (21:36)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 261
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Jaki nastrój - taki wpis:





Edyta Geppert



Byla zla, gdy zatrzasnal drzwi,

W rodku placz, w oczach suche lzy,

Pomylala – no tak,

Znów ten schemat sie pcha.

Oto byl ten ich slynny lad

Dwa na trzy wynajety kat.

Moze miesznie to brzmi

Lecz w tej chwili nie miala juz nic

Trzy tuziny swych lat,

To, co bolalo zniklo juz

Mimo to – ból.



Jaki ranek taki dzien, nie dziwi nic,

Jaka woda taki brzeg, nie dziwi nic,

Jaka pociel takie sny,

Nie dziwi nic.

Nawet to co jest.



Jakie serce, taki lek,

Nie dziwi nic,

Jaka slaboc taki grzech,

Nie dziwi nic,

Jaka kieszen, taki gest,

Nie dziwi nic

Nawet to co jest



Jaka róza taki ciern,

Nie dziwi nic.

Jaka zdrada taki gniew,

Nie dziwi nic

Jaki kamien taki cios

Nie dziwi nic

Jakie zycie, taka mierc.



Rózo, rózo, nasz jest wiat.

Zostaniemy wciaz mlode.

Noc wiruje wokól nas

Spójrz upilam juz trwoge

Miloc durna, miloc zla

Nie ma mocy nade mna

Wlosy me pochwyci wiatr

Dziesiec pieter i ciemnoc



Jakie zycie taka mierc

Nie dziwi nic

Jaka zdrada taki gniew

Nie dziwi nic

Jaki kamien taki cios,

Nie dziwi nic,

Nawet to co jest, co wyrywa z nas

Caly zapas sów

Caly spokój serc



Jakie zycie, taka mierc.

Nie dziwi nic.

Jaka zdrada taki gniew.

Nie dziwi nic.

Jaki kamien taki cios

Nie dziwi nic

Nawet to co jest.



- - - - - - - -



Kiedy, w mojej glowie byly marzenia.

Najpierw jedno - zakielkowalo z malegop nasionka, które padlo na urodzajna glebe. Potem dochodzily nastepne, coraz wiecej. W miare moich wedrówek po wiecie wirtualnym, marzenia te rozrosly sie w potezne drzewo z wieloma odgalezieniami. Na kazda z tych galezi chcialam sie wspiac, kazda poznac.

Pielegnowalam to drzewo, podlewalam, a ono roslo coraz wieksze.

Kazdy z konarów tego drzewa byl mocny, silny, tak potezny, ze wierzylam w to, iz zdolam z latwocia wspiac sie i utrzymac tak dlugo, jak tylko zechce.



Którego dnia drzewo zakwitlo pieknymi kwiatami.

Dosyc nisko byla galaL, której kwiaty najbardziej wabily swym kolorem i zapachem. Bylam nimi oczarowana. Nie chcialam niszczyc tych kwiatów, pragnelam by drzewo kwitlo jak najdluzej, wiec dalej je tylko podlewalam i nie wspinalam sie na nie.

Ale ta krucha galazka necila, byla inna niz pozostale, a poza tym byla tak blisko, prawie w zasiegu reki.

- No cóz - pomylalam, nic nie zaryzykuje wchodzac troszke wyzej, unoszac sie nieco ponad ziemia. Nie zniszcze tym tego poteznego, silnego drzewa.

Rzeczywistoc okazala sie inna.

Gdy tylko weszlam na te galazke, drzewo zaczelo usychac. Przepiekne kwiaty zwiedly, licie pozólkly i zaczely opadac.

Spojrzalam na dol i zobaczylam pod soba ziemie usiana pieknymi, kolorowymi licmi.

Licmi w barwach jesieni. Zrozumialam, ze moja wedrówke ku spelnieniu marzen powinnam byla zaczac od mocniejszej galezi. Zerwal sie maly wiatr, taki leciutki zefirek i doslownie zdmuchnal mnie wraz z ta krucha galazka.

Nawet nie trzymalam jej mocno, nie bylo sensu.

Spokojnie opadlam na miekkie podloze usiane przepieknymi licmi.

Drzewo nie poddalo sie, ten wiaterek nie wyrzadzil mu wiekszej szkody. Nie podlewane - przestalo rozrastac sie.

Zapomnialam o pielegnowaniu drzewa. Spokojnie zamknelam oczy, leze na liciach powoli nakrywana nastepnymi, które opadaja z mego drzewa marzen.



O niczym nie myle. Coraz bardziej wtulam sie w opadajace licie. Jest w nich cicho, bezpiecznie... tak spokojnie.

Zapadlam w NIEBYT.



Nie czuje wiatru, nie czuje zapachu kwiatów. Tylko ten delikatny szelest lici troszke zaklóca mi spokój.

