| Dodaj wpis w tym temacie
Spis tematów | Strona: 1 2 ... 21 22 23 ... 34 35 Wyślij wiadomość do admina |
| Przewiń wpisy ↓ | POEZJA - czyli cos dla :) wielu |
2006-05-16 (21:40) AmazingData rejestracji: 2006-05-16 Ilość postów: 2 | wpis nr 60 597 [ CZCIONKA MONOSPACE ] podajprosze ten adres - jestem kobieta |
2006-05-16 (22:22) serafinData rejestracji: 2005-12-13 Ilość postów: 3032 | wpis nr 60 604 [ CZCIONKA MONOSPACE ] nie -tak-ty czy to ma jakiekolwiek znaczenie ze jeszcze cie nie znam i nigdy nie poznam ze nigdy nie porównam wyobrazenia z rzeczywistoscia czy to ma jakiekolwiek znaczenie ze zobacze twoja twarz i uslysze glos nadawca- odbiorca- komunikat no wiesz: trzy razy \"tak\" akt komunikacji akt potencjalnej kopulacji akt alienacji czy to ma jakiekolwiek znaczenie trzy razy \"nie\" porozumienie quasi zaspokojenie osamotnienie pól godziny juz tylko dwadziescia dwie minuty do kolejnego spotkania a potem juz tylko powiemy sobie wyimaginowane \"czesc\" i dalej bedziemy usmiechac sie do siebie w autobusach... |
2006-05-16 (22:33) OpalxxxxxData rejestracji: 2005-07-25 Ilość postów: 2834 | wpis nr 60 605 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Amazing - adres przy obrazku \" Gdy gwiazdy wschodza\" Gdy gwiazdy wschodza... Mrok juz dookola. Lezac juz w lózku otulona. Zamykasz swe oczy. Oddajac sie sennym marzeniom. Ja wtedy przybywam jak Aniol cichutko. Przycupne przy Twej twarzy. Z niewinnym usmiechem. Lekko Cie musne mymi ustami. Delikatnie wlosy pogladze. Swoim szeptem do ucha Ci powiem. Jak mi Cie brak w tej chwili. Lecz kiedy brzask nadejdzie. Odleciec musze. Ostatni pocalunek na twych ustach spiacych zloze. Na poduszce przy glowie. Jedno pióro zostawie. Bys mogla do mnie napisac zawsze. Kiedy smutna czy wesola bedziesz. A ja znów kiedys przybede. Gdy gwiazdy.... Tristan350 |
2006-05-16 (23:47) serafinData rejestracji: 2005-12-13 Ilość postów: 3032 | wpis nr 60 619 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Przed snem Nie zatrzymamy sie, az tej nocy nie przeplyniemy milczac reka przy rece, przy twarzy twarz, by kolysala nicosc. I beda z nami swiaty szly, o których wiemy z ksiazek, co najmniej dwa, a moze trzy: powietrzne, ziemskie, morskie. Nie zatrzymamy sie juz, a nieba cienki szczebiot bedzie nam inna ziemia rósl z ksiezyca, co jak zebro. I wstapi tam nasz lekki cien, i wówczas blask wygasly nizinnej naszej gwiazdy - ci serdecznym wskaze palcem. Zobaczysz krwistej luny zdzblo, co w oko nasze patrzy, wyniosly dym, zweglony dom i smutne nasze miasto. I zawiruje kragly stól, i swieca wstapi w ciemnosc, przy której ciosam zgrzebny rym i kocham cie na przemian. Nie zatrzymamy sie wiec tej nocy w milczeniu plynac, gdy wszystko sen, jestesmy snem bez ciala i bez imion. Lecz gdy kogutów tkliwy glos doleci nas juz siwy - przy twarzy twarz, przy dloni dlon wrócimy, wrócimy. Tadeusz Gajcy dobranoc |
2006-05-17 (00:23) PaulusData rejestracji: 2006-05-08 Ilość postów: 1509 | wpis nr 60 620 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Kocham sie w Tobie wciaz i bez nadziei, Po nocach tesknie i szlocham, I mimo ze milosc jest tak beznadziejna Jednak Cie kocham. Czemu Cie kocham ? - nie wiem. W mym sercu plonie ogien milosci I nic go juz nie zgasi oprócz wzajemnosci. I Ciebie to spotka, zakochasz sie szalenie, Lecz nikt Twych uczuc nie odwzajemni Wysmieje sie z Twojej milosci I wtedy ma mila zobaczysz, zrozumiesz, Co to znaczy kochac bez wzajemnosci. |
2006-05-17 (02:10) PaulusData rejestracji: 2006-05-08 Ilość postów: 1509 | wpis nr 60 622 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Zycze dobrego dnia i do uslyszenia potem. Pozdrawiam wszystkich. |
2006-05-17 (17:56) xpiterData rejestracji: 2006-04-11 Ilość postów: 14 | wpis nr 60 658 [ CZCIONKA MONOSPACE ] WIELKA WYGRANA W malym miasteczku, jakich wkrag wiele, Gdzie zycie trudne i szans niewiele. Pan \"X\" co dawno juz szukal pracy, W skrzynce na listy pismo zobaczyl. Tresc tego pisma wprost nieslychana: \"Panu przypadla WIELKA WYGRANA!\" \"X\" nogi ugial, choc czlek zen hardy, Wygrana bowiem to... dwa miliardy! \"X\" oczy przetarl bardzo zdumiony, Znowu tresc listu czyta zdziwiony. Jednak, by szybko pieniadze zdobyc, Male zakupy nalezy zrobic. Sa do wyboru garnki, reczniki, Ksiazki i inne bibelociki. Chociaz pieniadze nalezy wydac, Przedmioty z listy moga sie przydac. Glupiec jedynie tego nie zrobi. Wiec \"X\" zakupy szybko sposobi. Z zona dokladnie sprawe omówil, Komplet patelni szybko zamówil. Miesiac nie minal, czas to niedlugi, \"X\" list podobny dostal raz drugi. Znów nogi ugial, choc czlek to twardy Nasz szczesciarz wygral znów dwa miliardy. Bardzo radosny i podniecony \"Znowu wygralem!\" - Krzyczy do zony: \"Bede z toba moja droga szczery: Od dzisiaj mamy miliardy cztery!\" Teraz bedziemy blyszczec klasa! Szastac bedziemy nareszcie kasa! Gruba przeciez jest nasza kiesa, Szybko kupimy wiec Mercedesa! Potem kupimy sobie video, Po niej kupimy wieze stereo. Wszystkie bedziemy spelniac swe zadze, Nareszcie mamy duze pieniadze! Jeden wystarczy spelnic warunek: Znowu zrobimy maly sprawunek. Nie ma sie czego tutaj obawiac, Szczesciu nalezy przeciez pomagac. Glupiec jedynie tego nie zrobi. \"X\" zamówienie znowu sposobi. Za drobna sume, za zlotych dwiescie, Kupil reczniki swojej niewiescie. Zona za glowe swoja sie chwyta, Lamanym glosem meza sie pyta: Za co te wszystkie rzeczy kupimy?! Glupia! Pieniadze gdzies pozyczymy! Kwartal juz minal, czas to niedlugi, Znajomym trzeba pozwracac dlugi. \"X\" niecierpliwie miliardów czeka, Wygrana jednak z przyjsciem wciaz zwleka. Towary przyszly, owszem, choc kiepskie, Reczniki male, Patelnie lekkie... Wtedy do \"Iksa\", jak wybawienie, Przychodzi nowe zawiadomienie. Tresc jego dobrze \"Iksowi\" znana: Czeka na Pana WIELKA WYGRANA! Piekna to przeciez dla niego wiesc: Razem juz wygral... miliardów szesc! Zadza bogactwa wszystkich dzis kreci, Nowa wygrana znów \"Iksa\" neci. WIELKA WYGRANA wyrwie go z nedzy, Choc na zakupy brak mu pieniedzy. Nalezy znalezc wyjscie z impasu. Przeciez zasilek to kwestia czasu, By zaspokoic bogactwa zadze, \"X\" chce pozyczyc znowu pieniadze. Na swych przyjaciól jednak nie liczy, Nikt juz pieniedzy mu nie pozyczy. Jednak!... Eureka! Nagle olsnienie, Przyszlo do \"Iksa\" jak wybawienie. Mówi wiec zonie: \"Wiem, co zrobimy! Meble w lombardzie dzis zastawimy! Wierzyc sie nie chce, te stare graty Kupic musialem w sklepie na raty\"! \"X\" juz nie zrobi tego raz drugi, Lombard mu zabral meble za dlugi... Wtedy bogactwa uluda prysla, WIELKA WYGRANA, nigdy nie przyszla... xpiter |