Nie chce jeszcze ich rozgarniac, nie chce patrzec na moje drzewo. Jeszcze nie jestem gotowa, bo ponownie je podlewac, pobudzic do zycia.

Nie myle o tym, ze nade mna zbiera sie coraz wieksza warstwa suchych kolorowych lici. Nie myle takze o tym, ze im wiecej lici mnie nakryje - trudniej bedzie je rozgarnac. Jeszcze nie pora, jeszcze nie czas.



Jest tak spokojnie, ze nawet nie myle, iz jaki brutalny spychacz moze zepchnac mnie z ta sucha góra listowia w jaki dól.

Spokojnie odpoczywam otulana bezpieczna szeleszczaca kolderka.



A co z moim drzewem?

Czy kiedykolwiek jeszcze powróce, by je pielegnowac?

Teraz to nie jest wazne.

Tak jest dobrze.
2005-05-21 (23:46)

status sonda
Data rejestracji: 2005-02-20
Ilość postów: 2184

707
wpis nr 17 332
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Fobia1 - szla taka fajna galazka to twoja naturalna drózka (pasuje do ciebie), ale zrezygnowala..............myle, ze szkoda.

Brak Odwagi??
2005-05-22 (07:38)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 339
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Sonda, to nie byla wlaciwa galazka. Byla zbyt krucha.



Wklejam:

Zrozumialam, ze moja wedrówke ku spelnieniu marzen powinnam byla zaczac od mocniejszej galezi. Zerwal sie maly wiatr, taki leciutki zefirek i doslownie zdmuchnal mnie wraz z ta krucha galazka.

Nawet nie trzymalam jej mocno, nie bylo sensu.



Pozdrawiam.
2005-05-22 (07:54)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 340
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Z glebiny nocy



Z glebiny nocy niepojetej

Sen modrooki na mnie kiwa

W postaci dziwnej wniebowzietej

Ku wiatom swoim mnie przyzywa



Wród nocy dziwnej niepojetej

Ockne sie nagle w innym wiecie

Gdzie sama dziwnoc w ludzkiej szacie

Niepodobienstwa straszne plecie



W metafizyczna glebie lece

Zawiatów jednoc trzymam w reku

Wtem zycie zezem ku mnie spojrzy

Budze sie w strasznym podlym leku





Slowa: Witkacy

2005-05-22 (19:17)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 365
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Na specjalne zyczenie wyrazone w Ksiedze przez powracajacego Karola z Torunia, dedykuje Tobie Karolu:



Tomaszów



A moze bymy tak, najmilszy,

wpadli na dzien do Tomaszowa?

Moze tam jeszcze zmierzchem zlotym

ta sama cisza trwa wrzeniowa...



W tym bialym domu, w tym pokoju

gdzie cudze meble postawiono,

musimy skonczyc nasza dawna

rozmowe, smutnie nie skonczona.



Wiec moze bymy tak, najmilszy,

wpadli na dzien do Tomaszowa?

Moze tam jeszcze zmierzchem zlotym

ta sama cisza trwa wrzeniowa...



Jeszcze mi tylko z oczu jasnych

splywa do warg kropelka slona,

a ty mi nic nie odpowiadasz

i jesz zielone winogrona.



Ten bialy dom, ten pokój martwy

do dzi sie dziwi, nie rozumie...

Wstawili ludzie cudze meble

i wychodzili stad w zadumie.



A przeciez wszystko tam zostalo!

Nawet ta cisza trwa wrzeniowa...

Wiec moze bymy tak, najmilszy,

wpadli na dzien do Tomaszowa?



Jeszcze ci wciaz spojrzeniem piewam:

Du holde Kunst... - i serce peka!

I musze jechac... wiec mnie zegnasz,

lecz nie drzy w dloni mej twa reka.



I wyjechalam, zostawilam,

jak sen urwala sie rozmowa.

Blogoslawilam, przeklinalam:

Du holde Kunst! Wiec tak? Bez slowa?



A moze bymy tak, najmilszy,

wpadli na dzien do Tomaszowa?

Moze tam jeszcze zmierzchem zlotym

ta sama cisza trwa wrzeniowa.



Jeszcze mi tylko z oczu jasnych

splywa do warg kropelka slona,

a ty mi nic nie odpowiadasz

i jesz zielone winogrona...
2005-05-23 (18:06)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 414
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Co z repertuaru Maryli Rodowicz



A chocby z gwinta



Kolejna noc, jak stary pies

W obrozy z pordzewialych gwiazd

Jeszcze sie lasi, skamle, rwie

Lecz dzisiaj nie dopadnie nas

- Na dzisiaj pas



Juz sie nie wgryzie, nie te dziasla

Nie bedzie drapac, jeczec, kasac

Chocby szarpala az do witu

Nie wyrwie z gardel tamtych krzyków

- Juz po capstrzyku



Moze nie trzeba bylo tak

Szalenczo w góre, w góre grzac

I zgarniac, chwytac, lapac, brac

Bo zaraz amen, klezmer grac

Moze nie trzeba bylo tak

Lecz po kropelce, po maluchu

Saczyc to zycie, a nie chlac

- Gdziekolwiek, z gwinta



Musimy przezyc to, przetrzymac

Chocby perlilo sie spod rzes

By jeszcze z tego zycia wyrwac

Soczysty, krwisty kes



Przysiegam, miesiac, góra dwa

Najdalej tuz po wietach

Ja bede z toba, niech to szlag

Znów bede - wniebowzieta!



Moze nie trzeba bylo tak

Szalenczo w góre, w góre grzac

I zgarniac, chwytac, lapac, brac

Bo zaraz amen, klezmer grac

Moze nie trzeba bylo tak

Lecz po kropelce, po maluchu

Saczyc to zycie, a nie chlac

- Gdziekolwiek, z gwinta



I znowu odpalimy ostro

Chocby to pozrec mialo nas

Chocby grozilo stosem, chlosta

Zagramy jeszcze raz!



I z lodem na parzacych skroniach

Do bólu szarpiac kazda strune

Zdazymy, chocby bily gromy

Zaliczyc kazda chmure



A moze trzeba wlanie tak

Szalenczo w góre, w góre grzac

I zgarniac, chwytac, lapac, brac

Bo zaraz amen, klezmer grac

A moze trzeba wlanie tak

I nie po kropli, po maluchu

Saczyc, lecz chlac to zycie, chlac

- A chocby z gwinta!



--------------

I ja nuce za Maryla



,,A moze trzeba wlanie tak

I nie po kropli, po maluchu

Saczyc, lecz chlac to zycie, chlac

- A chocby z gwinta!,,



Myle, ze bylam porodku.
2005-05-24 (12:28)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 474
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Kiedy Halina Kunicka piewala piosenke pt.,,24 godziny z zycia kobiety,,.

Nie przytaczam teraz slów tej piosenki.



To beda 24 godziny z zycia innej kobiety - fobii1



Dochodzi poludnie.



Wczoraj, o tej godzinie - rozmowa na gg. Skonczyla sie chyba po 14,oo. Rozmowa-awantura, czyli taka jak prawie kazda. Tak, bylo milo. Wiem, ze to przeczytasz, bo zawsze czytasz. Nie mylisz sie - to do Ciebie.



Nastepnie, porzadnie wkurzona, nie mialam glowy do tego co powinnam. poczytalam informacje na Onecie. Wyszlam z psem. Zrobilam zakupy. Zalatwilam korespondencje ,,sluzbowa,,. Ugotowalam psu ryz.



Od 18,oo do 21,oo odsypialam noc. Noc spedzona na GG na sympatycznej rozmowie. Tak, ta rozmowa byla sympatyczna i nie wiem nawet kiedy przelecialo ponad 8 godzin. Skonczylimy, gdy na zegarku dochodzila godz. 4 nad ranem. Ta rozmowa byla z inna osoba, bez awantur i cyrku. Mój rozmówca tez to czyta.



Wracam do wczoraj. Obudzilam sie o 21.oo. Poczytalam forum, wpisalam sie gdzie to bylo wskazane. Ponownie rozmowa na GG, ta sympatyczna, do godz. 2,oo w nocy.



Spalam do 5:30. Wstalam.

Przygotowalam to co powinnam dzisiaj wyslac /adresowanie kopert, wypisywanie pokwitowan, uaktualnienie rejestru w zeszycie, w komputerze poprzesuwanie zalatwionych spraw do odpowiednich katalogów/. Potem herbata i chwila rozmowy na GG.



9,oo - klade sie ponownie. Nastawiam budzenie za 2 godziny. Za chwile wyrywa mnie ze snu domofon - to akwizytorka z Medical Express po skladka miesieczna. Zaplacilam, wyszla. Klade sie i znowu domofon - tym razem rozwozili ziemniaki i jajka. Odmówilam. Znowu sie klade.

Jeszcze nie zasnelam - telefon. Sympatyczny telefon - ucieszyl mnie. Rozmowa krótka, co obiecalam, dotrzymam slowa - troszke póLniej.

Na sen pozostalo juz niewiele czasu, wiec sie klade. Za chwile z pocieli wyrywa mnie sms: - otwórz gg.

Wstaje, otwieram. Czytam informacje wpisane przez nadawce sms-a, chwile z nim rozmawiam. Dluzej, chocbym chciala - nie moge. Te informacje i rozmowa to tylko pretensje i wyrzuty, zarzuty, podejrzenia.

Za co?

Dlaczego?

Teraz chcesz rozmawiac normalnie, ale ja juz nie moge. Jestem wciekla i wylaczam to GG.