2006-05-17 (22:34) OpalxxxxxData rejestracji: 2005-07-25 Ilość postów: 2834 | wpis nr 60 702 [ CZCIONKA MONOSPACE ] \"Berceuse\" Maria Pawlikowska - Jasnorzewska Oczy twe ciche sa jeszcze, oczy twe ciche sa jeszcze, kiedy mnie bierzesz w ramiona - spokojnych gwiazd plyna deszcze, lagodnych gwiazd plyna deszcze i snieg na sniegu gdzies kona... W milczeniu zbladly nam twarze, w milczeniu zgasly nam twarze i dusze bledna w milosci... w blekitnym stoi oparze, w pólsennym stoi oparze rózowe serce swiatlosci... Spoczywam na twoim lozu, zasypiam na twoim lozu jak na dnie srebrzystych noszy, stojacych gdzies na rozdrozu, wstrzymanych gdzies na rozdrozu w oczekiwaniu rozkoszy... |
2006-05-17 (22:50) OpalxxxxxData rejestracji: 2005-07-25 Ilość postów: 2834 | wpis nr 60 703 [ CZCIONKA MONOSPACE ] \"Metamorfozy\" Jeszcze jasnosc nas ogarnie niewyslowiona. Jeszcze pszczoly pracowite warzyc beda dla nas miód. Przytuleni do ksiezyca poplyniemy droga, Bezkresnych wód. Nasza Arka i ostoja bedzie nasza milosc. Wezuwiuszem i Stromboli cial namietnych zar, Bo nic jeszcze, tak na prawde nam sie nie spelnilo, Nie spelnilo z barw. I dlatego w zakochanie czas uciekac! I dlatego greckie lodzie na nas, jak konie rza! I dlatego nie ma na co, nie ma na co czekac, Kiedy ciala drza! Kiedy ciemnosc mnie okryje deszczem zlotym, Jeszcze zdazysz przedtem podac serce mi. Jeszcze zdaze sie przemienic i uleciec, jako motyl W slonca blask. A w moich skrzydlach - Ty ! --------------------- I tylko w snach dotykam Cie..... Bo wtedy - jestes blisko. Dlatego ja nie zyje, snie Nie zyje, snie. Nie zyje - Snie? To wszystko..... |
2006-05-17 (23:01) serafinData rejestracji: 2005-12-13 Ilość postów: 3032 | wpis nr 60 705 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Czesc xpiter dla mnie bomba Aniu...pieknie sie jakos zrobilo...zawirowalo na krawedzi snu Thomas Campion W jej twarzy ogród sie odkrywa W jej twarzy ogród sie odkrywa, Gdzie obok lilii rosne róze; Rajski to sad, gdzie owoc bywa Slodszy niz zdarza sie w Naturze. O wisniach jednak prózno marzy Kazdy, kto slawi czar tej twarzy. Dziwne to wisnie: w ich czerwieni Perly podwójnym lsnia szeregiem; Lub tez widzimy, zachwyceni, Peki róz napelnione sniegiem. Ksiaze, król nawet prózno marzy O wisniach z sadu owej twarzy. Strzega ich bowiem dwa anioly I, zbrojne w luki brwi napiete, Los wróze temu niewesoly, Kto sni, ze uszczknie wisnie swiete, Kto o ich smaku prózno marzy, Wpatrzony w cudny sad jej twarzy. Przelozyl Stanislaw Baranczak |