Juz nie zasne. Minelo wlanie 24 godziny z zycia kobiety.

Minelo poludnie, najwyzszy czas sie umyc, ubrac, poleciec na poczte, do sklepu, dac psu jec, a sama?



Herbate parze juz w litrowym termosie, by nie marnowac czasu na ciagle parzenie jej. Na jedzenie brak czasu. Boli glowa, oczy sie kleja, a w rodku tzw. ,,trzesiawka,,. To nie tylko niedospanie, to jeszcze te nerwy.



Przeczytaj to i zastanów sie zanim zrobisz mi kolejna awanture za ,,NIEWIADOMOCO,,.

Niedospanie mozna nadrobic, ale zszarpane nerwy trudno wyprostowac.



To pisalam na goraco. Potem, gdy powróce do równowagi psychicznej, zajrze do Klubu ponownie.

Zajrze, by znaleLc tu chwilke wytchnienia, moze sie wycisze.

Obiecalam - wiec bede.
2005-05-24 (13:32)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 475
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Zanim zacytuje piosenke Edyty Geppert, male wyjasnienie do poprzedniego wpisu: 24 GODZINY Z ZYCIA KOBIETY.



Te rozmowy na GG (te sympatyczne) to moje oderwanie od problemów. Sa inne, bez pretensji, bez awantur, takie zwyczajne, normalne. Po nich dobrze zasypiam.

Na przyklad ta dluga rozmowa trwajaca ponad 8 godzin byla o guzikach.

Dziwne, prawda?

Zapewniam, ze nie z kazdym mozna tak interesujaco rozmawiac o guzikach. Temat jeszcze nie wyczerpany.

I GUZIK komu do tego, ze czasami spedzam noc na rozmowie o guzikach.



Wiec, do jasnej cho...y nie rób mi awantur o guziki!



- - - - - - - - - - -



A teraz Edyta Geppert



Jutro zagram



Co za noc

Przemierzam sama pusty dom

A zmysly graja tango

Wielkiej przygody chca

Wybita ze snu

Wciaz myle, jak tu

Bicie serca stlumic mam

Jak wreszcie skusic los



I zagrac

Zaryzykowac, mialo zagrac

Za rogi zlapac tego diabla

Co z moim sercem ciagle gra

W kieszeni zawsze ma

Znaczone asy

Wreszcie zagrac



Bo nie powtórzy sie okazja

Byc moze bedzie maly skandal

Lecz nie wycofam sie z tej gry

Bo stawka jeste ty

A kiedy wygram, wróca dobre dni.



Ostatni juz raz

Wyloze na stól to, co mam

To byc albo nie byc

To juz ostatnia gra

Zdam sie na los

Rozwine skrzydla

I pofrune az do gwiazd

Lub pójde znów na dno



Ale zagram

Zaryzykuje, mialo zagram

Za rogi zlapie tego diabla

Co z moim sercem ciagle gra

W kieszeni zawsze ma

Znaczone asy

Wreszcie zagram

Bo nie powtórzy sie okazja

Byc moze bedzie maly skandal

Lecz nie wycofam sie z tej gry

Bo stawka jeste ty

A kiedy wygram, wróca dobre dni



Wielki hazard, my we dwoje

Rozczarowan przyszlych tak sie boje

Z drugiej strony, bez ryzyka

Nigdy sie nie zmieni ten mój los

Z rozpacza bede budzic sie co noc



A wiec zagram

Zaryzykuje, mialo zagram

Za rogi zlapie tego diabla

Co z moim sercem ciagle gra

W Kieszeni zawsze ma

Znaczone asy

Wreszcie zagram

Bo nie powtórzy sie okazja

Byc moze bedzie maly skandal

Lecz nie wycofam sie z tej gry

Bo stawka jeste ty

A wiec do diabla

Ja zagram!
2005-05-24 (22:18)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 511
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Tak sobie to wklejam - podoba mi sie. Moze spodoba sie jeszcze komu?



W twych sukniach pozwól twarz mi skryc

I choc przez chwile jeszcze zyc

Szczecia wspomnieniem

Siedze, gdzie siedzielimy razem

Pije, comy razem pili

i pytam sie...

czy gdy jeste sama, jeste ze mna ?



Ten czlowiek, którego widzisz we mnie,

jest oczywicie lepszy ode mnie,

ja nie jestem az taki.

Lecz badL przy mnie,

a ja postaram sie byc lepszy od siebie samego.



Porwana czarem Twego wnetrza

Skad wezme sily by ic wtenczas

Gdy mi do zrozumienia dasz,

ze sie pobytu skonczyl czas ?



Pan tak bezpieczny jest zewnetrznie,

ze mozna Pana dotknac recznie.

I nie wyniknie z tego prad

Co mnie przeniknie dotad stad.



Lecz przed nieznanym Pana wnetrzem

Ja drze i cofam sie wewnetrznie

Wiec wole w pore calo zbiec

PrzyjaLn - piekna rzecz.



Pozdrawiam PRZYJAN.
2005-05-25 (10:38)

status slawek001
Data rejestracji: 2005-02-24
Ilość postów: 6116

721
wpis nr 17 534
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

fobia1........ sadze ze definicji na Przyjazn nie ma jest ona inna dla kazdej osoby ........ kazdy inaczej ja rozumie dlatego kiedys Grechuta powiedzial ....... czu to jest przyjazn czy to jest kochanie ?.......

wesolej zabawy
2005-05-25 (13:11)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 541
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

A wiesz Slawku co?

Ja sadze, ze jest definicja na przyjaLn.



Przede wszystkim trzeba rozróznic kolezanstwo od przyjaLni.

To co uchodzi w kolezenstwie, w prawdziwej przyjaLni jest niedopuszczalne.

A rozterka Grechuty dla mnie bylaby latwa do rozstrzygniecia, bo...



Miloc (kochanie) to jest uczucie, w którym moga sie zdarzyc jakie zakrety. Nie pisze tego z autopsji, bo ja te zakrety wykluczam, przynajmniej gdyby chodzilo o moje uczucie. Wiem jednak, ze w miloci zdarzaja sie zdrady i niekoniecznie dlatego, ze ta miloc wygasla, ale czlowiek jest po prostu slaby i zbyt podatny na pokusy. Czasami popelnia bledy nawet w prawdziwej miloci, a potem zaluje.

I w miloci sa mozliwe wybaczania tych bledów.

Pisze, ze sa mozliwe, ale nie sa pewne. Moga byc. I ta miloc dalej moze trwac.

Tak rozumiem miloc.



PrzyjaLn natomiast, taka prawdziwa, to przede wszystkim lojalnoc, zaufanie i calkowita akceptacja osoby, która uwaza sie za przyjaciela. Wzajemna akceptacja tych osób, ze wszystkimi wadami. Mozna miec inne zdanie na rózne sprawy, mozna miec inne poglady, jednak przyjaciela akceptuje sie takiego jakim jest.

W przyjaLni nie ma miejsca na zdrade.

Taka naprawde prawdziwa przyjaLn jest - moim zdaniem - wiekszym, silniejszym uczuciem od miloci.

PrzyjaLn potrafi przetrwac wiele lat nawet bez zadnych kontaktów.

Z przyjacielem mozna szczerze porozmawiac, mozna sie zwierzyc mu ze swoich slaboci, mozna powierzyc wszystkie tajemnice. Nawet te najgorsze.

Moim zdaniem, taka prawdziwa przyjaLn jest bezkrytyczna.

Przyjaciel potrafi zrozumiec wszystkie slaboci, lacznie z przestepstwem. Szuka wtedy jakiego wytlumaczenia dla takiego zachowania sie drugiej osoby. I potrafi znaleLc jakie usprawiedliwienie, wytlumaczenie tego zachowania. Zawsze je znajdzie.

PRZYJAN NIE JEST SLEPA i nigdy w PRZYJANI NIE KIERUJEMY SIE EMOCJAMI - RACZEJ ROZSADKIEM.



A miloc?

W miloci jest calkiem inaczej. Miloc jest lepa tylko na poczatku, w tym stadium zauroczenia, które bardzo szybko przechodzi.

Z uczucia miloci bardzo blisko do uczucia nienawici.

MILOSC KIERUJE SIE BARDZIEJ EMOCJAMI NIZ ROZSADKIEM.



Dobrze jest, gdy miloc potrafi przerodzic sie w przyjaLn. A chyba jeszcze lepiej, gdy przyjaLn w miloc.

Wtedy ta miloc nie jest lepa, bo kocha sie czlowieka wiadomie, akceptujac go calkowicie ze wszelkimi wadami.



Zastanawiam sie czy zwiazek Karola i Kamili zaczal sie przyjaLnia, czy milocia.

Chyba jednak najpierw przyjaLnia. Polaczylo ich wspólne zainteresowanie, m.in. miloc do koni.

Popatrz Slawku, ile lat to uczucie przetrwalo. To ich uczucie jest niezniszczalne, jest piekne. Nie mozna w nim mówic o zadnej zdradzie, bo bylo oparte na przyjaLni.

Pomimo tego, ze mieli po drodze inne zwiazki, Karol nawet z wizualnie bardziej atrakcyjna partnerka - to jednak pozostali sobie wierni. Zawsze byli i beda ze soba szczeliwi. To nie ulega watpliwoci.

Ich uczucie jest oparte na przyjaLni, na wspólnym zrozumieniu, zaufaniu i pelnej akceptacji. I wcale nie jest pozbawione romantyzmu - jest nawet bardziej romantyczne od TYLKO MILOSCI.