2006-05-18 (22:46) OpalxxxxxData rejestracji: 2005-07-25 Ilość postów: 2834 | wpis nr 60 777 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Witajcie \"Przypuszczenia\" Dla tych, którym jestem obojetna... istnieje tak ktos powiedzial ufac mu ? czy nie? prawdopodobnie oddycham nie jestem pewna kiedys to sprawdze przypuszczaja ze zyje, w to raczej nie wierze, nie wierze w takie cuda i szepcza, ze sie usmiecham, wierutne bzdury czego to ludzi nie wymysla... |
2006-05-18 (22:53) OpalxxxxxData rejestracji: 2005-07-25 Ilość postów: 2834 | wpis nr 60 778 [ CZCIONKA MONOSPACE ] \"Akteon\" - Boleslaw Lesmian Powiesc o Akteonie: wiosna szumi w borze. Podpatrzyl w blasku boginie, skapana w jeziorze. Za kare go w jelenia przedzierzgnela msciwie. Pokrwawila sie wiecznosc o lesne igliwie!... Psy go wlasne opadly, szarpiac, jak zwierze! Wposród godzin istnienia mial taka godzine!... Prózno bronil obcego, które boli, ciala! Smierc go, psami poszczuwszy, z jeleniem zrównala... Prózno wzywal na pomoc dawnych towarzyszy, Nasluchujac ich kroków na pobrzezach ciszy! Nikt nie poznal po glosie i po znoju rany, Ze to czlowiek - nie jelen! Duch - upolowany! Nikt nie zgadl tajemnicy narzuconych wcielen! Musial byc tym, czym nie byl! I zginal, jak jelen! I jam niegdys byl inny. Dzis jeszcze sie zloce, A zlocilem sie bardziej... Swiadkami - zle noce! Pamietam dawnych braci rozblyskane twarze. Wówczas o czyms marzylem... Dzis bledne, gdy marze! Nikt nie umial tak istniec, jak ja, w tej godzinie, Gdym cie, Boze, podpatrzyl! - Duch mój odtad ginie! Przemieniony w czlowieka za nedze mej zbrodni, Dzwigam obce mi cialo w blask Bozej pochodni! I gine smiercia obca, co mym kosciom przeczy... Inna mi sie nalezy!... Nie chce tej - czlowieczej!... Gine, w ludzka powloke wsnuty, jak w plaszcz zgrzebny. Kto mnie pozna po plaszczu? Precz z nim! Niepotrzebny! Kto mnie pozna po glosie, ze to ja tak spiewam? Milcz, glosie! Nie mój jestes! Swego juz nie miewam... Majaczac cudzych ksztaltów zguba niepodobna, Nawet w smierci godzinie nie moge byc soba! Krwawa zmore jelenia unoszac wsród powiek, Prózno wolam o pomoc! - I gine, jak czlowiek! |
2006-05-18 (23:19) OpalxxxxxData rejestracji: 2005-07-25 Ilość postów: 2834 | wpis nr 60 785 [ CZCIONKA MONOSPACE ] \"Ukryta za zaslona snu\" Ukryta za zaslona snu Delikatna, piekna, zniewalajaca Tak swieza jak galazka bzu Co dzien milosc w mym sercu goraca Ukryta - bo tak musi byc Az czas sie nie wypelni Jest w nas, lecz obok musi zyc Nim nasz sen nareszcie sie spelni Choc tesknota czasem bywa Serce rwie sie - do Ciebie kochany Trzyma nas przy zyciu milosc zywa Spotykamy sie kazdego rana Ile jeszcze przed nami dni? Razem, a jednak w oddali Nim spelnia sie nasze sny Nim na zawsze nas milosc scali? Powiedz \'\'Kocham\'\' tak bardzo mi brak Twego serca, ciepla, czulosci Daj najmniejszy chocby znak Bym znów poczula dotyk milosci......... |