Zagalopowalam sie w temacie, ale taka mam nature. Po prostu w trakcie pisania dochodze do jaki wniosków, szukam przykladów w zyciu, no i pisze o tym.

Tematu nie wyczerpalam. Moglabym dlugo jeszcze.

To tylko ogólny zarys.



Temat pozostawiam otwarty. Biekawi mnie zdanie na ten temat innych osób chcacych sie wypowiedziec.



Wcale sie nie bawilam piszac to. Mylalam bardzo gleboko nad kazdym slowem, nad kazdym zdaniem.



Pozdrawiam
2005-05-26 (11:49)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 593
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Dedykuje Przyjacielowi.

Slicznie to piewa Wolfsheim, a tlumaczyc Tobie nie musze.

Nie cofaj sie - zbyt wiele pracy w to wlozyle.

Pozdrawiam



Kein zuruck



Es gibt keinen Weg zurück



Weißt Du noch wie\'s war,

Kinderzeit, wunderbar.

Die Welt ist bunt und schön.



Bis Du irgendwann begreifst,

dass nicht jeder Abschied heißt,

es gibt auch ein Wiedersehen.



Refrain:



Immer vorwärts, Schritt um Schritt,

es gibt keinen Weg zurück

und was jetzt ist wird nie mehr ungescheh\'n.

Die Zeit läuft uns davon,

was getan ist, ist getan

und was jetzt ist wird nie mehr so gescheh\'n.



Es gibt keinen Weg zurück.

Es gibt keinen Weg zurück.



Ein Wort zuviel im Zorn gesagt,

\'n Schritt zu weit nach vorn gewagt.

Schon ist es vorbei



Was auch immer jetzt getan,

was ich gesagt hab\', ist gesagt.

und was wie ewig schien ist schon Vergangenheit.



Refrain:



Immer vorwärts, Schritt um Schritt,

es gibt kein Weg zurück

und was jetzt ist wird nie mehr ungescheh\'n.

Die Zeit läuft uns davon,

was getan ist, ist getan

und was jetzt ist wird nie mehr so gescheh\'n.



Ach und könnt\' ich doch,

nur ein einz\'ges Mal,

die Uhren rückwärts dreh\'n.



Denn wie viel von dem,

was ich heute weiß,

hätt\' ich lieber nie geseh\'n.



Es gibt keinen Weg zurück.

Es gibt keinen Weg zurück.

Es gibt keinen Weg zurück.



Dein Leben dreht sich nur im Kreis,

so voll von weggeworf\'ner Zeit.

Deine Träume schiebst Du endlos vor dir her.



Du willst noch leben irgendwann,

doch wenn nicht heute, wann denn dann?

Denn irgendwann ist auch ein Traum zu lange her.



Refrain: 2x



Immer vorwärts, Schritt um Schritt,

es gibt kein Weg zurück

und was jetzt ist wird nie mehr ungescheh\'n.

Die Zeit läuft uns davon,

was getan ist, ist getan

und was jetzt ist wird nie mehr so gescheh\'n.



Ach und könnt ich doch,

nur ein einz\'ges Mal,

die Uhren rückwärts dreh\'n.



Denn wie viel vom dem,

was ich heute weiß,

hätt\' ich lieber nie geseh\'n.
2005-05-26 (23:01)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 640
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Zadalam sobie trud i przetlumaczylam te piosenke ,,Kein zurück,,.

Moze zbyt doslownie, ale poetka to ja nie jestem.



Myle, ze sens kazdy zrozumie.

Sens, w kazdym razie jest taki, by nie czekac z realizacja swych marzen, bo zawsze marzenia beda zbyt daleko (wg nas). Nie trzeba czekac na lepsze jutro, ale juz je realizowac. Ze nie ma drogi powrotnej, nie wolno cofac sie do tylu, nie ogladac sie za siebie, nie mylec o tym co bylo, ale o tym co chcemy aby nas spotkalo.



W tej piosence, gdy sie jej slucha, dwa glosy nakladaja sie na siebie. Jeden caly czas mysli o tym co bylo, wspomina. Natomiast ten drugi glos dopinguje do dzialania.



Po prostu nie wolno sie cofac, nie wolno rezygnowac z marzen, nie wolno zyc przeszlocia. Krok za krokiem trzeba ic naprzód.



Dedykowalam ja Przyjacielowi.

Pomyslalam jednak, ze zadedykaja ja takze wszystkim majacym marzenia i bojacym sie je realizowac.



Po prostu: ,,NIE MA DROGI POWROTNEJ...,,





Oto tlumaczenie:



Nie ma drogi powrotnej...

Pamietasz jeszcze jak to bylo,

Swiat dzieciecy, cudownie.

Swiat jest kolorowy i piekny.

Zrozumiesz kiedy,

Ze nie wszystko jest pozegnaniem,

Istnieje tez \"do zobaczenia”



Refren:

Ciagle naprzód, krok za krokiem,

Nie ma drogi powrotnej.

A to co teraz jest nigdy wiecej nie wróci.

Czas uplywa obok nas,

To co sie zdarzylo, zdarzylo sie.

A to co teraz jest nigdy wiecej nie wróci.



Nie ma drogi powrotnej.

Jedno slowo za duzo w gniewie powiedziane

Jeden krok za daleko naprzód.

Juz jest po wszystkim

To co teraz stanie sie,

To co powiedzialem,

Zostanie powiedziane.

To co sie stalo, to juz przeszloc.



Refren:

Ciagle naprzód, krok za krokiem,

Nie ma drogi powrotnej.

A to co teraz jest nigdy wiecej nie wróci.

Czas uplywa obok nas,

To co sie zdarzylo, zdarzylo sie.

A to co teraz jest nigdy wiecej nie wróci.



I móglbym (chcialbym)

Tylko jeden jedyny raz

Obrócic wskazówki zegara.

Bo wolalbym tego wszystkiego co dzisiaj wiem,

Nie widziec



Nie ma drogi powrotnej

Nie ma drogi powrotnej

Nie ma drogi powrotnej



Twoje zycie obraca sie w kregu, kole,

Daleko od minionego czasu

Wyrzucasz swoje marzenia daleko za siebie.

Chcesz jeszcze kiedy zyc,

A jeli nie dzisiaj, to kiedy?

Przeciez kiedy takze marzenie jest (bedzie) stad daleko.



Refren:

Ciagle naprzód, krok za krokiem,

Nie ma drogi powrotnej.

A to co teraz jest nigdy wiecej nie wróci.

Czas uplywa obok nas,

To co sie zdarzylo, zdarzylo sie.

A to co teraz jest nigdy wiecej nie wróci.



I móglbym (chcialbym)

Tylko jeden jedyny raz

Obrócic wskazówki zegara.

Bo wolalbym tego wszystkiego co dzisiaj wiem,

Nie widziec.
2005-05-26 (23:11)

status vidmo
Data rejestracji: 2004-11-03
Ilość postów: 12174

449
wpis nr 17 643
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Piekne!!!
2005-05-27 (09:48)

status Sandman
Data rejestracji: 2005-05-12
Ilość postów: 19

933
wpis nr 17 653
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Wirklich schön !!!

Kiedys pewien dyktator powiedzial...

To cud naszych czasow zescie mnie znalezli,

zescie mnie znalezli posrod tylu milionow...

Dzis Sandman mowi...

To cud naszych czasow ze kogos odnalazlem,

ze odnalazlem posrod tylu milionow....
2005-05-27 (19:40)

status sonda
Data rejestracji: 2005-02-20
Ilość postów: 2184

707
wpis nr 17 708
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

W czasie, gdy pisaliscie o przyjaLni ja przezywalam koszmar w zwiazku z przyjaciólka. Wlanie zdrada w przyjaLni najbardziej boli. Po 20 latach stalo sie. Na wlasne uszy i oczy przekonalam sie jak mozna niewiadoma i ufajaca kobieta manipulowac. A wszystko dla pieniedzy. Matko jakie to prozaiczne, az sie wierzyc nie chce, ale dzisiaj dotarlo to do mnie, ze mimo wszystko nalezy ufac i sprawdzac nawet przyjacól.

Pa
2005-05-27 (20:12)

status 555
Data rejestracji: 2005-04-21
Ilość postów: 98

890
wpis nr 17 711
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Na nauke nigdy za pózno Sondo.I czy to byla naprawde przyjaciólka?Chyba nie.Przyjaciele nie zdradzaja.Pozdrawiam.
2005-05-27 (20:16)

status sonda
Data rejestracji: 2005-02-20
Ilość postów: 2184

707
wpis nr 17 712
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

W tej chwili jestem na tyle rozczarowana ta sytuacja, zla na siebie na nia na swoja naiwnoc po prostu obwiniam siebie, ze taka latwowierna bylam. Nie moge sobie darowac wiele rzeczy. Dokoncze bo koncze

Pa
2005-05-27 (22:22)

status fobia1
Data rejestracji: 2003-09-15
Ilość postów: 5409

31
wpis nr 17 725
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Ja tez wtrace swoje trzy grosze, jezeli mozna.

Troszke zyje na tym wiecie.

Powiem Tobie Sondo, ze nie wierze w przyjaLn pomiedzy kobietami.

Mialam kolezanki, które nazywalam czasami przyjaciólkami, ale tylko dlatego, ze byly mi bardziej blizsze od tych innych kolezanek.

Moze dlatego nigdy sie na nich nie zawiodlam, bo nigdy im calkowicie nie ufalam.



Wierze natomiast w przyjaLn pomiedzy kobieta i mezczyzna.