2006-05-20 (00:08) serafinData rejestracji: 2005-12-13 Ilość postów: 3032 | wpis nr 60 889 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Jerzy Liebert * * * Usta Twe, które wieczór do moich ust sklania, Calujac, odnajduje dno mego kochania. I, jak ptaki sploszone, mych zrenic podwoje W kosciolach Twoich oczu gniazda wija swoje. I serce Twoje, które kadzidlem odurza, Moja milosc plonaca, rozpieta jak róza, Nad mym sercem — Twe serce — kopula i szczytem Urasta, w noc gwiazdami, w dzien tchnie blekitem. I z palety blyszczacej biorac farby wszystkie, W blekit zamykam, w gwiazdy, Twoje oczy czyste, I najpiekniejsza barwa wkolo ust Twych bladze — Ustami — nie wiem, milosc znajdujac czy zadze. dobranoc |
2006-05-20 (10:11) DiorData rejestracji: 2005-10-03 Ilość postów: 6 | wpis nr 60 900 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Michal Kasprzak jeszcze nas miasto nie stlilo nie stulilo w swoich popielniczkach a wszystkie drogi powrotu sa oddechowe zapowietrzone jak hamulec na którym dzien wytraca sie astmatycznie a wszystkie ciala równie obce pozostaja w odwrocie wiem nie mówic inaczej niz na odwrocie tam jedynie podkreslic sie i wytluszczac przeciez odraczaja mnie jeszcze inne jesienne tatuaze przeciez odwracalny jestem jak telefoniczne bicie na alarm i jeszcze przechodze nad soba do poczatku dziennego |
2006-05-20 (19:59) OpalxxxxxData rejestracji: 2005-07-25 Ilość postów: 2834 | wpis nr 60 938 [ CZCIONKA MONOSPACE ] *** Milosc mi wszystko wyjasnila, Milosc wszystko rozwiazala - dlatego uwielbiam te Milosc, gdziekolwiek by przebywala. A ze sie stalem równina dla cichego otwarta przeplywu, w którym nie ma nic z fali huczacej, nie opartej o teczowe pnie, ale wiele jest z fali kojacej, która swiatlo w glebinach odkrywa i ta swiatloscia po lisciach nie osrebrzonych tchnie. Wiec w tej ciszy ukryty ja - lisc, oswobodzony od wiatru, juz sie nie troskam o zaden z upadajacych dni, gdy wiem, ze wszystkie upadna. Karol Wojtyla |
2006-05-21 (00:15) serafinData rejestracji: 2005-12-13 Ilość postów: 3032 | wpis nr 60 987 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Jules Supervielle Schwycic Schwycic zmierzch, jablko, posag, schwycic plomien swiecy. Schwycic mur, cien na scianie, kawalek ulicy. Schwycic stope i szyje kobiety uspionej. Otworzyc rece! Ilez ptaków wypuszczonych! Ilez tych utraconych ptaków jest znów swieca, Cieniem, wieczorem, jablkiem, posagiem, ulica! Ta gra wcale nieblaha Wyczerpie was, rece. Trzeba bedzie was uciac Kiedys, jak najpredzej. * To wspomnienie wyniesione z dymu i wrzawy, Tulone w ramionach Jak mloda kobieta uratowana z plomieni, Pora juz ulozyc na bialej poscieli pamieci. Pora zaciagnac story I wpatrywac sie w nie z uwaga. Niech nikt nie wchodzi do pokoju! Tam sie w tej chwili znajduje cialo nieskonczenie nagie, I usta, które, zdawalo sie, zamilkly na zawsze, Szepca \"Milosc\" wargami samej prawdy. * Któz umiescil was w tej twarzy, Oczy palace sie trwoga? Jakiego wy rozbitego Statku jestescie zaloga? Od której godziny leku Oczekujecie pomocy Otwarte posrodku nocy? O, czarne swiatla okretu, Nawet zdumieniem posluszne Burzliwym prawom odmetów. Wtedy gdy pólnoc wybije, Wiezniowie zludzen kalekich, Azeby nabrac otuchy Spusccie na chwile powieki. * Idziecie don, kobieto rozleglych przestrzeni, Dali sloneczna, ciemny splocie pozadania. Gdy jego twarz powolna do was sie zblizala, Wasze wargi scinaly sie gwaltownie szronem. Mówilyscie, a wasze slowa dochodzily Do niego juz niezywe, jak slowa posagu. Wy zrobilyscie z niego dom z kamienia, Fasade gladka, slepa dzien i noc. Czy nie móglby w tym murze, w sobie, wybic okno Albo drzwi, zeby zrobic szesc kroków na zewnatrz? * Kiedy opuszcza mnie wszystko, Schwycic, ale czyja reka? Schwycic mysl daleko-bliska, Schwycic, ale czyja reka? Schwycic bodaj promien swiatla, Schwycic go za skóre karku I trzymac, choc sie wyrywa Jak zajac schwytany zywcem. Snie, na pomoc mi przybywaj, Ty za mnie schwycisz to wszystko, Co od mych pragnien jest predsze, Bo twoje rece sa wieksze. * Jaka twarz do mego ucha, Twarz, co zeszla ze zwierciadla, Przyblizyla sie wsród mroku? Twarzy piekna, czuwaj, sluchaj, Nie trwóz sie i nie niepokój, To jest czlowiek i sen jego. Wpusc ich obydwu do lasu, Lasu siedmiomilowego, Gdzie liscie sa zawieszone, Tak jak powieki spuszczone, Do tej krainy, gdzie ptaki Spiewaja zlozywszy skrzydla I budza sie o switaniu, Aby zamilknac i patrzec. — Spij, wzrokiem i sluchem sprawdzan Czy ziemia jest jeszcze ziemia, Czy drzewa sa wciaz drzewami, Czy drogi poslusznie biegna, Czy ta mlodziutka gwiazdeczka, Która wypatrzyles wczoraj, Swieci na niebie jak swieczka I dzisiejszego wieczora. Spij, niech podczas twego spania Znuzone ciaglym starzeniem Domy na chwile choc znikna W kwiecie pieter i kamieni. — Czy to twój glos rzeczywisty Slysze przez sen nieprzespany, Bialy lancuch gór spietrzonych, Co mnie oddziela od ciebie? Czy na starej ziemi jestem, Gdzie oddale sie rozchodza Jak wrózebne linie dloni? Jakim je zatrzymac gestem? — Kazdej lodyzki, zdzbla trawy, Najbardziej znikliwej ryby Strzege, bys mógl je odnalezc, Ocalam twój dzien jutrzejszy. Po to, azebys na nowo Mógl swiat odkryc, znajdziesz takze Ptaki, owady, rosliny, Kolor oczu, dzwiek godziny. Niechze sen przyjdzie po ciebie. Juz lózko twe odzyskalo Pamiec, ze bylo kolyska. Niech dlonie sile uronia, Niech jej slabosci nie bronia. Niech serce od swojej strony Zaciagnie wreszcie zaslony. Niech krew po cichu sie toczy, By znowu dac szanse nocy. We wzbierajacych wokól mnie mrokach tkliwosci Tone jak czlowiek w studni. O dlonie, o oczy, Nie zalujcie mi ani gwiazd, ani ciemnosci, Wysypcie wszystko, 90 wam pozostalo z nocy. Tutaj jak u siebie bedziesz Wsród tych szmerów niewyraznych, Co, nie mówiac, mówia naraz O zyciu i umieraniu. Tutaj jak u siebie bedziesz, Mila, o wargach zdziwionych, Wargach nabrzmialych rozkosza Jakze od ciebie odlegla. * Plyne, wchlania mnie fala, azyl mej milosci, Juz algi maja zapach i smak ksiezycowy. Widzialyscie jej cialo, ryby dni szczesliwych? Jakze pieknie sie pieni jego ksztalt surowy! Mewy snu, obudzono was do niepokoju. Czuwajcie, oszalale serca, lotne straze. Ratunku, fale zywe, iskry glebinowe! Plynacemu bez tchnienia kto droge pokaze? * Slyszycie? Ona moje imie wywoluje, A ja jestem milczeniem i spuszczeniem oczu, Ksiazeta wysokosci, ksiazeta parowów, Co mnie znacie i na mnie w tej chwili patrzycie, Czyzbym juz stracil zycie? * Czy to jestem ja mimo Tej twarzy przeploszonej I tych nóg zagubionych W ciezkim jedwabiu nocy. Nierozsadnego serca Przy szczelnych okiennicach, Wielkiego poruszenia Tego calego domu, Czy to jestem ja mimo Tego, co ze mnie wziela W swych posepnych bagazach. Czy to jestem ja jeszcze To, co pozostawila. Dobranoc |