Byla juz dyskusja na ten temat. Kto tam co wspominal, ze jest mozliwa jezeli ta kobieta jest malo atrakcyjna fizycznie.

Takie uzasadnienie dla realniej prawdziwej przyjaLni jest bzdura.

Ale to inna sprawa.



Nie chce tutaj oczerniac wlasnej plci.

Chodzi o to, ze kobiety z reguly sa zazdrosne. Podwiadomie daza do rywalizacji nawet z ta niby-przyjaciólka.

Ta zazdroc jest glupia i plytka. Najczeciej chodzi wlanie o wyglad zewnetrzny.

Bardzo czesto kolezanki dobieraja sie w ten sposób, ze ta atrakcyjniejsza wybiera mniej atrakcyjna (chodzi o wyglad), by bron Boze kolezanka nie stanowila dla niej konkurencji. I na tej zasadzie powstaja te damsko-damskie ,,przyjaLnie,,.

Ladniejsza jest zadowolona, bo ,,blyszczy,, przy tym kopciuszki, a ta brzydsza sie cieszy, ze taka atrakcyjnoc fizyczna wybrala jej ,,przyjaLn,,.



I wszystko jest najczeciej w porzadku, dopóki ta brzydula nie blynie czym innym, np. kupi ladniejszy ciuch, poderwie atrakcyjnego faceta, a moze ma lepsza prace, wiecej pieniedzy. Przyklady mozna mnozyc.

Konczy sie wtedy ta przyjaLn.



Taka przyjaciólka potrafi doslownie ,,kopac dolki,, pod ta druga. Bezwzglednie bedzie dazyla do tego, by ja zniszczyc. Nie cofnie sie przed niczym. Wykorzysta wszystkie tajemnice, które jej powierzala w chwilach slaboci i szczeroci. To jest natura typowo babska (kobieca).

Tylko wród kobiet istnieje zazdroc i ona niszczy przyjaLn, której w zasadzie nigdy nie bylo.

To tylko jeden z przykladów.



Czy widziala by jaki mezczyzna zazdrocil swemu przyjacielowi czegokolwiek?

Mówie o przyjaLni. W takim mesko-meskim ukladzie to sie nie zdarza.

Jezeli jest jakakolwiek rywalizacji, to raczej typowo sportowa, ale nie podstepne dzialanie.



Dlatego, jezeli kobieta potrafi zaprzyjaLnic sie z mezczyzna, co wcale nie jest takie trudne - taki uklad jest idealny.

I kompletnie nic do tego nie ma atrakcyjnoc fizyczna tej kobiety. Najwieksza brzydula potrafi zrobic sie na bóstwo i uwieLc faceta.

Kobieta-przyjaciólka bedzie po prostu tylko, wlaciwie AZ, PRZYJACIÓLKA.



Moze byc pieknocia, to nie ma nic do rzeczy. Jezeli bedzie sie zachowywala normalnie, bez glupawej kokieterii - mezczyzna bedzie w niej widzial czlowieka, a nie obiekt seksualny.

Tylko tak malo kobiet chce zachowac swa kobiecoc bez uwodzenia. I to czasami najbardziej facetów wkurza. Oni tez poptrzebuja przyjaLni, zrozumienia, akceptacji swoich slaboci, nie udawania, bycia soba bez zbednej gry; a nie tylko d..y.

Zbyt dosadnie? Musialam, by niektórym to uwiadomic.



Machnij reka na to ,,byle co,, , które podawalo sie za Twoja przyjaciólke.

To ona o sobie wydala wiadectwo, Ty jeste w porzadku.
2005-05-28 (01:59)

status sonda
Data rejestracji: 2005-02-20
Ilość postów: 2184

707
wpis nr 17 737
[ CZCIONKA MONOSPACE ]

Fobia. Skad w Tobie tyle rozsadku i madroci??? I do tego potrafisz przelac to na \"papier\".

Ja mam tylko watpliwoci czy to chodzi o wyglad zewnetrzny kobiety ? Moim zdaniem to facet moze byc atrakcyjny, kobieta atrakcyjna a laczyc ich moze jedynie przyjaLn bo nie ma miedzy nimi wzajemnej fascynacji czy tez pociagu seksualnego i wspanialym uczuciem jakie ich polaczylo jest wlanie tylko przyjaLn chociaz z reguly otoczenie dopatruje sie czego wiecej. Wierze, ze oni sie sobie podobaja ale nie sa o siebie zazdroni. Nie lacza ich uczucia które moga ich niszczyc nawzajem a których sami nie sa w stanie zrozumiec. Dopiero milosc i przyjaLn tak jak sama zauwazyla to jest dopiero spelnienie.

Pa
| Dodaj wpis w tym temacie | Spis tematów | Wyniki lottoStrona: 1 2 ... 68 69 70 ... 127 128
Wyślij wiadomość do admina