2006-05-21 (23:06) serafinData rejestracji: 2005-12-13 Ilość postów: 3032 | wpis nr 61 080 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Bylem na \"Kodzie Leonarda\" ...swietny film w swojej klasie. Jak slabej wiary trzeba byc czlowiekiem,zeby po obejrzeniu tego filmu zwatpic ...przeciez to tylko dobrze opowiedziana fikcja.To tak przy okazji tej calej bezsensownej nagonki.O wiele bardziej \"niebezpiecznym \"dla Kosciola filmem byl nie pozbawiony historycznych podstaw(autentyczna ewangelia wg Judasza) \"Ostatnie kuszenie Chrystusa\"-bardzo dobre studium psychologiczne Jezusa . Rozpisalem sie troszku Hymn o milosci I List do Koryntian, 13.1-13.8 Gdybym mówil jezykami ludzi i aniolów, a milosci bym nie mial, stalbym sie jak miedz brzeczaca albo cymbal brzmiacy. Gdybym tez mial dar prorokowania i znal wszystkie tajemnice, i posiadal wszelka wiedze, i wszelka mozliwa wiare, tak, izbym góry przenosil, a milosci bym nie mial, bylbym niczym. I gdybym rozdal na jalmuzne cala majetnosc moja, a cialo wystawil na spalenie, lecz milosci bym nie mial, nic bym nie zyskal. Milosc cierpliwa jest, laskawa jest. Milosc nie zazdrosci, nie szuka poklasku, nie unosi sie pycha; nie dopuszcza sie bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi sie gniewem, nie pamieta zlego; nie cieszy sie z niesprawiedliwosci, lecz wspólweseli sie z prawda. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim poklada nadzieje, wszystko przetrzyma. Milosc nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które sie skoncza, albo jak dar jezyków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. |
2006-05-21 (23:26) OpalxxxxxData rejestracji: 2005-07-25 Ilość postów: 2834 | wpis nr 61 083 [ CZCIONKA MONOSPACE ] Serafinie - ten \"Hymn do milosci\" sam w sobie jest zródlem milosci. Przyznaje, ze tylko czesc znam na pamiec i ten wpis sprawil mi wiele radosci. Teraz cokolwiek bym wpisala bedzie malo znaczacym epizodem. \"Dotyk...Aniola \" Gdy tesknisz, bardzo, bardzo tesknisz... Za dobrym slowem, za czuloscia, W oczy Aniola spójrz przez chmury. Chciej, niech napelni cie radoscia. Wiedz, ...wezmie cie w opieke Ze przyjdzie wreszcie i twój czas. Ze wyprostuje twoja droge. Skoncza sie ciernie, gesty las. Twój ... spokój, glos, twój dotyk dloni, Sprawiaja, ze odplywam tam. W doline bezkresnego szczescia. Bez zadnych barier, progów, bram. Na zawsze... chcialabym tam zostac. Niepewnosc w nicosc porozbijac. W piwnozielone laki plynac. Eliksir zycia z ust twych spijac |
2006-05-21 (23:32) serafinData rejestracji: 2005-12-13 Ilość postów: 3032 | wpis nr 61 086 [ CZCIONKA MONOSPACE ] alez to piekna kontynuacja...Aniu Dobranoc |
| | Dodaj wpis w tym temacie | Spis tematów | Wyniki lotto | Strona: 1 2 ... 21 22 23 ... 34 35 Wyślij wiadomość do admina |